Wypełnić testament Jezusa
Testament. Jesteś przy umierającej matce/ojcu i wśród ostatnich słów słyszysz: nasi sąsiedzi bardzo nas skrzywdzili. Proszę cię, wybacz im, nie noś urazy w sercu… Choć trudne, to jednak miłość i szacunek nakazuje nam taki testament wypełnić.
Miłość Jezusa do nas. Jezus przed odejściem do Ojca pozostawia nam swój testament: przykazanie miłości bliźniego, którego miarą jest Jego miłość, jaką umiłował każdego z nas: „abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem„. Dziś chcemy sobie postawić pytanie: jak wypełniam Jezusowy testament? Najpierw raz jeszcze trzeba sobie uświadomić jaka jest miłość Jezusa do mnie…. To fundament dla mojej relacji wiary. A w sprawach fundamentalnych mieć jasny i stały punkt odniesienia, to połowa sukcesu. Zwłaszcza dziś, gdy pojęcie miłości zostało odarte ze swojej istotnej treści.
„Syn Człowieczy został teraz uwielbiony, a w Nim został Bóg uwielbiony„. Ostatnia Wieczerza. Jezus żegna się ze swoimi uczniami. Pozostawia im Siebie w sakramencie Eucharystii: tu Krzyż i zmartwychwstanie są obecne, również jako szczytowy moment uwielbienia Ojca, objawienia chwały Boga w Jezusie. Każda Msza św. umożliwia nam dotknięcie Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Mamy udział w dziele uwielbienia Ojca przez Syna.
Zostaliśmy umiłowani miłością odwieczną, która nie zna końca, trwa mimo różnego zła. Nie ma też względu na osoby, lecz ogarnia każdego bez wyjątku człowieka. Jego miłość jest całkowita i niezmienna. Posłuszna planom Ojca.
Jaka jest nowość przykazania Jezusa? Nowość przykazania Jezusa polega na zmianie: miłuj bliźniego swego – dotąd: Jak siebie samego, a teraz Jezus mówi: Jak Ja was umiłowałem. Jezus powtarzał w Ewangelii, że nie przyszedł znieść prawa przykazań, lecz je wypełnić. Tak uczynił z przykazaniem miłości bliźniego. Bo kochać Go jak siebie samego może być w wielu przypadkach niebezpieczne, a nawet złe, gdyż my nie zawsze właściwie kochamy siebie samych. Egoizm, namiętności, ignorancja czy zaślepienie w dążeniu do swoich celów sprawiają, że kochamy siebie w zły sposób i ze złym skutkiem. Natomiast kochać bliźniego jak Jezus nas, zawsze jest miłe Bogu. A jak na umiłował Jezus? Kontekst tych słów jest jasny: Mówi o tym po umyciu nóg swoim uczniom; mówi o tym, że Ojciec Go uwielbi: bo gdy Jezus umrze na krzyżu, to Go wskrzesi z martwych. Dlatego kochać bliźniego jak Jezus nas umiłował to kochać miłością absolutnie wielkoduszną, hojną, nawet aż po oddanie życia, gdyby było to konieczne. Najczęściej to oddać jakąś odrobinę ze swego życia: cierpliwość, dobre słowo nadziei, zapomnieć o sobie.
Na czym polega kochać jak Jezus? O tym jest cała Ewangelia. Wiernie, do końca, bez względu na wszystko, po ofiarę z siebie. Jakie są moje miłości, kogo właściwie kocham? Czy potrafię kochać tych, którzy odrzucają, depczą moją miłość, nie rozumieją jej?
Nie bój się, że nie dasz rady wykonać tak trudnego testamentu. Jezus ze swoją miłością pozostał z tobą. Chce, abyś razem z Nim wchodził na drogę tej niesamowitej przygody uwielbienia Boga w miłości bliźniego. Nie lekceważ żadnej chwili, nie lekceważ drobnych rzeczy: wszystko może być wypełnianiem Jezusowego testamentu. Nowe przykazanie miłości ma być znakiem rozpoznawczym chrześcijanina. Nie metryka chrztu, medalik na szyi, manifestacja w obronie życia. To też, ale potwierdzone miłością do bliźnich, codziennie, na wzór Jezusa. Miłość to dokument naszej tożsamości.
Dlaczego więc się tej Jezusowej miłości boimy? Może mamy takie doświadczenia z ludzkich relacji, gdzie wyszliśmy głęboko poranieni i teraz przez ich pryzmat patrzymy na wszystko. Jezus kocha nas miłością uzdrawiającą. Najpierw jest Lekarzem, potem Pasterzem. Zbliż się do Niego ze swoimi ranami. Umocniony Jego miłością dziel się nią ze wszystkimi. Radość jest znakiem rozpoznawczym zanurzenia w Bożej miłości.
Kościół jako Ciało Chrystusa. Jeśli przy umierającej matce/ojcu jest kilkoro dzieci. Słyszą testament. A potem połowa wypełnia, a druga nie: nosi w sercu nienawiść. W kręgu rodziny trudno się z nimi dogadać. Przynoszą złą sławę rodzinie, rozbijają ją.
Po czym poznać, że jesteśmy uczniami Jezusa? Po wzajemnej miłości. Wciąż za mało w naszym kościele znaków konkretnej miłości bliźniego: bliskość, wsparcie, służba, zrozumienie, wspólna modlitwa i radość, dzielenie się wiarą. Kościół powinien mieć twarz konkretnych przyjaciół. Tyle w nas narzekania. Zanim zaczniemy narzekać, może najpierw pomyślmy, co możemy zrobić, by tak było. Każdy odpowiadając ze swojego miejsca i za siebie. Miłość jest wciąż nowa, ciągle trzeba się jej uczyć, nad nią pracować. „Syn Człowieczy został teraz uwielbiony„. Również w naszej miłości.
Nie ma miłości bez prawdy. Dziś pokazuje się Kościół jako samo siedlisko zła. Trzeba go zniszczyć, wyrżnąć duchownych…. Trzeba wszystkim wmówić, że kapłan = pedofil. Róbmy rachunek sumienia. Ale nie dajmy sobie wmówić, że w imię miłości można odstąpić od prawdy. Kochasz dzieci, więc je przytulasz, ale i od nich wymagasz. Jak trzeba, to karzesz. Ale jeśli trzeba, oddasz za nie życie. Jezus oddał życie też i za faryzeuszów, dla których był przecież bardzo surowy.
Kościół jako „różne członki jednego Ciała”. Miłować się jak Chrystus oznacza realizować prawdę o jedności wszystkich w Nim. Chrystus miłuje nas, bo oddał życie. I pragnie, aby całe Ciało w Nim zjednoczone żyło Jego życiem. Jest Bogiem życia, więc nikogo nie odrzuca. Leczy. Gdy pojawia się choroba, leczy, nie amputuje.
Katechizm naucza (789): „Porównanie Kościoła do ciała wyjaśnia wewnętrzną więź między Kościołem i Chrystusem. Kościół nie jest tylko jakimś zgromadzeniem wokół Chrystusa, lecz jest on zjednoczony w Nim, w Jego Ciele”. Chrystus jest Głową tego Ciała, a my wszyscy niezbędnymi członkami. O tyle jesteśmy zjednoczeni między sobą, o ile jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem.
I dalej Katechizm (791): Jedność ciała nie eliminuje różnorodności członków…”. Jedność Ciała Mistycznego rodzi i pobudza wśród wiernych miłość… Jedność Ciała Mistycznego przezwycięża w końcu wszystkie podziały…
Kościół – Ciało gdy jest chory, to nie tylko w kapłanach, którzy sprzeniewierzyli się swojemu powołaniu. Jest chory w każdym, kto popełnia każdy grzech (również ten ukryty), również ten straszny, jakim jest pedofilia: w nauczycielach, lekarzach, dziennikarzach….Bo każdy z nich, jeśli jest ochrzczony, jest częścią Ciała-Kościoła. Kościół jest jak naczynia połączone! Ukryty grzech XY niszczy całą wspólnotę. Tak to niestety działa.
Nasza odpowiedzialność za wspólnotę parafialną. Paweł i Barnaba: „Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół„. Parafia, Kościół parafialny: wszyscy są zań odpowiedzialni. Raz czy drugi słyszałem jak nasi parafianie mówili: „W waszym kościele…”. Tu mamy wzajemnie zachęcać się do wytrwania w wierze. Patrząc na ten Kościół, nie zapomnijmy:
Jeden jest święty = Jezus. Dla Niego tu jesteśmy. I ja i wy. Owszem, lubię was…i może odwrotnie… ale to wszystko na drugim miejscu… Chrystus bez Kościoła, przeciwstawiany Kościołowi jest Chrystusem nieprawdziwym. To nie Chrystus przegrywa, gdy ludzie od Niego odchodzą, ale oni sami. Zawsze ludzie przegrywają, gdy odchodzą od Chrystusa. Nigdy On.
Ty, Panie, dałeś nam przykazanie nowe: miłości bliźniego na wzór tej miłości, jaką umiłowałeś każdego z nas. Jesteśmy członkami Ciała, w którym Ty jesteś Głową. Pomóż nam wypełniać Twój testament, aby Bóg był uwielbiony.
