Życie zwykłych rodziców. Naturalna troska o dziecko, również o jego religijne wzrastanie. Ale przede wszystkim osobista, żywa relacja z Bogiem. Święta Rodzina była święta nie przez nadzwyczajność i bezproblemowość życia, ale przez całkowite zawierzenie się Bogu. Sięgając dziś do Biblii, możemy zaczerpnąć z jej mądrości i umocnić nasze siły, tak często nadwątlone przez codzienne zmagania.
Gdzie jest fundament rodziny? Wiara wyrażona w sakramencie małżeństwa. Być wiernym łasce sakramentu. Co oznacza łaska sakramentu? Sakrament to obecność Jezusa, która ma uświęcać tę rzeczywistość, która oznacza. By ją zauważyć, by działała, trzeba ją przyjmować i współpracować = wiara!
Żeby łaska sakramentu małżeństwa „działała” w codziennym życiu trzeba wiedzieć, że nie można go traktować magicznie tzn. na zasadzie, że Pan Bóg teraz wszystko za nas zrobi. Potrzebne jest nawrócenie się do Boga sercem i ciągłe nawracanie się. Naśladowanie dwóch postaw Jezusa – postawy służby i miłości do końca jest podstawą miłości małżeńskiej. 2 czyt: „Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał„. Wiara, która działa przez miłość. Sposób istnienia małżeństwa i rodziny.
Modlitwa – indywidualna i wspólna – jest otwarciem serc przed Bogiem, który wlewa w nasze serca swoją łaskę, uzdalniając nas do prawdziwej miłości. „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” = jedność. Jedność małżeńska jest dana i zadana, więc nie można zwolnić się od wysiłku jej tworzenia na co dzień i we wszystkich sferach życia. Jedność: Starać się o jedność intelektualną – mówimy o naszych myślach. Tworzyć jedność emocjonalną – mówimy o uczuciach. Jedność w sferze relacji społecznych – spędzamy czas razem lecz opowiadamy też o czasie, który spędziliśmy osobno. Jedność duchowa – otwieramy również nasze dusze przed sobą; jedność na modlitwie. Tworzymy jedność seksualną – bardzo ważna, wymagająca walki z egoizmem (drugi jako narzędzie mojej rozkoszy). Jedność materialna. Jedność w wychowywaniu dzieci. Jedność w podejmowaniu decyzji.
Jedność wobec wyzwań. Ew: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie””. Dziecko zgubiło się rodzicom, a oni go zatrwożeni szukali. Nawet w Świętej Rodzinie zdarzają się takie sytuacje. Nie da się upilnować nastolatka, nawet takiego! To jakaś pociecha dla tych wszystkich rodziców, którzy przeżywają taki problem. Nie jest ich mało. Napięcie pomiędzy tym, co młody człowiek otrzymuje w domu, a tym czym, mami go świat. Dziś wchodzący bardzo szybko i szeroko pod strzechy naszych rodzin. Burza hormonów, dorastanie. Ta scena to nie tylko zwykła pociecha. To także zachęta, aby nie ustawać w poszukiwaniu, gdy się zagubi. By szukać najpierw w świątyni, u Boga, u Ojca nas wszystkich.
„Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?„. Gorzej, gdy nam samym przydarzy się zagubienie Boga. Szukanie Go nie tam, gdzie powinniśmy. Skoro przydarzyło się to Maryi i Józefowi, i nam się może przydarzyć. Czuwać to nie tylko mieć otwarte oczy. To także w codzienności życia, choćby rodzinnego, szukać Jego woli i wypełniać ją. Jezus nie pozostał w świątyni, aby zrobić psikusa swoim Rodzicom. Realizował plan naszego zbawienia, jaki był od początku był w zamyśle Ojca. Jeśli nawet stracisz (albo tak ci się wydaje) Boga sprzed oczu w twym życiu (bo zaciemni je ból rozpaczy, rozstania, kryzysu), to staraj się wypełniać Jego wolę. Wtedy na pewno Go odnajdziesz. Jeszcze bliżej niż był wcześniej w twym życiu. (a co jest wolą Boga? – byś nie zapomniał, że jesteś Jego umiłowanym dzieckiem; że nieustannie chce cię obdarowywać; że musisz mieć choć odrobinę zaufania i puste ręce [bez warunków wstępnych], aby przyjąć Jego dary). Nie trzeba wszystkiego rozumieć. Maryja przychodzi nam tu z pomocą: jak Ona zachowywać w sercu wszystkie wspomnienia Jego obecności.
Czynić postępy. „Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi„. To podkreślenie prawdziwego człowieczeństwa Jezusa. Również zachęta dla nas, aby nie ustawać w rozwoju. Naszej wiary, naszej miłości: umacniać fundamentalne więzy rodzinne. Z innymi ludźmi. Każda miłość pragnie doskonalenia osoby kochanej.
Każda miłość jest niestrudzona w odnajdowaniu tych, których kocha. Taka jest miłość Boga ku nam. Jej moc sprawia, że człowiek się nie poddaje, także wtedy, gdy nie wszystko rozumie. Kochające serce przechowuje w pamięci nie tylko chwile piękne, radosne, ale i te trudne, bolesne. Miłość (Bóg) wie, że nie da się ominąć rozczarowania, zagubienia, niezrozumienia, zranienia. Wtedy trzeba prosić Tego, który ma moc uzdrowienia, aby dzięki Jego miłości uleczyć te zranienia. Dla miłości rodzinnej takim źródłem są sakramenty: pokuty i pojednania oraz Eucharystii.
To nie tylko dziś święto tych, którzy żyją w małżeństwie tworząc rodzinę. Odpowiedzialność za rodzinę to zadanie nas wszystkich. Obudźcie się egoiści, którzy tylko myślicie, jak to jak najwięcej wycisnąć z życia. Ja, mnie, moje… powtarzane przez różne przypadki.
Dziś wszyscy potrzebujemy uczyć się od Świętej Rodziny. Bo wszystkim leży na sercu dobro rodziny czyli nasza przyszłość. Możemy uczyć się jedności w wierze, która od Zwiastowania zawsze ich łączyła. Ani doświadczenia, prześladowania czy wygnanie ich nie rozdzieliły. Uczyć się dawania dzieciom wolności, gdy przychodzi czas ich życiowej misji. Dbać, by w centrum każdej jedności była osoba Syna Bożego.
Podziękowanie (Panie Boże, dziękuję🙂. W naszej parafii nie ma małżeństw doskonałych. I takich nam nie trzeba (pycha). Ale jest wiele pięknych rodzin, które żyją łaską tego sakramentu małżeństwa (bardziej lub mniej świadomie). Które starają się, aby Jezus Eucharystyczny był stale źródłem ich miłości. Którzy uczą się przebaczenia przez to, że sami o nie proszą Jezusa miłosiernego w sakramencie pokuty i pojednania. Którzy, jak Maryja w świątyni, mówią do swoich dzieci „czemuś nam to uczynił” (-aś). Ale nie poddają się, lecz stale odnawiają nadzieję w modlitwie: osobistej i tej tu wspólnotowej.
Rodzina dzieci Bożych. Nie ma Kościoła bez rodzin – tych najmniejszych „domowych Kościołów”. Nie ma rodziny bez Kościoła – komórka bez jedności z organizmem obumiera. Prośmy dziś Świętą Rodzinę o pomoc w realizacji naszego powołania do budowania rodziny: tej najmniejszej, tej parafialnej, tej Kościoła. Dziękujmy dziś za nasze rodziny i wytrwale za nie się módlmy. Niech każda rodzina, która przecież od Boga pochodzi, do Boga prowadzi.
