Kategorie
Homilia

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA „C”

GOŚCINNOŚĆ SERCA

Wyobraźmy sobie rodzinę: on zapracowany od świtu do nocy, rzadko w domu widywany; ona siedząca w kościele 3 razy na dzień. Oboje nawzajem robiący sobie wymówki: – Ona: Ty poza pracą świata nie widzisz; – On: Ciebie z kościoła wołami nie wyciągnie, a dom zarasta brudem i pajęczynąDwie postawy: aktywności i modlitwy postawione na przeciw siebie, jako się wykluczające. Czy takie jest przesłanie Jezusa z dzisiejszej ewangelii?

Mówimy, że jesteśmy chrześcijanami, uczniami Chrystusa. Uznać, że Jezus jest „Słowem, które Ciałem się stało i zamieszkało między nami”, aby oznajmić nam to, czego Bóg od nas oczekuje – to jest właśnie istota bycia uczniem Chrystusa. „O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać swego sługi!” – mówi Abraham do Boga. Nie chcemy, by Pan Bóg nas omijał. Dlatego przyjmujemy postawę Marii: siadamy u stóp Jezusa, zasłuchani w Jego słowo. A potem będziemy wiedzieli jak żyć i będziemy mieli moc, by jak najlepiej służyć naszym braciom i siostrom.

A co z Martą? Czy to negatywny przykład? Marta wiedziała, że Jezus jest dla niej bardzo życzliwy, stąd szczerze mówi Mu o tym, co ją niepokoi, co w jej sercu. Pan słucha jej trosk, ale zwraca jej uwagę na coś istotniejszego: nie krytykuje jej postawy służebnej, gościnności, ale jakby chciał jej powiedzieć: „jesteś zbyt nerwowa, chcesz złapać 10 srok na raz; grozi ci pracoholizm”. „Skup się na tym, co najważniejsze: na samym Gościu, na jego Osobie, słowach. Chodź tu, usiądź, posłuchaj. A potem mi zrobisz jakąś jajecznicę i wystarczy”.

Słowa Jezusa nie są krytyką Marty. Św. Augustyn komentując tę ewangelię napisał: „Jakże Jezus mógł robić Marcie wyrzuty, tej, która była szczęśliwa, iż może przyjąć tak wielkiego Gościa. Jeśli te Jego słowa byłyby wyrzutem, to nie znalazł by się nikt gotowy przychodzić z pomocą potrzebującym”. Oby tylko nie była to ucieczka, zagłuszanie głosu sumienia nadaktywnością. Zapytaj się: Muszę tak gonić? Nie potrafię żyć bez tej adrenaliny? Może kieruje tobą szczytna idea służby bliźnim. Ale może się okazać, że w tej służbie więcej jest chorych ambicji, żądzy posiadania, uznania ze strony innych niż rzeczywistej potrzeby czynienia innym dobra.

Jezus uzmysławia i nam wielką prawdę: Jeśli słusznie twierdzimy, że praca jest miłością przekuwaną w konkret, widzialną i skuteczną, to jednak gdy nas nadmiernie pochłania, staje się narkotykiem. A wtedy nie tylko brak czasu na rozmowę z Bogiem, ale również pod jednym dachem mieszkają ci, którzy coraz mniej się znają, nie wiedzą czym żyją, stają się sobie obcy. (Żart: wszyscy wpatrzeni w swoje ekrany. Kolega do kolegi: Wczoraj u nas w domu zabrakło prądu. Porozmawiałem ze swoją rodziną. Wiesz, to całkiem ciekawi ludzie).

Zdajemy sobie sprawę??, że nie wszystko jest warte mojego zachodu, czasu, energii. „Maria siedziała u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie„. Obraz człowieka zasłuchanego w słowo Boże. Aby usłyszeć Boga, trzeba usiąść, zatrzymać się, uspokoić. „Usiąść u nóg Pana” to uznać, że Bóg jest dla nas największym autorytetem. Praktycznie: uczmy się słuchać Boga, słuchając człowieka. Proste? Nie tak bardzo. Bo skąd tyle konfliktów i nieporozumień między ludźmi? Z braku słuchania. Potrzebne nie tylko czytanie ze zrozumieniem; również słuchanie ze zrozumieniem: nie tylko znaczenie słów (rozum), ale też więź, relacja (serce). Zrób sobie rachunek sumienia z twojego słuchania: Pana Boga, swoich bliskich, przyjaciół…

Jezus daje nam dziś wszystkim radę: Bądź jeden, cały, we wszystkim. “Widzicie, że dylemat jest tak stary, jak jasna i nieomylna jest odpowiedź Nauczyciela. Nie ma sprzeczności między służeniem Bogu a służeniem ludziom; między spełnianiem praw i obowiązków obywatelskich a religijnych; między angażowaniem się w budowanie i doskonalenie naszego miasta doczesnego a przekonaniem, że ten świat jest jedynie drogą prowadzącą nas do ojczyzny niebieskiej” (Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga, 165).

Potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę„. Potrzebujemy bezwzględnie postawy Marii – wyciszenia się, wsłuchania się w głos Pana, uporządkowania życia u stóp Jezusa. Potrzebujemy jednego – Boga! Bez Niego wszelkie nasze działania nie mają większego sensu. Oddalając się od Boga gubimy siebie. Zbliżając się do Niego, odnajdujemy siebie.

Co jest więc tym ’jednym’, czego Jezus od nas oczekuje? Mieć Chrystusa w gościnie swojego serca. Maria i Marta pokazują nam, że może to się dokonać na dwa sposoby. Obie zaangażowane są w tym całkowicie. Pierwsza zasłuchana jest w Jego słowa. Druga troszczy się o nakarmienie Jezusa. Oba sposoby się nie wykluczają, lecz uzupełniają. Trzeba nam codziennego zasłuchania w Ewangelię, aby umacniać wiarę w to, że jesteśmy umiłowani przez Boga. A potem odpowiadać na tę miłość konkretną troską o Jezusa obecnego w drugim człowieku. Zawsze angażując w pełni swoje serce.