Kategorie
Homilia

XXVIII Niedziela zwykła „C”

Trąd – choroba, która ciągle towarzyszy ludzkości. Choć dziś jest uleczalna, to co roku zaraża się trądem ponad 250 tysięcy osób. Bohaterem Bożego słowa na dziś nie jest trąd, lecz wiara. Wiara = posłuszeństwo wynikające z wolności.

Naaman – posłuszeństwo wiary. Niekiedy na skutek perswazji innych (jego sług). Trędowaci słuchają Jezusa: „”Idźcie, pokażcie się kapłanom„. A gdy szli, zostali oczyszczeni.” – nie mają wypełnić żadnych magicznych gestów. Mają spełnić wymogi ówczesnego prawa żydowskiego.

Bez posłuszeństwa wiary nie ma żadnego wzrostu – żadnego postępu ani żadnych owoców. W Królestwie Bożym wszystko zależy i opiera się na posłuszeństwie. Pierwszy upadek przyszedł z powodu nieposłuszeństwa, ale przez posłuszeństwo Chrystusa zostaliśmy podniesieni, uzdolnieni do życia w wieczności.

Posłuszeństwo wiary stanowi odpowiedź na głoszenie prawdy o odkupieniu. Centrum wiary to tajemnica Jezusa Chrystusa (a nie ja). Wiara natomiast – jak mówi św. Paweł w innym miejscu – „rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17). Według nauczania Apostoła, akt wiary rozpoczyna się od przyjęcia głoszonego słowa. Przyjęta tajemnica z kolei odmienia radykalnie życie człowieka i domaga się osobistego zaangażowania, które się wyraża w postawie posłuszeństwa. W języku greckim, podobnie jak w polszczyźnie, słuchanie i posłuszeństwo wywodzą się z tego samego rdzenia. Słuchanie – przyjęcie – posłuszeństwo: oto sekwencja, na którą wskazują słowa św. Pawła. Uszy otwarte na przyjęcie nauki są warunkiem podstawowym, ale nie wystarczającym. Ostatecznie musi być zaangażowane serce; tam człowiek podejmuje fundamentalne dla swojej egzystencji decyzje. Zatem człowiek wierzący to ten, kto przyjął prawdę o odkupieniu i dla którego ta prawda staje się źródłem autentycznej nadziei. Wyraża prawdziwą wolność.

Owocem posłuszeństwa – Wolność. Piosenka Marka Grechuty: Bo wolność – to wśród mądrych ludzi żyć, Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście.

Wolność to także i odporność serc, By na złą drogę nie próbować zejść,

Bo są i tacy, którzy w wolności cud – Potrafią wmieszać swoich sprawek brud.

A wolność, to królestwo dobrych słów – Mądrych myśli, pięknych snów

To wiara w ludzi.

Wolność: Ją wymyślił dla nas Bóg  Aby człowiek wreszcie mógł  W Niebie się zbudzić” [Marek Grechuta.” Wolność”]

W każdym z nas jest tęsknota za dobrym korzystaniem z wolności. Słowo Boże przynosi nam nadzieję: drogą ku wolności jest posłuszeństwo.

Posłuszeństwo trędowatych – spełnili polecenie Jezusa, bez słowa szemrania poszli pokazać się kapłanom, wypełnić to, co było przepisane w prawie. Choć nie byli oczyszczeni, (stało się to dopiero w drodze), pokornie zaufali Panu. Tak wielu z nas uniemożliwia Bogu czynienia cudów w naszym życiu, bowiem pytamy nieufnie: ale jak Bóg to uczyni, jak On to zrobi? I nie wyruszamy na drogę, którą On nam wskazuje.

Konkret takiej wiary – patron dnia dzisiejszego: bł. Jan Beyzym. Posłuszeństwo prowadzi do rzeczy wielkich. Generał skierował o. Beyzyma na Madagaskar. Pierwszy kontakt z trędowatymi był szokiem. W walących się barakach, bez okien i podłogi, żyło, a właściwie dogorywało 150 chorych. Polski misjonarz postanowił zamieszkać na stałe z trędowatymi Malgaszami. Naprawiał ich baraki, opatrywał ich rany, mył, karmił, żebrał o pieniądze na wyżywienie, odzież i leki. Upowszechnił kult Matki Bożej Częstochowskiej. „Brązowa jak my i poraniona jak my” – mówili jego podopieczni. Marzeniem o. Beyzyma stała się budowa szpitala z prawdziwego zdarzenia. Słał setki listów z prośbą o wsparcie dzieła. Pomagali wychowankowie z Chyrowa, pomagała bł. Maria Teresa Ledóchowska. Po 9 latach w Maranie otwarto szpital pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej. Działa do dziś. Jezuita marzył o pracy na Sachalinie, gdzie zsyłano polskich patriotów i zwykłych kryminalistów. Nie zdążył. Wyczerpany pracą i chorobami zmarł w roku 1912. Beatyfikował go Jan Paweł II w Krakowie.

Myśl: „Jaki w tym heroizm? Odkomenderowała Najświętsza Pani do obsługi trędowatych, to i jestem, ot i cała parada„. Bł. Jan Beyzym

Wdzięczność – kolejny element wiary. Słowa Naamana: „A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi”. I tylko jeden przyszedł podziękować. On dał się Panu Jezusowi uzdrowić do końca. Pozostali trędowaci fizycznie oczyszczeni, ale nie uzdrowieni w sercu. Czy to nie o nas?

 Wdzięczność. To bardzo ważny element wiary, czyli naszej relacji z Bogiem. Dlaczego Jezus chwali Samarytanina? Może dlatego, że Żydzi, jako naród wybrany, uważali, że łaskawość Boga im się należy: wybrał nas, niech teraz opiekuje się nami. Taka postawa może przykleić się i nam, gdy uważamy, że dobroć Boga względem nas jest Jego obowiązkiem. Psalmista woła do Boga: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz? Nasza wielka godność oparta jest na miłości Boga do człowieka. Wdzięczność bierze początek w oczach, które widzą, że za każdym dobrem stoi Pan Bóg. (Z-594) I dziś takie proporcje jak w Ewangelii: 9:1.

Nasze spotkanie z Jezusem. Z pokorą – Chorzy na trąd grzechu. Dziewięciu z Ewangelii zmarnowali szansę, jaką było dla nich spotkanie z Jezusem. My nie zmarnujemy, gdy zechcemy być bardziej Bogu posłuszni i wdzięczni za wszystkie Jego dary.