Kategorie
Homilia

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA „B”

Uzdrawiająca wiara

Czasami mamy wrażenie, że obecność Pana Boga w naszym życiu jest taka mało realna. Pytamy: Jak dotknąć łaski Bożej, jak zobaczyć jej realność? Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam realizm działania Bożej mocy i łaski. Niewidomy – realny, konkretny człowiek, mający konkretne imię i konkretne pochodzenie, historię (znamy imię jego ojca). Żebracy często pozostają anonimowi. 1-sza lekcja z Ew: każdy z napotkanych przez nas ludzi ma swoją niepowtarzalną historię życia, osobowość, tę samą godność. Może właśnie największym darem będzie poznanie tej historii, zawołanie kogoś po imieniu, okazanie szacunku. Tak, jak traktuje mnie Pan Bóg. Jestem często żebrakiem: proszę o odrobinę ciepła, zrozumienia, pociechy.. Nie widzę tego, co najważniejsze. A Pan Bóg zawsze traktuje mnie po imieniu!! Dla Niego zawsze jestem kimś umiłowanych, konkretną historią życia, w której On pragnie odgrywać ’pierwsze skrzypce’.

Realne i konsekwentne poszukiwanie prawdy: nie brak takich wśród nas, a może i w naszej historii życia wydarzenia, kiedy pojawia się sceptycyzm. Bóg jakby daleko, jak więc Mu wierzyć? Jakby się ukrył… Czy jednak Go szukam?! Może nie widzę oczami ciała… Niewidomy nas zawstydza. Choć jego oczy nie widzą, ich funkcje przejmują uszy i one szukają odgłosów przechodzenia Jezusa. Zawstydza nas odwagą – nie ma względu na osoby. Nie przejmuje się hipokryzją tłumu: najpierw mu zabraniają krzyczeć, a jak Jezus każe go zawołać, mówią mu, aby nie tracił nadziei. Odrzuca swój płaszcz: symbol wszystkiego, co nam przeszkadza w podążaniu za Jezusem. W konsekwencji doświadcza wiary, która uzdrawia: pozwala przezwyciężyć przeszkody, jakie piętrzą się na drodze do życiowego celu.

Różna postawy wobec Jezusa. Niewidomy, wołający uparcie o zmiłowanie. Tłum zachowujący się jak chorągiewka na dachu obracany wiatrem: raz go uciszają, innym razem pocieszają. Ale też może być trzecia postawa: gdzieś na uboczu, nie zwracając uwagi kto przechodzi, głusi na Boga, bo zasłuchani w te wszystkie kłamliwe głosy, które mówią: daj sobie spokój z jakimiś zabobonami (Bogiem, wiarą, Kościołem), żyj realnym życiem, walcz o to, byś posiadał i panował.

Tłum: „Wielu nastawało na niego, żeby umilkł„. Franciszek (18.10.2018): Synod na temat młodzieży. Papież przypomniał, że i dziś wielu chrześcijan jest prześladowanych z powodu Ewangelii.

„W auli synodalnej pewien biskup z kraju, gdzie prześladuje się ludzi z powodu wiary opowiedział historię młodego chłopaka, katolika, który został złapany przez innych chłopców nienawidzących Kościoła, fundamentalistów. Pobili go, a potem umieścili go w kadzi, do której wrzucali błoto tak długo, aż sięgnęło mu po szyję. Potem domagali się, aby wyparł się Chrystusa. Gdy odmówił zaczęli rzucać kamieniami i w końcu zabili go – mówił Ojciec Święty. – Słyszeliśmy to wszyscy. I to nie była historia z pierwszych wieków: to wydarzyło się dwa miesiące temu! To jeden z przykładów. Jak wielu chrześcijan cierpi dziś prześladowania fizyczne: «Ten zbluźnił! Na szubienicę z nim!»”

Wielu z nas mogło tego doświadczyć, gdy wobec odejścia od Boga ludzi nam bliskich (rodzice – dzieci), zapewniając ich o naszej modlitwie, mogliśmy usłyszeć: Zostaw mnie, nie wtrącaj się do mojego życia. Jednak nie wolno się dać przestraszyć, nie wolno ustawać w wołaniu do Boga: spraw, Panie, aby przejrzał(a). Albo gdy chcemy być blisko Boga, można usłyszeć od bliskich, albo tych, którzy twierdzą, że są nam życzliwi: Przestań, daj spokój, nie bądź bigotem, moherem. Wytrwałość. W modlitwie, w czynieniu dobra. To znak ufnej wiary, że Pan przywraca wzrok, właściwe spojrzenie na życie, na zadania, właściwe postawy człowieka.

A gdyby Jezus stanął w tej chwili przed Tobą i zapytał: Co chcesz, abym Ci uczynił? Niewidomy, biedak, nie odpowiada na to pytanie: chcę bogactwa, pieniędzy, życia bez zmartwień, lecz mówi: Rabbuni, żebym przejrzał. Mój Mistrzu: uznaje w Jezusie Najmądrzejszego. Bym mógł wszystko zobaczyć. I nam trzeba wołać często: Abym przejrzał. Bym zobaczył swoje życie oczami Jezusa. Bo często patrzymy na życie oczami świata, widzimy je w sztucznym świetle tego świata. A sztuczne światło nie powoduje fotosyntezy, nie sprawia życia. Trzeba słońca! W życiu wiary jest nim Jezus. Refren przed Ew: „Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię„. To jest dobra nowina: Bóg jest moim Ojcem; dał mi największy dar – swego Syna; w Nim mogę osiągnąć cel mojego życia. On jest Światłem.

Dlatego jesteśmy na tej Eucharystii. Jezus, Najwyższy kapłan, ofiaruje się za nas. Nie osiągnę celu życia bez Chrystusa, bez Jego ofiary tu uobecnianej.