Kategorie
Homilia

Wniebowstąpienie Pańskie

Niebo, temat nieobecny. Kiedy myślałeś ostatnio o niebie? Może jeszcze gdy modlimy się za zmarłych. Ale o sobie?! Niebo?? Nuda…(jakieś chóry, a ja nie lubię muzyki). Piekło: o tak, tam dopiero będzie ciekawie… Prymitywizacja wiary…gdy polegamy na spłaszczonych obrazach, dokonuje się redukcja rzeczywistości nadprzyrodzonej do wizji ziemskiej. A przecież „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Czy jednak obrazy nie mogą nam pomóc zgłębić tę prawdę wiary: o wstąpieniu do nieba Chrystusa Zmartwychwstałego?!

Jak Wniebowstąpienie malowali mistrzowie pędzla? Najczęściej jest tak, że w górnej części obrazu widać wystające z chmury stopy Jezusa i rąbek Jego szaty. A pod nim – niewielki pagórek, na którym dwa jaśniejący ślady stóp wyraźnie kontrastują z ciemnym podłożem. Wokół pagórka stoją Maryja wraz z uczniami, i nic nie rozumiejąc, wpatrują się w górę. Po prawej i lewej stronie obrazu dostrzec można dwóch mężów w białych szatach trzymających w dłoniach transparent, a na nim napisane w języku łacińskim: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie tutaj i wpatrujecie się w niebo?„.

Co jest najważniejsze na tych późno średniowiecznych obrazach? To nie opis samego wydarzenia, ale pomoc w głębszym przeżywaniu tego święta. Stawiają przed naszymi oczami dwa istotne przesłania – ważne dla przeżywania chrześcijaństwa dzisiaj. Pierwsze: „dlaczego stoicie tutaj i wpatrujecie się w niebo?” – to pytanie można by uzupełnić: dlaczego nie patrzycie na ślady, jakie Jezus pozostawił na świecie? Poszukajcie ich tutaj, na ziemi! Kiedy słuchacie Jego słów: odkrywajcie Jego ducha, Jego wizję Bożego królestwa – wtedy odkrywamy po co On żył, za co oddał swoje życie. Kiedy gromadzimy się na Eucharystię: szukajmy tu Jego śladów, w znakach chleba i wina to „wydanie się  na ofiarę”, które daje moc każdemu i całej wspólnocie Kościoła. Szukajcie Jego śladów w ludziach, których spotykacie – „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnieście uczynili„.

Będziecie moimi świadkami” – to drugie przesłanie. Opowiadajcie dalej to, co uczynił i co pozostawił. Zapraszajcie innych do Jego stołu, gdzie odnajdujemy to, co naprawdę zaspokaja w nas głód i pragnienie życia.

Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!„. Cały świat jest adresatem Dobrej Nowiny. Bóg chce ocalić wszystko, co stworzył. Mógłby to uczynić sam, ale zaprasza każdego z nas do pomocy w tym dziele. Zły będzie czynił wszystko, aby nas do tego zniechęcić. Choćby przez współczesny dogmat o „tolerancji dla wszystkich„. Pod wpływem tego może myślimy sobie: jedni są wierzący, inni nie, to ich prywatna sprawa, trzeba to uszanować i nie wtrącać się. To bzdura. W mediach – tej współczesnej, hałaśliwej 'religii’ – co kilka sekund ktoś wciąż mówi nam, co mamy jeść, w co się ubierać, a nawet co myśleć i jak żyć. Ale kiedy ktoś próbuje publicznie głosić Ewangelię, wtedy media krzyczą, że to nietolerancyjne i że mamy zamknąć się w swoich kościołach. Kogo bardziej słucham? Inżynierów dusz z różnych ekranów czy Jezusa? To wymóg mojego chrztu.

Ale sam chrzest to za mało. Niezbędna jest wiara. Aby uwierzyć, trzeba usłyszeć w dorosłym życiu Ewangelię. Wielu ochrzczonych odrzuca ją, bo nie zadali sobie trudu jej poznania. Może tu tkwi przyczyna braku entuzjazmu w tym, co poleca nam Jezus? Nie wystarczy biernie przyjmować. Trzeba osobistej decyzji, mojego wyboru. A on wynika z tego, w czym pokładamy nadzieję.

Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie„. Gdzie jest nasza nadzieja? Dziś chcemy ją odnowić spoglądając w niebo. „Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga„. To nasza nadzieja. Jako Syn Boży Jezus zawsze był w niebie. Mówił św. Leon Wielki: „nasz Pan nie opuścił niebios, gdy stamtąd przyszedł do nas; nie opuścił też i nas, kiedy znowu wstąpił do niebios„. Wniebowstąpienie jest wywyższeniem ludzkiej natury. Ukazaniem, że powołaniem człowieka jest niebo, wieczność z Bogiem. Ten cel dodaje sił i natchnienia w codziennych zmaganiach. Znaki, które towarzyszą głoszeniu Ewangelii, są zapowiedzią tego, że żadne zło nie będzie już nam szkodzić. Czy ten cel mamy wpisany w GPS naszego życia? Trzeba dziś zrobić update.

Mieć cel życia. Mieć Kogoś, kto zagwarantuje jego realizację. Jezus wstępując do nieba ten cel nam pokazuje. Pozostając z nami, zwłaszcza w Eucharystii, idzie razem z nami i nas umacnia. Jezus, wstępując do nieba, prosi nas, byśmy byli Jego świadkami. Posyła nam swojego Ducha, byśmy nie bali się niczego ani nikogo. Idźmy z ufnością ku nadziei nieba, gdyż wiarygodnym jest Ten, który uczynił obietnicę (Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony), kto otworzył nam bramy niebios i wstąpił, aby przygotować nam mieszkanie. Żyjmy tak, byśmy z podniesionym czołem, patrząc światu prosto w oczy, mogli powiedzieć: „Uczyniliśmy, co nam poleciłeś; daj nam to, co nam obiecałeś” (św. Augustyn, Kazanie 395)