Kategorie
Homilia

XII NIEDZIELA ZWYKŁA „C”

Miłość usuwa lęk

Autorytet Jezusa. Nie wiem, czy tak zawsze było (przynajmniej w takim stopniu). Ale w naszych czasach „okropnie” jesteśmy modni. Moda to być na topie, to mieć właściwe wzory. Jeśli szczerze spojrzę na swoje życie, to zauważę, że zawsze ktoś ma na nie większy lub mniejszy wpływ. Dobrze, jeśli te osoby sprawiają, że moje życie staje się bogatsze. Gorzej, jeśli ślepo odwzorowuję różne przemijalne mody. Ale ktoś modny (celebryta) a autorytet, to nie to samo. Naśladować kogoś to najpierw uznać jego autorytet, zdecydować, że można i warto mu zaufać. Zwłaszcza gdy chodzi o życie wieczne. Dziś Jezus pyta mnie osobiście, czy On jest dla mnie wystarczającym autorytetem. Nie na podstawie wiedzy z katechizmu, lecz życia. I przez to pytanie…zaczyna się modlitwa.

Modlitwa: dialog życia. Kiedy zaczynam się modlić, jestem z Jezusem jako Jego uczeń. Włączam moje życie w Jego modlitwę do Ojca. On przecież siedzi po prawicy Ojca, aby nieustannie wstawiać się za nami. Każda modlitwa odsłania prawdę o mojej relacji z Panem. W tej Eucharystii On zadaje ci dziś pytanie, abyś Mu na osobności powiedział, kim On jest dla ciebie: największym, niepodważalnym autorytetem czy jednym z wielu…. „Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności” (Za) Papież Franciszek o darze pobożności: Trzeba natychmiast wyjaśnić, że dar ten nie utożsamia się ze współczuciem dla kogoś, litością dla bliźniego, ale wskazuje na naszą przynależność do Boga i naszą głęboką więź z Nim, więź, która nadaje sens całemu naszemu życiu, zachowuje nas niezłomnymi, w jedności z Nim, nawet w chwilach najbardziej trudnych i niespokojnych. Tylko w takim duchu, w takim spojrzeniu mogę ujrzeć w Nim mojego osobistego Zbawiciela. I być Jego świadkiem: wyznać Go przed światem. (również przez takie 'drobne’ sprawy, jak: strój na Mszy św., lody na procesji Bożego Ciała).

Wyznanie. Jezus nie domaga się od Ciebie sądu, opinii, lecz wyznania. A to duża różnica. Kiedy czytamy dzieła historyczne, to dowiemy się o wielu opiniach, często skrajnych, jakie powstały o Jezusie. Najczęściej mówią nam one wiele o ich autorach, a nie o Synu Bożym. Bywają deklaracje, że wreszcie udało się im dotrzeć do „prawdziwego” Jezusa, a nie ukazanego przez stronniczość wiary w świetle przekonań świadków. Ale oni ukazują Go przez stronniczość swojej niewiary. Przecież Jezus nie jest wymysłem uczniów. To On ich zebrał wokół siebie, zafascynował, obudził wiarę z nadzieją w tle.

Co łatwiej: wyrazić opinię czy wyznać wiarę? To pierwsze, bo do niczego nie zobowiązuje. Jeśli jednak wyznam, że Jezus jest Mesjaszem, jedyną Drogą do zbawienia, to nie mogę tak żyć, jak żyłem. Wyznać = stać się uczniem, ze wszystkimi konsekwencjami.

Osobiście: nikt mnie nie zastąpi. Powtarzanie opinii innych ludzi nie prowadzi do poznania Jezusa. Co ci da chowanie się za cudzymi opiniami? Natomiast wyznanie wiary przez innych ludzi może i nas pociągać: bo jest samym życiem (jak i nasze może pociągnąć innych). W Ewangelii każda scena to osobiste pytanie: Za kogo Mnie uważasz? Kim jestem dla ciebie? Nie jest to egzamin z tego, co zapamiętałeś z Jego nauczania. To egzamin z życia.

Pewien mężczyzna, który niedawno nawrócił się i odnalazł radość z wiary w Jezusa Chrystusa, spotkał człowieka niewierzącego. Wywiązała się rozmowa: – Czy to prawda, że nawróciłeś się do Jezusa, zapytał niewierzący? – Tak, padła prosta odpowiedź. – To musisz posiadać o Nim wiele wiadomości. Powiedz mi więc, w jakim kraju się urodził? – Nie wiem. – A ile miał lat, gdy umarł? – Nie wiem. – A ile wygłosił kazań? – Tego też nie wiem. Odpowiedzi wierzącego były takie same. – To naprawdę niewiele wiesz o Tym, do którego się przekonałeś! skwitował z wyższością niewierzący.

– Masz rację, odpowiedział tamten.- Wstyd mi, że o Jezusie wiem tak mało, ale się uczę. Jednak wiem jedno: jeszcze rok temu miałem pełno długów, byłem niedobry dla mojej rodziny. Dziś oddałem długi, a rodzina jest dla mnie najważniejsza,  jesteśmy szczęśliwi. Wszystko to uczynił dla mnie Chrystus. Tyle wiem o Jezusie.

Wyznanie wiary to najpierw odkrycie konkretnej bliskiej Osoby: słuchać Boga ze świadomością, że Ktoś mówi wprost do mojego serca.

Moja odpowiedź. Dziś Jezus pyta mnie osobiście, czy On jest dla mnie wystarczającym autorytetem. Odpowiedzią jest moje życie: jak układam swoje życie, według jakiej hierarchii prawd żyję, czy podejmuję trud zapierania się siebie w tym, co koncentruje mnie tylko na sobie samym i zamyka na Boże działanie. Czy naśladuję uczucia Jezusa, Jego sposób myślenia, traktowania drugiego człowieka, czy kroczę Jego śladem? Nie zniechęcaj się, idź dalej Jego drogą. Lęk, że podzielę Jego los??

Zapowiedź męki. Po wyznaniu Piotra Jezus po raz pierwszy zapowiada swoją mękę i śmierć. Powtórzy tę zapowiedź jeszcze dwukrotnie. I wezwanie, które kieruje do mnie osobiście: chcesz iść za Mną, to zapieraj się samego siebie, każdego dnia bierz swój krzyż i naśladuj Mnie. Co znaczy zaprzeć się samego siebie? Jaki jest mój krzyż? Chcemy iść za Nim, ale bez krzyża. Świat (także i polski) nam pokazuje, że przyznanie się do Jezusa prowadzi do bycia wyśmianym i odrzuconym. Ale wtedy jesteśmy podobni do Mistrza: uczestniczymy w Jego drodze, a Jego dar zbawienia, nabyty przez mękę i śmierć, staje się naszym udziałem.

Wyznać Jezusa, to przyjąć to, że nasze plany na życie wciąż krzyżują się z czymś, co wydaje się być ponad nasze siły, za trudne, nie do przyjęcia. Nie wierzgać, ale iść za Nim, wpatrując się w Jego ubiczowane plecy. Wierność ma kształt krzyża.

Żyjemy w świecie ekonomii, której przeliczanie zysków i strat wydaje się być najważniejszą umiejętnością. Dziś jednak trzeba nam zmierzyć się z Bożą ekonomią, która zyski widzi…. w stracie! W stracie przyjemności dla miłości, w stracie 'swojego’ dla 'drugiego’ i wreszcie w stracie doczesności dla wieczności. Każdy wybiera sam. Ale decyzje mają wpływ na innych. Mieć w sercu słowa Jezusa: „to straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa„. Iść drogą Jezusa to zawsze iść z Nim i doświadczać, że wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Jezus stale zapewnia mnie o swojej miłości. A Jego miłość usuwa lęk. Nie bój się, nie lękaj się, Bóg sam wystarczy. Miłość usuwa lęk.

Panie, proszę, dotknij moich oczu, abym przejrzał i potrafił odróżnić dobro od zła, bym wzorował się na tym, co dobre. Bądź dla mnie zawsze autorytetem, miarą moich życiowych dróg i błogosław mi w trudzie naśladowania Ciebie.