Dlaczego Bóg stał się człowiekiem?
Tajemnica Bożego Narodzenia już nie raz została wyjaśniona naszemu rozumowi. Dziś, w pełen światła i nadziei dzień świąteczny nie traćmy czasu na wyjaśnienia, lecz poświęćmy się wyłącznie radosnej oraz pełnej wdzięczności kontemplacji tajemnicy Boga, który stał się człowiekiem.
Słowo Boże, które dziś słyszymy też nie jest zbyt obszerne. To znak, że tak wielkiej tajemnicy nie da się przegadać: ona jest zbyt wielka, aby wyrazić ją słowami. Słowa wydają się gasnąć wobec wydarzenia: Dzisiaj Chrystus nam się narodził. Chcemy więc mówić całemu światu, że nasz Zbawca przychodzi. Ten, którego wyglądałeś, przyszedł, nie wyglądaj już nikogo innego. A jeśli nawet nie wyglądałeś, jeśli dzisiejsze wydarzenie wydaje się cię zaskakiwać, to nie czekaj, tylko włącz się z prostotą dziecka w zachwyt kontemplacji tajemnicy Boga, który staje się jednym z nas. On niesie ze sobą nagrodę, coś, co jest darem Jego miłości: nowe życie, pokój, więcej: tym darem jest On sam.
Co nowego Syn Boży nam przynosi? Pytano o to pierwszych chrześcijan, a oni odpowiadali: „Przynosząc samego siebie, przyniósł wszelką nowość” (św. Ireneusz). On sam jest wielką nowością świata. Rozpoczyna się nowa era, historia się odnawia tak, że od Jego narodzenia czas zaczyna być liczony na nowo. Dzięki Niemu i Jego Duchowi możemy być ludźmi nowymi, „zrodzonymi do nowej nadziei” (1 P 1,3).
Jak mamy Go przyjąć? Wiarą Maryi. Pokornym męstwem Józefa. Radością aniołów, prostotą zadziwienia pasterzy. Wiara Maryi polega na kontemplacji słów Boga i adoracji tajemnicy Jego narodzenia w Betlejem. Na wszystkich obrazach żłóbków widzimy Maryję w postawie adoracji. Z taką wiarą stańmy obok Niej i adorujmy Boga, który przychodzi nas wyzwolić z niewoli grzechu.
Co to wnosi dla naszej wiary? Dziś też powinna się w nas dokonać decyzja pasterzy, którzy rzekli: Pójdźmy do Betlejem! W to Boże Narodzenie i my powiedzmy sobie nawzajem: pójdźmy – a raczej powróćmy – do Betlejem. Powróćmy do pierwotnej, dziecięcej prostoty i czystości. Odnajdźmy kołyskę, w której przyszliśmy na świat. Zbytnio oddaliliśmy się od Betlejem; nasza wiara jest obciążona skomplikowanymi i często zawiłymi rozważaniami, które rażą w zetknięciu z „Niemowlęciem w żłobie”. To, o czym myślimy w ten dzień Bożego Narodzenia, nie jest rzeczą skomplikowaną i smutną, sprawiającą zawód, lecz tajemnicą wzbudzającą nadzieję. Ten bowiem, który może „czynić wszystko nowym” (Ap 21,5), może też uczynić nowym przede wszystkim swój Kościół, a w nim każdego z nas.
Dlaczego Bóg stał się człowiekiem i zamieszkał między nami? Przypowieść Bożonarodzeniowa:
Był sobie człowiek, który nie wierzył w Boga. Głośno mówił, co myśli o religii i różnych świętach takich, jak Boże Narodzenie. Natomiast jego żona była osobą głęboko wierzącą i w takich duchu wychowywała dzieci. Nie przejmowała się słowami męża. Tego roku w Wigilię, jak zawsze, wybierała się na Pasterkę. Padał śnieg. Ubrała dzieci i zachęcała męża, aby się z nimi wybrał. Odmówił. Siedząc przy ciepłym kominku myślał: – Co za niedorzeczność, żeby Bóg miał zstąpić na ziemię i przybrać postać człowieka? Śnieżyca się zmagała, wiatr miotał śniegiem, przez okna prawie nic nie było widać.
Niedługo usłyszał, jak coś uderzyło w okno. Potem znowu uderzenie, tym razem mocniejsze. Nic nie zdołał zobaczyć przez okno. Gdy śnieżyca trochę się uspokoiła, wyszedł na dwór. Dwie oszołomione dzikie gęsi leżały pod oknem, a pod stodołą zobaczył całe ich stado. Chyba leciały na południe i zaskoczyła ich śnieżyca. – Trzeba im jakoś pomóc – pomyślał mężczyzna. Najlepiej, gdyby schować je do kurnika. Tam mogą bezpiecznie przeczekać noc. Otworzył szeroko drzwi kurnika, lecz one krążyły wokół. Chciał je tam zagonić, ale je tylko przestraszył. Przyniósł chleb z domu i po kawałku rzucał na ziemię idąc w kierunku kurnika. Dzikie gęsi nie zrozumiały i nie poszły tym śladem.
– Dlaczego nie idą za mną? Wtem zrozumiał, że gęsi nie pójdą za człowiekiem. – Gdybym był jednym z nich, wówczas mógłbym je uratować – pomyślał. I przyszedł mu do głowy pomysł. Poszedł do kurnika, wziął jedną z domowych gęsi, wyszedł na zewnątrz i puścił ją wolno. Ta gęś poszła z powrotem do kurnika. A za nią dzikie gęsi, poszły jej śladem. Były uratowane.
– Mężczyzna stał zamyślony. Po głowie chodziły mu jego własne słowa: – Gdybym był jednym z nich, wówczas mógłbym je uratować. Powróciło mu zdanie, które dziś wypowiedział do swojej żony: – Dlaczego Bóg miałby stać się jednym z nas? I powoli wszystko zaczęło nabierać sensu. Zrozumiał, że tak jak on z gęsiami, tak Bóg uczynił dla nas. Byliśmy jak te dzikie gęsi: ślepi, zagubieni, ginący. Bóg stał się jednym z nas, aby wskazać nam drogę, a przez to nas zbawić. Mężczyzna zrozumiał, że taki jest sens Bożego Narodzenia. Burza śniegowa ustała, a jego dusza napełnił się pokojem. Zrozumiał po co Jezus przyszedł na ziemię. Uklęknął na śniegu i zaczął swoją pierwszą modlitwę: – Boże, teraz rozumiem, dlaczego musiałeś to uczynić. Stałeś się człowiekiem…jednym z nas..aby nas zbawić. Wziąłeś na siebie nasze grzechy i dzięki temu pozwalasz nam wejść do nieba, aby wiecznie radować się razem z Tobą. Dziękuję, Panie Boże! Bardzo dziękuję! Dziękuję Boże, że przyszedłeś tu jako człowiek, aby uratować mnie z burzy.”
Przywrócić Świętom wymiar religijny. Trzeba dać się na nowo przyciągnąć prawdzie płynącej z narodzenia Pana. Bo cała otaczająca nas kultura komercji uczyniła z treści religijnych puste symbole. Św. Mikołaj stał się sklepowym krasnalem. To samo usiłuje się zrobić z Jezusem – zamienić w lalkę Barbie, którą można ubrać w dowolne stroje. Czy nie jest to przysłowiowe robienie „szopki” z szopki Betlejemskiej?! Jeśli się odrzuci Dobrą Nowinę o narodzeniu Zbawiciela święta staną się ramą bez obrazu. Przed tygodniem mówił papież Franciszek do dzieci zgromadzonych na placu św. Piotra, przybyły po błogosławieństwo Bambinelli [figurek Dzieciątka Jezus]: „Kiedy będziecie modliły się w domu, przed żłóbkiem z waszą rodziną, dajcie się pociągnąć czułości Dzieciątka Jezus (…). To są prawdziwe Święta Bożego Narodzenia. Jeśli usuniemy Jezusa, co pozostanie z Bożego Narodzenia? Puste święto„.
Jesteśmy tu, dziś, Panie Jezus, aby Ci powiedzieć, że także i dzisiaj wielu potrafi bardzo się zadziwić tak wielką bliskością Miłości Boga do człowieka. Wyjdź ze swoich przyzwyczajeń na poszukiwanie nowo Narodzonego Mesjasza. Twoje serce – Betlejem. Powiedz Mu: Zbawicielu przyjdź i zamieszkaj w moim sercu, by moc Twojej miłości przemieniała moje życie. Emmanuelu =Boże-z-nami, dobrze że jesteś!
