Kategorie
Homilia

XV niedziela zwykła „A”

Wielu mówi, że lubi chodzić na Msze święte z kazaniem dla dzieci. Bo wtedy dużo łatwiej jest zrozumieć….Takim prostym językiem mówił Jezus, a mimo to przez wielu nie chciał być rozumiany. Dziś daje nam kolejną szansę, by słowo Bożej prawdy zapadło mocno w nasze serca.

Na początek: nie lekceważ prostego języka Jezusowego nauczania. On chce, byś nie bał się zgłębiać wielkich prawd, które Bóg zechciał nam objawić. W nich odkrywamy jakim jest Bóg. Odkrywamy, a nie budujemy swojego obrazu Boga według ludzkich kryteriów. Jaką prawdę o Bogu dziś odkrywamy?

Bóg jest dobrym Siewcą. W taki prosty sposób Jezus mówi o naszym Ojcu niebieskim. Prawdę o tym, że Bóg Ojciec jest dobry Jezus wyraził prostymi obrazami z życia, aby Bóg był obecny pośrodku naszego świata. Nikt tego lepiej nie mógł uczynić niż Ten, który jest jedno z Ojcem, a przez Wcielenie stał się jednym z nas. On, Syn Boży Wcielony został wprowadzony na świat jak ziarno, które wpada głęboko w glebę, aby wydać dobry plon.

Słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne” – Bóg zawsze jest skuteczny, człowiek, o ile współgra z Nim. Podobieństwo do wody: gdy pada deszcze to po to, aby użyźnić ziemię, by wydała dobry plon. Reszta wody paruje czyli wraca tam, skąd się wzięła. Podobnie wypowiadane przez Boga słowo. Po pierwsze, człowiek otrzymuje je w obfitości. Po drugie, jest ono zawsze skuteczne: nie wraca do Niego, „Zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem” – ale miarą obfitości i skuteczności jest wola Boża, Jego miłosny zamiar zbawienia ludzi.

To Boże słowo dotyka konkretnej rzeczywistości mojego życia. Wchodzi w moją codzienność, aby nadać jej wymiar większy i głębszy, nadprzyrodzony. Chce przeniknąć do mojego serca (sercem trzeba je słuchać!!), aby wydać w nim plon, czyli nowe życie. Czy jest we mnie postawa otwartości wobec hojnego Dawcy?! (np. czy zabiorę Pismo św. na urlop – z choinki się ksiądz urwał?) Jego słowo ma mnie nauczyć mądrego życia: dokonywania właściwych wyborów (najpierw pytać Boga o właściwy wybór, nie zauważać Go dopiero jak coś się nie powiedzie i mieć wtedy pretensje do Niego). Jego słowo uczy mnie i daje mi moc, by moje życie było wierne Bogu. Każdego Jego słowo jest najpierw zaproszeniem. Do spotkania i dialogu (słuchać – mówić). A następnie szansą do przemiany życia.

Co jeszcze mówi to słowo dziś do mnie? „Cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” – w naszej logice jest odwrotnie: chwała jawi się jako nuda (najmodniejsze słowo dzieci i młodzieży?), a teraźniejszość jako epopeja walki z ogromem cierpień i zła. Każdy z nas jakoś jest dotknięty cierpieniem. Ale Jezus zawsze jest w nim z nami. On nam towarzyszy jak uczniom do Emaus: wyjaśnia Pisma i tajemnice wiary.

Stań w prawdzie i popatrz na swoje życie. Zawsze znajdą się „ptaki, skały, ciernie czy Zły”: wszystko, by zepsuć plon. Ale Bóg jest mocniejszy od tego wszystkiego i On sprawia, że Jego ziarno wydaje plon. Nie mogę jednak zapomnieć, że bez mojego udziału tego plonu nie będzie. Mam otworzyć się na Jego rytm siania, które jest jak deszcz. Hiszpańskie przysłowie mówi: „Nigdy nie pada tak, aby wszyscy byli zadowoleni” (nunca llueve a gusto de todos). Czasami nie „pada” wtedy, gdy my chcemy. Bo Bóg nie daje sobą manipulować. Jest tak wolny i tak bliski… jak prawdziwa miłość.

Czy jednak Bóg nie jest marnotrawcą, Siewcą niegospodarnym? Przecież sieje ziarno gdzie popadnie. Takie sposób myślenia to pokusa oceny siebie i innych wg ziemskiej skuteczności. Czyli: Bóg powinien być hojniejszy wobec tych, którzy mają „dobrą glebę serc”, a mniej wobec tych o kamienistej czy ubitej jak droga. Tylko kto ma tyle wiedzy, by to stwierdzić?!! To da się wytłumaczyć/zrozumieć tylko w perspektywie miłości. Prawdziwa miłość nie kalkuluje. Boża miłość gotowa jest bardzo dużo stracić: najpiękniejsze ziarno, czyli Słowo Wcielone, byle tylko nasze życie wydało obfity, całkowity plon na życie wieczne.

Ta Ewangelia to także nadzieja dla rodziców i wychowawców, którzy nie szczędzą trudów, by dać swoim dzieciom/wychowankom wszystko, co najlepsze i to w obfitości. I często wydaje się to na jakimś etapie, krótszym lub dłuższym, trud zmarnowany, bezowocny. Choćby w przekazie wiary. Jedno jest pewne: nie wolno zaprzestać siać. Nawet jeśli ta przyjmująca gleba wydaje się dziś być twardą kamienistą drogą czy zachwaszczonym polem. Pomyśl o sobie: jeśli Bóg jest cierpliwy wobec mnie i nie przestaje dawać mi swego słowa, to i ja nie mogę zaprzestać.

Obficie zasiana została polska ziemia (Papież, święci). Setki mądrych, głębokich, Bożych słów padły w miliony serc. Błogosławieni i szczęśliwi ci, którzy będą pielęgnować ten bezcenny skarb. Którzy będą wracać do tych treści, będą zgłębiać je i starać się nimi żyć. Zbiorą obfity plon. Obyśmy to byli my. Dlatego nie chciejmy się w wakacje zabawić na śmierć. Nie dajmy się zmęczyć nadmiarem atrakcji. Zdobądźmy się na kilka dni spokoju. A z resztą Pan Bóg sobie poradzi.