Kategorie
Homilia

XII NIEDZIELA ZWYKŁA „B”

Lato. Taka wakacyjna symbolika słowa Bożego: morze, jako dzieło które wyszło z Bożych rąk (1 czyt). On ma moc nad nim (Psalm: Wołali w nieszczęściu do Pana, a On ich wyzwolił od trwogi. Zamienił burzę na powiew łagodny, umilkły morskie fale.). Do letniego pejzażu należą różne zjawiska, np. letnie burze. Dziś człowiek jest jakby bardziej na nie przygotowany, ale zawsze budzą lęk. Wielkie dzieło stworzenia mówi nam o Panu Bogu. Jezus uciszając burzę na jeziorze potwierdza, że jest prawdziwym Bogiem.

On daje moc naszej wierze: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!„. W wakacje często sprawdza się jakość naszej wiary, gdy w sposób naturalny trzeba żyć jej zasadami i wyznać ją przed innymi. Młody człowiek: jakże łatwiej mi zakląć głośno w autobusie, niż przeżegnać się przed jedzeniem.

To prawda, że wyznanie wiary może wywołać niejedną burzę. (Świadectwo muzyka-rapera): „Im dłużej żyję na tym świecie i rozmawiam z ludźmi, to coraz bardziej uświadamiam sobie … jak bardzo abstrakcyjny jest dla nich fakt mówienia otwarcie o Panu Bogu. A wiecie co jest prawdziwą abstrakcją?

Ktoś zwiózł 10 talizmanów, masek i kadzidełek z tropikalnych krajów gdzie żyją ,,niesamowite ludy posiadające niezwykłą kulturę” i wiesza je na sobie i w domu, bo ,,przynoszą szczęście”. To jest cool.

Ktoś cytuje Buddę, Gandhiego czy innego filozofa – wszyscy słuchają z zaciekawieniem i refleksją. O, co za nowoczesny i światły człowiek!

Inni mówią, że wierzą w Allaha, to przecież należy im się szacunek. Nie krytykujmy! Ich wiara – ich sprawa.

A powiedz tylko słowo, że spotkałeś Żywego Boga Jezusa Chrystusa, który uwolnił Twoją duszę w spowiedzi świętej. Wspomnij, że modlisz się i czytasz Słowo Boże czy chodzisz regularnie na Mszę Świętą. Nadmień, że Bóg dał Ci pokój ducha, wiarę, nadzieję, miłość i realnie działa w Twoim życiu.

A już w ogóle przypomnij, że cywilizacja europejska została zbudowana na chrześcijańskim systemie moralnym (!) i nawet we fladze UE są gwiazdy z korony Matki Bożej, to zrównają Cię z błotem. Wyśmieją. Odsuną na margines. Uznają za chorego. Zlekceważą.

Zastanawialiście się czemu tak jest? Czemu można wymieniać wszystkie imiona bogów, a jak wspomnisz o Jezusie Chrystusie, to ludzie wpadają w szał?

Czemu Imię Jezus tak DRAŻNI ludzi? Bo Jezus jest prawdziwym Bogiem. I ,,na Jego Imię zginają się wszystkie kolana”. Dlatego szatan się tak wścieka ilekroć wypowiesz to Imię.

Nie dziwię się, że ludzie, którzy jeszcze nie spotkali Prawdziwego Boga tak na nas reagują. Ty też się nie dziw. Zadbaj lepiej o to żeby nadal był Stolicą Twojego życia. I będzie cool„.

Skąd brać taką moc wiary? Z żywej relacji z Jezusem. Jeśli idziesz z Nim za rękę, to masz pewność, że On jest w twojej łodzi życia. Jeśli jednak wiarę postrzegasz jako odziedziczony ciężar, albo zbiór praw i przykazań, które lepiej wypełniać, bo jeszcze Pan Bóg mnie ukarze – nie dziw się, że będziesz się lękał żyć wiarą i ją publicznie, w sposób naturalny wyznawać.

Trzeba cierpliwości. „Kim jest ten?” – uczniowie rozpoznawali Jezusa przez całe życie. Tak też dzieje się i w naszym życiu. Wkrótce po tym wydarzeniu Piotr jako pierwszy z Apostołów wyzna Jezusowi: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego„.

Dzisiejsza Ewangelia dla wielu ludzi była i jest źródłem wielkiej nadziei. Choćbym znalazł się w samym środku jakiegoś cyklonu, nie zginę, jeśli tylko będę trzymał się Pana Jezusa.

Swoje burze przechodzi również Kościół. W całej historii Kościoła nie było chyba ani jednego pokolenia, w którym jacyś chrześcijanie nie ulegliby przerażeniu, że chyba już nadchodzi koniec Kościoła, i nie wołali by do Jezusa: „Zbawicielu nasz, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?„. Czy tak nie dzieje się i dzisiaj, wobec różnych oznak kryzysu? Jeśli więc niepokoisz się o Kościół, jest to dobry znak, że Kościoła nie opuściłeś, że zależy ci na dobru Kościoła i że Kościół kochasz. Zatem ciesz się z tego, że Kościół jest dla ciebie matką, z którą czujesz się głęboko związany.

Nie zapomnijmy też, że Pan Jezus skarcił apostołów za to, iż zlękli się tego, iż łódź zatonie podczas burzy. Łódź, w której znajduje się Pan Jezus, nie może przecież zatonąć. Gdy więc przychodzą na nas takie lęki, badajmy przede wszystkim swoją wiarę: czy ja naprawdę wierzę w Pana Jezusa, prawdziwego Syna Bożego? I badajmy swoją miłość: „Miłość Chrystusa przynagla nas” – co jest motywem mojej pobożności, przyjścia do kościoła, pomocy potrzebującym, upomnienia grzeszących… O resztę się nie martw. Jezus Chrystus jest Synem Bożym i Panem ludzkich dziejów. Jego wszechmoc to wszechmoc miłości! Nad morzem budują falochrony. W naszym życiu czymś takim jest pewność i niezmienność miłości, z jaką Bóg przychodzi do nas codziennie. Potwierdza to Jezus uciszając burzę na jeziorze. Gdy więc walcząc z burzą o własnych siłach tracisz nadzieję, spojrzyj na Jezusa. On jest w twojej łodzi. Chyba, że Go nie zaprosiłeś.