Kategorie
Homilia

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA „C”

Serca nasze przenika lęk, a z drugiej strony bezradność i gniew: oto kolejny dyktator w historii ludzkości niszczy świat, zabija ludzi, aby realizować swoje chore urojenia… Ślepota do kwadratu! Tak jest i trzeba nazywać rzeczy po imieniu. I włączyć się w modlitwę o pokój i nawrócenie serc ludobójców. I konkretną pomoc dla poszkodowanych. To potrzebne, godne pochwały i naśladowania. Lecz jeśli to będzie połączone z nienawiścią i chęcią zemsty, czy to będzie jeszcze chrześcijańskie?

Ale Ewangelia to słowo dla mnie i dla ciebie na dziś. Usta i oko: bohaterowie dzisiejszej Ewangelii… Z nimi związany jest nasz grzech. Jeśli oko jest chore, źle widzi, dostarcza nieprawdziwych wiadomości, to i usta mówią to, co fałszywe.

Iluzje współczesnego człowieka: mogę zobaczyć wszystko, dzięki satelitom (ruchy obcych wojsk); dzięki mediom społecznościowym tyle wiem o innych. A o sobie? Gdybyś tak nagrał się przez cały dzień i wieczorem spokojnie to odsłuchał? Ile byłoby w tym hipokryzji: aby dobrze wypaść, nałożyć nie tylko maseczkę covidową, ale różne maski ukrywające nasze wnętrze… Ale w tym wszystkim nie zapomnijmy jednego: jakże przenikliwy jest wzrok Boga, który przenika wszelkie zakamarki naszego serca i naszej duszy. Jak On na nas patrzy i jak uczy nas patrzeć na innych? Miłosierdzie.

Początek XX wieku. Jeden z amerykańskich pisarzy płynął do Europy dużym statkiem oceanicznym. Kabinę miał dzielić z innym pasażerem. Po obejrzeniu kabiny i wymianie spojrzeń oraz kilku słów ze współpasażerem udał się do recepcji z prośbą złożenia w sejfie kilku kosztowności. Recepcjoniście wyjaśnił, że zwykle nigdy tego nie robił, ale był w kabinie i spotkał się z człowiekiem, który zajmował drugie łóżko i, sądząc po jego wyglądzie, bał się, że może nie być on osobą godną zaufania. Recepcjonista zabezpieczył jego kosztowności i dodał: „Ten pana współpasażer był tu przed chwilą i złożył w sejfie swoje wartościowe rzeczy z tego samego powodu”.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata” – drobiazgowość osądzania innych. Ostrzeżenie skierowane do 'nauczycieli’. Powołanie nas wszystkich. Stawać się autorytetem dla dzieci, innych ludzi. TE słowa nie mogą być dezercją i mówieniem: „nikogo nie będę pouczał„. Jezus nie mówi: zostaw go, niech sobie tkwi w złu, które wybrał. Jezus mówi: „usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego„. Usunąć belkę z własnego oka to mieć świadomość, że żyjemy dzięki Bożemu miłosierdziu. A jak się nim dzielimy? Uczynki miłosierdzia co do duszy: grzesznych upominać; nieumiejętnych pouczać; wątpiącym dobrze radzić; strapionych pocieszać. Nie popis pyszałka, tylko czyn miłosierdzia = pokora. Spowiedź,  kierownictwo duchowe. Braterskie upomnienie wtedy osiągnie sukces, gdy najpierw usuniemy belkę z naszego oka. Usunąć wszelki cień pogardy, uprzedzenia. Upewnić się, że kieruje nami nie gniew czy uraza, lecz pragnienie dobra konkretnego bliźniego lub całej wspólnoty.

Czy może niewidomy prowadzić niewidomego?” By móc innych prowadzić, odpowiedz sobie: Zdajesz sobie sprawę z celu twojego życia? Jeśli nie, to jak możesz doprowadzić tam innych (współmałżonka, dzieci)?! Komu powierzasz wychowanie swoich dzieci? Kogo wybierasz na nauczyciela w swoim życiu!! Jesteśmy uczniami Chrystusa: i co z tego wynika w praktyce życia? Bezkrytyczne zakładanie medialnych okularów w patrzeniu na rzeczywistość: życia, wartości, Kościoła. Jesteśmy wciąż kuszeni, by wziąć swoje sprawy w swoje ręce i wyrwać się z życiodajnej zależności od Boga. Obecne wydarzenia potwierdzają, że bezbożne elity prowadzą ku przepaści masy naiwnych ludzi…

Święci – widzący przewodnicy. Widzieć – osądzać: to ma być pewien aspekt Jezusowego przykazania miłości. Jeden ze starożytnych Ojców Kościoła pisał: „Z czego się bierze cała ta nasza obsesja sądzenia wszystkiego i wszystkich, jeśli nie z braku miłości? I dodawał: Z pewnością nie są ślepcami święci i nikt nie nienawidzi grzechu bardziej niż oni. A jednak nie nienawidzą tego, kto go popełnia, nie sądzą, ale mu współczują, doradzają mu, pocieszają go, opiekują się nim jak chorym członkiem, robą wszystko, by go zbawić” (Doroteusz z Gazy).

Sługa Boży, ks. Franciszek Blachnicki (1921-1987). Dziś przypada 35 rocznica jego śmierci. Pan Bóg zechciał dać przez niego Kościołowi charyzmat Ruchu Światło-Życie. Jego celem jest staranie o wychowanie dojrzałych chrześcijan, którzy przeżyli autentyczne i przemieniające życie spotkania z Bogiem (jak on czekając na wykonanie kary śmierci). Wśród Drogowskazów Nowego Człowieka: SŁOWO BOŻE – stanie się dla mnie światłem życia, jeżeli będę podejmował stały wysiłek zachowania go, pójścia za nim i  czynienia go słowem życia; By mieć światło, które pomoże ustrzec przed uleganiu ślepym przewodnikom. I by samemu stawać się dobrym przewodnikiem dla innych.

Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca” – Co wychodzi z twojego serca: … Wtedy będziesz dobrym nauczycielem (autorytetem), kiedy w sercu będziesz miał skarb, którym zechcesz się podzielić. Nauczycieli bogatych sercem (a nie samymi tytułami!): jakże nam dziś potrzeba!! A nie takich, którzy chcą się dzielić eksperymentami na własnym człowieczeństwie!

Umacniają nas dziś w tym wysiłku ludzi dobrych serc, dobrej mowy, dobrego oka, słowa św. Pawła z drugiego czytania: Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu (1 Kor 15, 58). Kontynuujmy trud świętych. Bo i sami do świętości jesteśmy przecież wezwani. Nasza nadzieja w tym, że Bóg przenika swym wzrokiem nasze serce i osądza nas miłosiernie i dobrze o nas mówi. Ks. Blachnicki: „Ostoi się tylko katolicyzm pełny, autentyczny, ewangeliczny, nadprzyrodzony. Trzeba zdecydować się być świętym!”. Czyli wytrwale za iść za Jezusem, który mówi: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia„. Tego światła nie zdoła zagasić żaden szaleniec i tyran na tym świecie. Bo On nas zapewnił: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata„.