Kategorie
Homilia

VII niedziela zwykła „A”

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. Słowa dla nas na nasze czasy. Czy nie czujemy się bowiem tak, jak byśmy byli owcami żyjącymi pośród wilków?

Nieprzyjaciel to każdy, kto pozbawia nas s/pokoju i sprawia, że wszystko się w nas gotuje:

– kierowca samochodu, który wyprzedza lewym pasem, a potem na siłę wciska się na prawy, gdzie jest długi korek

– ten, kto ma tak różne od naszych gusta, idee, charakter… nawet ton jego/jej głosu wydaje się nam nie do zniesienia

– ten, kto nie szanuje rozmów innych ludzi i wtrąca się ciągle w nie, jak słoń w składzie porcelany

– może być nim nawet ten/ta, kto zajął mi moją ulubioną ławkę w kościele…

Takich nieprzyjaciół możemy mieć wszyscy wielu i często posyłamy w ich kierunku różne serie z automatu: życząc im coś złego w myślach, albo w niecenzuralnych słowach wyrażając dezaprobatę dla ich postawy.

Ale możemy mieć nieprzyjaciół grubszego kalibru:

– ten, kto oszukał, skrzywdził w poważnej sprawie

– ktoś, kto w naszej pracy ciągle nas lekceważy i marginalizuje z powodu naszych idei politycznych czy religijnych

– kto zniszczył życie rodziny np. doprowadzając do rozwodu (albo ktoś, kto zniszczył życie kogoś z rodziny)

Pan nie prosi nas, byśmy różne przestępstwa pozostawili bezkarnie. To, czego od nas wymaga, to by w naszych sercach nie zagnieździła się nienawiść i zemsta. Albowiem tak jak miłość rodzi więcej miłości, tak nienawiść rodzi więcej nienawiści.

Patrz w serce. Zwłaszcza wtedy, gdy krwawi po ranie zadanej przez jakiegoś nieprzyjaciela. Nie od razu będzie tam pożar nienawiści. Ale płomień zemsty może się tlić. Trzeba go gasić, bo potem nad pożarem nie zapanujemy. A on zawsze przynosi spustoszenie. Trzeba nam wtedy takiej duchowej amnezji, sklerozy na doznane zło. Doskonałość ludzka to umieć zapomnieć. „Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest wasz Ojciec niebieski”. To inne słowa Jezusa wyrażające to, do czego nas wzywa w dzisiejszej Ewangelii. Na pewno nas?!

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Zamykam uszy, bo chyba to nie do mnie te niezwykle trudne słowa, które mówi dziś Jezus. Czy ja jestem bogiem, bym był doskonały jak Ojciec niebieski? Jestem tylko człowiekiem. Na czym więc polega ta doskonałość? Być doskonałym według swojej natury: być doskonałym człowiekiem. Człowiek doskonały to nie ten, kto nie popełnia żadnych błędów. To ten, którego horyzont życia jest dany przez Boga. A jest nim wezwanie do świętości. A świętość jest miarą Bożej miłości, nie ludzkiej. Dlatego Bóg powiedział do Mojżesza: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!”. I zaraz dodaje warunek tej drogi świętości: „Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata”.

Jezus to wezwanie do doskonałości według miary Bożej podtrzymuje. Daje tylko nowy, swój horyzont świętości: to miłość nieprzyjaciół.

Ksiądz chyba nie zna życia. Gdybym tak postępował, to świat by mnie zniszczył. Tak, bo świat nie wie, kim jesteś; ty zaś nie możesz o tym zapomnieć:  „Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”. Jednak mądrość świata nie prowadzi do świętości: „Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga”. Trzeba, abyśmy działali jak dzieci Boga, a nie dzieci tego świata.

Nie być niewolnikiem mody. Muszę zrobić sobie tatuaż: by wszyscy widzieli, że należę do świata. Przecież w sakramencie chrztu zostałeś naznaczony pieczęcią Boga: należymy do Niego jako Jego dzieci. Jak nie pojechać na imprezę integracyjną w pracy (sanatorium): że potem urwany film, albo zdrada męża/żony? Młodzież (i nie tylko): jak nie spróbować „trawki” czy innych mocnych używek? Wypiszą mnie z przynależności do świata, muszę być tak jak inni. Kolejna pieczęć dziecka tego świata. A ty jesteś dzieckiem Boga samego!!

Przez chrzest zostaliśmy złączeni z Bogiem, jakby Jemu poświęceni. Czyli wyłączeni z celu, jaki świat sobie stawia. Jeśli więc jestem jako ochrzczony zjednoczony z Bogiem przez łaskę uświęcającą, to staję się miły Bogu, święty. Być poświęconym Bogu zakłada więc doskonałość = świętość. Ma być doskonałym jako chrześcijanin, a nie jako nieskazitelny człowiek. Jak? Jeśli jestem Chrystusa, czyli jeśli Jego sposób myślenia jest moim, jeśli widzenie mojego życia jest Jego widzeniem, jeśli otwieram się na Jego obecność (sakramenty, modlitwa).

Na nowo odkryć miłość, jaką ma wobec mnie Bóg. Zostałem stworzony na Jego obraz i podobieństwo; zostałem odnowiony przez Jezusa Chrystusa, wyrwany ze śmierci; jestem uzdolniany do miłości Chrystusowej, czyli również do miłości nieprzyjaciół, przez Uświęciciela, Ducha Świętego, który jest osobowym węzłem miłości Ojca i Syna. On mi podpowiada i daje moc, aby jeszcze piękniejszym uczynić świątynię mego serca.

Bądźcie doskonałymi, jak doskonały jest Ojciec niebieski! To Bóg mówi do mnie, to nie jest pomysł człowieka. A ja mówię Bogu: to niemożliwe. Nie wierzę w Jego słowa, a tak łatwo wierzę w tyle kłamstw tego świata (np. reklamy). Panie, przymnóż mi wiary, bym uwierzył, że to, czego ode mnie wymagasz, jest możliwe, bo Ty ze swoją mocą jesteś ze mną.