Jak przyjąć Przychodzącego?
Ewangelia o północy (czytana przy wigilijnym stole) ukazuje narodziny Jezusa na tle wielkiej historii świata. Najważniejsze wydarzenie dla świata powinno być przedstawiane w światłach jupiterów i kamer światowych telewizji. Tak się jednak nie dzieje. Bóg działa w konkretnych okolicznościach, ale czyni to bez rozgłosu. Nasze życie również toczy się również na tle tzw. wielkiej historii świata. I to, co dla nas najważniejsze, nie rozgrywa się w świetle kamer, lecz w naszym małym Betlejem. Bóg działa w ciszy, bez wielkiej reklamy. Boże Narodzenie nadaje sens temu, co zwyczajne, proste, skromne, lekceważone przez świat. Dlatego dziś tu jesteśmy.
I odkrywamy prostotę miłości. Jezus owinięty w pieluszki – Bóg w pieluchach. Niesamowite! Rodzice, zwłaszcza mamy, dobrze wiedzą, że troska o niemowlę oznacza setki powtarzanych tych samym, banalnych czynności. Jezus jako Niemowlę owinięte w pieluszki i potrzebujące opieki, to znak tego, że Bóg uświęca prozę naszego życia. Ten trud rodziców, tyle nieprzespanych nocy, niepokój i drżenie o dziecko. To wszystko zostaje włączone w Boży plan zbawienia. Nowonarodzony czeka, aby zakasać rękawy, aby z Nim przeżywać naszą codzienność. On w niej chce być!!
Co nowego Syn Boży nam przynosi? Pytano o to pierwszych chrześcijan, a oni odpowiadali: „Przynosząc samego siebie, przyniósł wszelką nowość” (św. Ireneusz). On sam jest wielką nowością świata. Rozpoczyna się nowa era, historia się odnawia tak, że od Jego narodzenia czas zaczyna być liczony na nowo. Dzięki Niemu i Jego Duchowi możemy być ludźmi nowymi, „zrodzonymi do nowej nadziei” (1 P 1,3).
Jak mamy Go przyjąć? Wiarą Maryi. Pokornym męstwem Józefa. Radością aniołów, prostotą zadziwienia pasterzy. Wiara Maryi polega na kontemplacji słów Boga i adoracji tajemnicy Jego narodzenia w Betlejem. Na wszystkich obrazach żłóbków widzimy Maryję w postawie adoracji. Z taką wiarą stańmy obok Niej i adorujmy Boga, który przychodzi nas wyzwolić z niewoli grzechu.
Pasterze mogą nam służyć do zrozumienia drogi wiary. Oni usłyszeli tę nowinę i odpowiedzieli na nią konkretną decyzją: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił„.
Przywrócić Świętom wymiar religijny. Trzeba nam pójść do Betlejem, czyli nasze serca, życie uczynić na nowo „betlejemską stajenką„. Trzeba dać się na nowo przyciągnąć prawdzie płynącej z narodzenia Pana. Bo cała otaczająca nas kultura komercji uczyniła z treści religijnych puste symbole. Św. Mikołaj stał się sklepowym krasnalem. To samo usiłuje się zrobić z Jezusem – zamienić w lalkę Barbie, którą można ubrać w dowolne stroje. Czy nie jest to przysłowiowe robienie „szopki” z szopki Betlejemskiej?! Jeśli się odrzuci Dobrą Nowinę o narodzeniu Zbawiciela święta staną się ramą bez obrazu. Przed tygodniem mówił papież Franciszek do dzieci zgromadzonych na placu św. Piotra, przybyły po błogosławieństwo Bambinelli [figurek Dzieciątka Jezus]: „Kiedy będziecie modliły się w domu, przed żłóbkiem z waszą rodziną, dajcie się pociągnąć czułości Dzieciątka Jezus (…). To są prawdziwe Święta Bożego Narodzenia. Jeśli usuniemy Jezusa, co pozostanie z Bożego Narodzenia? Puste święto„.
Tak, Boże Narodzenie bez Jezusa nie ma sensu. Dlatego trzeba nam wziąć przykład z pasterzy. Zobaczyć ’na własne’ oczy to, co się tam wydarzyło i co Jezus chce powtórzyć w naszym sercu. Pasterze znowu są tu dla nas wzorem, bo oni najpierw usłyszeli obietnicę („znajdziecie niemowlę owinięte w pieluszki„), a potem zobaczyli. My chcielibyśmy odwrotnie. Domagamy się od Pana Boga nieraz nadzwyczajnych dowodów. A On daje nam tak prosty znak: niemowlę w żłobie. Ale pasterze nie są zawiedzeni. Znak się zgadza. Jest tak jak mówił Bóg.
„A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli„. Teraz nasza kolej: do uwielbienia Boga za słowo, które usłyszeliśmy; za Chleb, który On dla nas łamie; za radość, którą pomnożył w naszych sercach. Jesteśmy wezwani by wracać do naszych przestrzeni życia i tam mówić, co uczynił dla nas Nowonarodzony.
Jesteśmy świadkami tego misterium czy tylko obserwatorami? Misterium, że człowiek, który rodzi się w ubóstwie jest jednocześnie prawdziwym potężnym Bogiem. Żyć tajemnicą tej jedności Boga i człowieka w jednej osobie, to żyć jednością życia we wszystkich wymiarach. Jednością ciała i duszy, jednością rozumu i serca. Łaska Boża stała się widzialna. Nie tylko po to, aby ją adorować, lecz aby z nią współpracować.
Oto Bóg staje się człowiekiem, abym ja miał udział w Jego życiu, które jest pełnią szczęścia bez końca. To życie we mnie wzrasta zawsze, kiedy przyjmuję Słowo, kiedy wprowadzam Jego porządek. Dlatego Boże Narodzenie to nie święto „bycia obsługiwanym” przez Boga przychodzącego na ten ludzki świat. Pasterze wskazują mi, że trzeba wybrać się w drogę, odnaleźć Dziecię i wsłuchać się w treść Dobrej Nowiny, którą przynosi. Zapytać Maryi i Józefa, którzy są najbliżej tej tajemnicy. Oni przeżywają ją w jedności. Niech i nas to zrodzenie Boga pośród nas mocniej jednoczy: z Nim i pomiędzy nami. We wspólnocie naszych rodzin, parafii, całego naszego narodu.
Jeden z księży pracujących w Rzymie słyszał już niejednego, mówiącego mu: „Trzymajcie się, Polacy. Bo jesteście jedynym dużym krajem w Europie, który nie poddał się poprawności politycznej. Nie dajcie się złamać naciskom liberalno-lewicowej międzynarodówki. Zachowajcie katolicką wiarę i zwyczaje”. Życzmy sobie w ten świąteczno-noworoczny czas, byśmy nie popuszczali. Pokażmy światu, że rozwój i modernizacja nie są nieodłączne od przyjęcia „postępowych” ideologii. Spotykajmy się na wspólne śpiewanie kolęd. Opowiadajmy młodym jak dawniej obchodzono te Święta, jakie były zwyczaje. Boże Narodzenie to nie tylko przeszłość. To przede wszystkim przyszłość. Bo – jak nie bali się mówić ojcowie Kościoła – Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem, czyli został przebóstwiony do życia wiecznego>>.
Chcemy więc mówić całemu światu, że oto nasz Zbawca przychodzi. Ten, którego wyglądałeś, przyszedł, nie wyglądaj już nikogo innego. A jeśli nawet nie wyglądałeś, jeśli dzisiejsze wydarzenie wydaje się cię zaskakiwać, to nie czekaj, tylko włącz się z prostotą dziecka w zachwyt kontemplacji tajemnicy Boga, który staje się jednym z nas.
