Kategorie
Homilia

Wielkanoc 2025

Stajemy przed cudem, który sam w sobie jest dla człowieka trudny do zrozumienia. Jak też trudny jest do pojęcia jego skutek dla naszego życia. Odrzućmy najpierw błędne wyobrażenia i tłumaczenia:

Czym nie jest. Zmartwychwstania nie należy rozumieć tylko w perspektywie śmierci. Jezus to nie drugi Łazarz. Czyli nie jest to ożywienie w rozumieniu reanimacji. Jezus nie wraca do starego życia, lecz poprzez swoje zwycięstwo nad śmiercią otwiera nowy wymiar życia.

Wskrzeszenie Łazarza jest powrotem. To jedynie druga część tego samego życia, drugi rozdział tej samej powieści: w rzeczywistości powrót do tego, co mniejsze. Dlatego pierwsi chrześcijanie unikali pojęcia ‘wskrzeszenie ze zmarłych’, a mówili o powrocie do Ojca, o zwycięstwie nad śmiercią, o nowym życiu.

Zmartwychwstanie Jezusa nie jest szukaniem Go tam, gdzie Go nie ma. Ewangelie mówią, że niewiasty w pierwszy poranek po szabacie też szukały Jezusa tam, gdzie Go nie było. U Łukasza znajdziemy delikatny wyrzut ze strony aniołów: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych” (24, 5).

Nie jest wydarzeniem tylko czysto historycznym. Nie można jak Piotr zagubić się w drobiazgach: a to czy płótna leżały zwinięte, a to czy chusta była złożona lub nie – wszystkie niepotrzebne dowody. Dlatego Ewangelia nie mówi o Piotrze, że „ujrzał i uwierzył”. Nie mógł wierzyć, miał zbyt wiele dowodów, dobrych dla policyjnego dochodzenia, lecz nie dla sprawy wiary. Zmartwychwstanie Chrystusa jest faktem historycznym, ale wymyka się historii z jej aparatem badawczym.

FAKTY są takie: Dlaczego Maria Magdalena udaje się do grobu skoro świt? Odpowiedź znajdziemy w jej sercu, które pełne miłości do Zbawiciela pragnie uczynić to, co jeszcze możliwe: obmyć i namaścić ciało Jezusa, dokończyć obrzęd pogrzebu. Może po drodze zastanawia się, jak sobie poradzi z otwarciem grobu. A oto jej oczom ukazuje się odsunięty kamień, który zamykał dostęp do wnętrza, a sam grobowiec – pusty. Rozumie, że ta wielka nowina o pustym grobie nie jest tylko dla niej, więc biegnie po apostołów. Niepokój, który zamieni się w pewność po spotkaniu Zmartwychwstałego.

„Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.” – A ja to rozumiem?

Jest to wydarzenie, które zmienia całkowicie i ostatecznie sens naszego życia i naszej śmierci. Jak kamień został odsunięty od grobu, tak w drobne kawałki rozleciała się brama zagradzająca nam wejście do wiecznej chwały.

Cała liturgia rozbrzmiewa radością – nie tylko dlatego, że Bóg wypełnił przepełnione nadzieją obietnice dane Ludowi Wybranemu. Także i dlatego, że każdy z nas stał się dziedzicem tych obietnic.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest bowiem gwarancją tego, że każdy z nas powstanie z martwych: Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli… I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni (1 Kor 15, 20-23). Zmartwychwstanie jest gwarancją, że życie zapanuje nad śmiercią; prawda nad kłamstwem; miłość nad nienawiścią; pokój i rozsądek (mądrość) nad przeróżną przemocą i bezmyślnością.

Zmartwychwstały: Impuls i źródło do naszego wzrastania, zmiany

Na płycie nagrobnej pewnego anglikańskiego prezbitera, spoczywającego w krypcie Opactwa Westminsterskiego widnieją następujące słowa:

Kiedy byłem młody i wolny, a moja wyobraźnia nie znała granic, marzyłem, by zmienić świat. Gdy wzrosłem w latach i mądrości, odkryłem, że świat nie da się zmienić, więc przykróciłem nieco swe zamiary i postanowiłem zmienić jedynie swój kraj.

Lecz on także wydawał się trwać niewzruszony.

Gdy dożyłem swego zmierzchu, w ostatnim, rozpaczliwym zrywie zdecydowałem zmienić choć swoją rodzinę, istoty mi najbliższe, lecz – niestety! – na nic się to zdało!

Teraz zaś, gdy spoczywam na łożu śmierci, nagle zdałem sobie sprawę, że jeślibym zmienił najpierw tylko siebie, swym przykładem zmieniłbym i swą rodzinę.

Przy ich inspiracji i wsparciu byłbym w stanie naprawić swój kraj, i, kto wie, może zmieniłbym wówczas cały świat” (Balsam dla duszy, 82).

          Kolejna Wielkanoc w moim życiu. A świat ciągle taki sam, a raczej zmienia się na gorsze – coraz trudniej w nim żyć…, państwo ma się gorzej, w moim sąsiedztwie też nie lepiej..

A ja? Czy każda Wielkanoc jest na prawdę moim osobistym spotkaniem ze Zmartwychwstałym, tym który przynosi mi nowe życie, który jest mocą zdolną przemienić i moje konkretne postępowanie. Gdyby każda Wielkanoc przybliżyła mnie choć trochę do Chrystusa, jedynego Pana życia i śmierci, to czy nie miałoby to wpływu na moich najbliższych, sąsiedztwo…itd.?!

Odnowić naszą nadzieję. Na co? Jesteśmy pielgrzymami nadziei i ona dziś odnajduje na nowo swój  największy fundament: mój Bóg jest Bogiem życia, bo pokonał śmierć. W jedności z Nim żadna nasza życiowa sytuacja nie kończy się śmiercią. Bo, jak głosi

Stary tekst afrykański:

Czegóż ci Ojciec odmówić może?

Jeżeli Syn umarł za ciebie i dla ciebie zmartwychwstał, Czego chcesz więcej, mój bracie?

Jeżeli Syn umarł za ciebie i dla ciebie zmartwychwstał, Odwagi! i bądź cierpliwy; Rozjaśni ci drogę jasność wspaniała.

Jeżeli Syn umarł za ciebie i dla ciebie zmartwychwstał, O duszo wygnana na ziemskim padole, Nadejdzie dla ciebie dzień pełen światła.

Jeżeli Syn umarł za ciebie i dla ciebie zmartwychwstał, Niech cię umacnia twoja wiara w Niego; On będzie wiedział, dokąd cię prowadzić.

Jeżeli Syn umarł za ciebie i dla ciebie zmartwychwstał, On, który jest twoją nadzieją, Uwierz w Jego miłość.

Jaką wartość miałoby nasze życie, gdyby nie nadzieja Zmartwychwstania? Powracajmy do naszej codzienności ze spotkania ze Zmartwychwstałym jako ludzie nadziei. Nadziei, która płynie z pewności, że Bóg zawsze dotrzymuje słowa. Amen.