Kategorie
Homilia

XXII NIEDZIELA ZWYKŁA „B”

Wiara i tradycje

Człowiek to takie stworzenie, które do wszystkiego może się przyzwyczaić. Ma to pozytywne przesłanie (dominacja nad naturą), ale i negatywne: żyć z przyzwyczajenia. To niebezpieczeństwo odnosi się również do życia wiary. Naszej relacji z Panem Bogiem.

Wiara ubrana w tradycje. W Bawarii: św. Marcin na koniu, połowa szaty oddana biednemu; w Polsce, Bawarii, Austrii – święcenie bukietów kwiatów i ziół 15 sierpnia. Tradycje są piękne, jeśli są wyrazem wiary, która przenika różne dziedziny i etapy ludzkiego życia: indywidualnego i społecznego.

Sytuacja, do której odnosi się Jezus w dzisiejszej Ewangelii. W religii żydowskiej był mocno zakorzeniony podział na to, co czyste i nieczyste. W kwestii jedzenia, seksualności, kultu (osoby, miejsca, rzeczy czyste i nieczyste). To zostało przejęte przez pierwszych chrześcijan, zwłaszcza wywodzących się spośród żydów. Powiedzieć „czyste” oznaczało doskonałe, święte. Niestety zaczęto to wszystko odnosić do rzeczy, gestów, sytuacji… dalekich od sumienia i wolności. To był stały motyw konfliktu między faryzeuszami a Jezusem. Pierwsi mocno obstają przy czystości zewnętrznej. Jezus mocno akcentuje czystość wewnętrzną. Czystość, która uzdalnia do daru i budowania wspólnoty. A nie jak rytualna czystość żydowska, która wykluczała ze wspólnoty.

Higiena jest czymś ważnym. Troska o zdrowie. Ale tu chodzi o coś diametralnie innego. Jezus wykorzystuje ten spór z faryzeuszami, aby zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy czystością ciała a czystością duszy. Jakby chce powiedzieć: Uważajcie! Łatwo jest przyzwyczaić się do ustanowionych przez lata przez ludzi zwyczajów. Czy jednak one nie przesłaniają tego, co najistotniejsze?!

Jak to rozpoznać? Św. Augustyn (28.08) zawarł tę regułę w zdaniu: „Kochaj i czyń co chcesz„. Kochaj Pana Boga, kochaj drugiego człowieka, kochaj samego siebie – ale miłością czynną, aktywną – taka chroni czystość serca.

Św. Jan Chrzciciel (29.08 = ścięcie) przepowiadał, że Jezus przyniesie nowy wymiar czystości: „Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym” (Mk 1,8). Dziecko, gdy jest chrzczone, jest polane wodą tylko symbolicznie. Właściwą „wodą czyszczącą” jest Duch Święty. Jednocześnie powoduje trwałe umocnienie (impregnację) duszy przeciwko złu. Za każdym razem, gdy wchodzimy do kościoła, maczamy palce w wodzie święconej i nią czynimy znak krzyża. W ten sposób dokonuje się symboliczne obmycie. W tym znaku wspominamy nasz chrzest. Ale sięgnięcie po wodę święconą domaga się od nas jednocześnie pozostanie „czystymi” w duszy = łaska uświęcająca. Czystość nie ciała, ale osoby, duszy.

Ta czystość to stała osobista relacja z Jezusem. Nie zwyczaj, ale pragnienie serca, które szuka i zaprasza Boga do swojego życia. Które żyje dla Niego. A to widać choćby w zachowywaniu przykazań.

1 czyt.: Mojżesz mówi do ludu: „Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy waszego Pana Boga, które na was nakładam.”. Wiara to nie supermarket, gdzie przechodzę między półkami i wybieram to, co mi się podoba, na co mam ochotę w danej chwili. Wiara to całość: Bóg daje tyle, co niezbędne – nie mniej ni więcej – dla osiągnięcia naszego życiowego celu. 2 czyt.: „Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie”. Apostoł podaje wskazówkę prawdziwego chrześcijaństwa – słowa urzeczywistnione, wprowadzane w życie.

Osobiste spotkanie z Bogiem – wtedy mają sens zwyczaje. Wtedy wiara pociąga innych. Zwłaszcza odpowiedzialność rodziców – nowy rok szkolny.

Niedawno powiedział abp Ryś: „Dla mnie wstrząsem w tym roku były rekolekcje w Atlas Arenie, gdy jedna czwarta licealistów, która tam była, napisała do mnie w SMS-ach, że nie ma żadnych pytań do Boga. I czyja to jest wina? Ich, bo nie mają pytań? Oczywiście, że je mają, ale nie stawiają ich Bogu, bo On jest dla nich abstrakcją. A z abstrakcją się nie rozmawia. To jest nasza wina, że oni nie mieli okazji poznać Boga przez doświadczenie. Uczyli się w szkole o Bogu latami. Mają w głowie pełno pojęć. Ale nie mają żadnego doświadczenia jego bliskości”. Trzeba pokazać życie w Duchu Świętym, życie w wolności, do której wyswobodził nas Chrystus.

W liście pasterskim na Tydzień Wychowania (9-15 września) biskupi zapraszają rodziców, nauczycieli i wychowawców do refleksji nad tym, jak pomóc dzieciom i wychowankom w procesie rozeznawania ich życiowych decyzji. Cytując Ojca Świętego Franciszka, biskupi zwracają uwagę na to, że rozeznanie jest darem, o który należy prosić. W odkrywaniu powołania konieczna jest Biblia, ponieważ w Słowie Bożym obecny jest Bóg, a to On zna nas lepiej niż my sami siebie i jest najwłaściwszym adresatem pytania o plan na życie. Biskupi przytaczają też zachętę papieża Benedykta XVI zawartą w adhortacji Verbum Domini, by pomagać młodym w poznawaniu Pisma Świętego, „aby było niczym kompas wskazujący drogę, którą należy iść”. Jak piszą, konieczne jest to szczególnie w dobie mediów elektronicznych i tzw. zappingu czyli „skakania po kanałach telewizyjnych”. „Bez mądrości rozeznania łatwo możemy stać się marionetkami, będącymi zakładnikami chwilowych tendencji” – powtarzają za Franciszkiem.

Podkreślają też wagę szczerego i pełnego ufności dialogu człowieka z Bogiem, a zwłaszcza prośby o światło Ducha Świętego oraz o dar męstwa. „Można przecież dobrze rozpoznać powołanie, ale nie mieć odwagi, by je podjąć. Taka sytuacja zdarza się dziś dość często, chociażby w przypadku mężczyzn i kobiet przekonanych wewnętrznie, że pragną podjąć wspólne życie, a którym brakuje jednak odwagi, by wyznać sobie miłość w sakramencie małżeństwa” – piszą biskupi i zachęcają do modlitwy w intencji młodych i rozeznawania przez nich powołania. Na zakończenie listu biskupi błogosławią na rozpoczynający się rok szkolny i katechetyczny.

Postawmy sobie na koniec pytanie: czy w naszych zwyczajach religijnych jest obecne doświadczenie Boga? Doświadczenie Jego obecności. Ewangelia: „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie” – cytat z Izajasza, aby pokazać że ‘niedaleko pada jabłko od jabłoni’. Jak czynili ich ojcowie, tak i oni. Pytanie o prawdziwą religijność musi sobie stawiać każde pokolenie. My także. Czy nasza obecność na Mszy nie staje się tylko przyzwyczajeniem…??!!