Pokora wobec Tajemnicy
Czy każda ciekawość prowadzi do mądrości? Dziś człowiek boi się stanąć wobec tajemnicy, nie potrafi jej uszanować. Wszystko musi być wyjaśnione: prawo do posiadania informacji zniosło prawo do intymności życia. Zwykła ciekawość prowadzi do przekraczania kolejnych granic, wkraczania bez pozwolenia w życie innych ludzi: znanych z ekranów, gazet czy internetu. Albo sąsiadów. Czy przynosi to jakąś korzyść? A w sprawach wiary?
W dzisiejszą uroczystość Trójcy Świętej stajemy wobec największej tajemnicy wiary. Wiara to wejście w misterium Boga. Na tyle, na ile On sam mi pozwoli. Z pokorą trzeba więc uznać: Samego siebie nie potrafisz zrozumieć, a Boga chcesz całkowicie pojąć i ogarnąć?
Aby choć trochę dotknąć prawdy o Trójcy Świętej, potrzeba pokory wobec Boga, którego nie jesteśmy w stanie ogarnąć i pojąć. Potrzeba wiary, by przyjąć to, co nam objawia Syn Boży, by dać się przeniknąć Jego Duchowi: miłości udzielającej się między Osobami Trójcy. Natomiast bez wiary, bez modlitwy, bez działania łaski – pogubimy się tylko wśród martwych formuł.
Co myślisz, co sobie wyobrażasz, kiedy mówisz: Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. Może przychodzić ci wtedy na myśl ikona Andrieja Rublowa Trójca Święta. Ikona ta nie przedstawia prawdy wiary – dogmatu, ale jest doświadczeniem mistycznym przelanym na deskę. Ona nie nazywa się wcale „Trójca Święta” lecz „Gościnność Abrahama„: przedstawia biblijną sceną, trzech tajemniczych ludzi, którzy odwiedzili Abrahama pod dębami Mamre (Rdz 18.1-15). Ale pewne szczegóły, odbiegające od przekazu biblijnego zdradzają, że autor miał na myśli Trójcę Świętą. Na stole nie znajdziemy podpłomyków ani cielęciny, którymi Abraham ugościł przybyszów. Jest za to kielich, a w nim coś, czego gołym okiem nie dostrzeżemy (dopiero pod lupą): to baranek. W sercu Trójcy Świętej jest Baranek, który daje się zabić.
Wspaniały obraz Trójcy Świętej! Ci trzej promieniują oddaniem się sobie nawzajem, harmonią, które są tak wielkie i doskonałe, że oni, choć trzej, są w pełni jednym w miłości. A Baranek pośrodku nich pokazuje, czym jest miłość. Miłość to bycie gotowym oddać życie, aby ten drugi mógł żyć. W Trójcy Świętej nikt nie żyje dla siebie, ale każdy oddaje życie za dwóch pozostałych.
Gdyby w Trójcy nie było tej woli ofiary, to Bóg nigdy nie stworzyłby człowieka. Bóg stwarzając człowieka nie staje się większy. Człowiek jest zależny od Stwórcy, ale Ten daje mu pewną niezależność. W tym jest wola ofiary, bo tym samym Bóg podejmuje ogromne ryzyko. Człowiek, istota stworzona, będący wolnym, może dokonywać wyborów przeciwko Bogu. Może Go zamiast miłować, nienawidzić. Pytamy: Jak Bóg może być Bogiem, Tym, który wszystko dzierży w swoim ręku, jeżeli są ludzie, którzy burzą Jego dzieło?! Wolność Boga wydaje sie być ograniczona wolnością człowieka. Bóg wydaje się nie być już wszechmocny, a więc przestaje być Bogiem z chwilą, gdy stwarza człowieka. Wielu ludzi myśli w ten sposób i twierdzi: Bóg umarł.
Jednak Bóg nie umarł! Jest dalej Bogiem, ponieważ jest Trójjedyny. To, że Syn zstępuje na ziemię i staje się człowiekiem nie oznacza, że przestaje istnieć najgłębsza miłość i jedność Ojca i Syna. Syn szuka zagubionej ludzkości, zstępując nawet do piekieł, ale te więzy jedności między Ojcem i Synem nie przerywają się, gdyż zarówno Ojciec i Syn są natchnieni tą samą miłością, jaką jest Duch Święty. W tym szukaniu zagubionego człowieka miłość Syna do Ojca osiąga swoje apogeum: jest gotów zrezygnować z bycia z Ojcem, aby na nowo zdobyć to, co zaginęło dla Ojca, aby w ten sposób Ojciec stał się wszystkim we wszystkich.
Gdyby Bóg był tylko jedno (sam), nie mógłby zejść do otchłani ludzkości, która jest otchłanią grzechu. Ponieważ Bóg jest Trójjedyny, jest Ojcem, Synem i Duchem Świętym, to Ojciec swego Syna, prowadzonego i natchnionego Duchem, może posłać na świat. I Syn zdobywa grzeszną ludzkość dla Ojca. Teraz w samym Bogu jest miejsce dla tego, co zginęło.
To wielka prawda wiary. Dostępna na tyle, na ile Bóg nam ją objawił i rozum ludzki zdoła ją zgłębiać. Ale prawda najistotniejsza, o największym znaczeniu. Gdyby Bóg nie był Trójjedyny, nie byłoby nas. A wtedy nie byłoby Jezusa, ani Maryi, ani Eucharystii, ani Kościoła. Jakże ta prawda o Trójcy dotyczy każdego z nas!!!
Dzisiejsza uroczystość Trójcy Świętej: niech nie będzie tylko samą teologią. Niech będzie, z jej pomocą, stanięciem wobec Tajemnicy: Boga, który jest jeden w Trzech Osobach. Stwierdzeniem, że podstaw mojego życia wiary stoi ta Tajemnica. Jak ją przeżywać? Z pokorą i wdzięcznością. Z ciekawością, która wypływa z miłości. I z praktycznym wnioskiem: wszelka jedność nie znosi różnorodności, lecz ją zakłada. Jedność Kościoła, rodziny, narodu. A kiedy zaczynam i kończę dzień w imię Trójcy, to staranny sposób wykonania znaku krzyża niech będzie wyznaniem wiary i znakiem mojej miłości do Boga Trójjedynego.
