Kategorie
Homilia

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO „A”

Narzekamy, że Bóg jest dobry, a nie ma go, gdy cierpimy, zwłaszcza niewinni. Że dozwala na wojny. Nie rozumiemy zła i bywa, że winą zań obarczamy Pana Boga: gdy był dobry, to by na to nie pozwolił…. Skąd takie refleksje w niedzielę Chrztu Pańskiego?

Stoimy nad Jordanem. Przyglądamy się, jak Jan udziela chrztu nawrócenia: przychodzą ludzie, wyznają swoje grzechy, a on ich chrzci wodą. Wielu przychodzi. Nagle i Jan i my zamieramy: staje przed nim ten, który jest Bezgrzeszny i prosi o chrzest. Jak to rozumieć? By to pojąć, trzeba cofnąć się do samego początku historii człowieka.

Nie da się zrozumieć tego wydarzenia u początków publicznej działalności Jezusa bez spojrzenia na początek relacji człowieka z Bogiem. Dla nas najważniejsze jest to, że Bóg stworzył świat z miłości. Widział, że wszystko, co stworzył, było „dobre”. Skąd więc zło? Dar wolnej woli: możemy kochać, bo możemy wybierać. Bóg ma nadzieję, że będziemy kochać Jego. Do tego nas stworzył. Ale rodzimy się wpisani w „historię zła”. Każde pokolenie przekazuje następnemu mnóstwo problemów.

 Grzech pierworodny. Bez niego nie zrozumiemy dzisiejszej Ewangelii… i nie zrozumiemy wielkości tego, co się dokonało w naszym chrzcie

Pierwsi ludzie dali się skusić Szatanowi (Rdz 3), choć dobrze wiedzieli, czego chciał Bóg. Wyraził się jasno: tylko z jednego drzewa nie wolno im było jeść owoców, aby nie umarli. Tylko jedno zakazane drzewo w całym raju przy tak wielu innych. Mimo tego posłuchali głosu Złego, który obiecał im, że jeśli zjedzą owoc z tego drzewa, staną się jak Bóg i poznają różnicę pomiędzy dobrem i złem (Rdz 3,5). Gdy złamali Boży zakaz, nie stali się jak Bóg, ale wkrótce dowiedzieli się o dobru i złu.

Adam i Ewa popełnili grzech osobisty, ale ten grzech dotyka natury ludzkiej, którą będą przekazywać w stanie upadku. Grzech będzie przekazywany całej ludzkości przez zrodzenie, to znaczy przez przekazywanie natury ludzkiej pozbawionej pierwotnej świętości i sprawiedliwości. Grzech pierworodny to grzech „zaciągnięty” a nie „popełniony”, to nie akt człowieka, lecz stan jego natury.

Pierwsi ludzie dobrowolnie wybrali nieposłuszeństwo Bogu: tak grzech wszedł na ten świat. Z powodu tego grzechu ludzka natura jest poraniona i rozbita. Relacja z Bogiem została zakłócona i pozbawiona perspektywy wieczności. Odtąd wszyscy ludzie są osłabieni, popełniają błędy; nikt nie jest bez grzechu i każdy musi kiedyś umrzeć. Po grzechu nigdy więcej nie ośmielili się spojrzeć na Boga. Ukryli się przed Nim. Zdystansowali się od Tego, który ich stworzył i naprawdę kochał. 

Człowiek zgubił Boga i sam nie mógł Go już odnaleźć. Dlatego Ojciec posłał Syna, aby na nowo człowiek odnalazł Boga.

I oto jesteśmy nad Jordanem świadkami cudownej wymiany: Syn Boży wcielony, Niewinny, wchodzi do wody, w której dokonywał się chrzest nawrócenia z grzechów. Bierze na siebie grzechy wszystkich ludzi i wychodzi na drogę zadośćuczynienia za nie, pokonania Złego i otwarcia nam perspektywy wieczności. Dzięki Niemu woda otrzymuje moc odpuszczenia (bez Niego sama woda nie oczyszcza).

Otwarły się niebiosa (tak długo zamknięte). I przemówił Ojciec przedwieczny: Oto mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. On jest tym Posłanym, który przynosi prawdziwe światło, pokój, sprawiedliwość i miłość. Jego zapowiadał Izajasz: „ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności”.

J. Ratzinger napisał: „Dzięki Chrystusowi widzimy, że zło nie ma żadnego zakorzenienia w Bogu, że Bóg prowadzi nas ku wyzwoleniu z udręki zła. A więc musi pochodzić z wolności stworzonych istot”.

Nasz chrzest: W miłości nie ma samotności. W chrzcie Jezusa zostaje objawiona Trójca Święta: Bóg, który jest jednością miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. W momencie naszego chrztu zostaliśmy włączeni w tę miłość również we wspólnocie – Kościoła Chrystusowego. Testament BXVI: „Widziałem i widzę, jak z plątaniny hipotez wyłonił się i na nowo wyłania racjonalność wiary. Jezus Chrystus jest naprawdę Drogą, Prawdą i Życiem – a Kościół, przy wszystkich swoich niedoskonałościach, jest naprawdę Jego Ciałem.”. Dlatego powinno nas smucić nawoływanie do apostazji.

Apostazja to nie wygumkowanie chrztu. Bo chrzest to jakby duchowy tatuaż, którego nigdy nie da się wymazać. Ten zewnętrzny może stać się przekleństwem (obozy koncentracyjne; nie być przyjętym do dobrej pracy…); ten wewnętrzny staje się błogosławieństwem. Wiedząc, że w momencie chrztu Jezus przyobleka nas w Siebie: w Nim, Synu Bożym, stajemy się dziećmi Bożymi. Wiedząc, że ten dar kosztował Go życie (Za wielką cenę zostaliśmy nabyci!!) czy można o tak odrzucić ten dar??!! W apostazji człowieka Jezus modli się Ojcze odpuść im bo nie wiedzą co czynią

Konsekwencje apostazji. Chrzest jest historycznym faktem, którego nie można unicestwić. Ma znamię niezatarte, dlatego nie można wykreślić danych apostaty z księgi chrztów. Pociąga jednak za sobą konkretne konsekwencje. Taka osoba zaciąga na siebie karę ekskomuniki „latae sententiae”, (zgodnie z kan. 1364 par. 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego). Skutkami zaciągnięcia ekskomuniki jest m.in. niemożność przyjmowania sakramentów, zakaz wykonywania urzędów i posług w Kościele. Nie można wówczas też być chrzestnym, świadkiem bierzmowania lub zawarcia małżeństwa. Zakaz obejmuje też przynależność do katolickich ruchów i stowarzyszeń. Apostata nie ma prawa do kościelnego pogrzebu. Ale to niezatarte znamię, które wyciska na duszy chrzest święty sprawia, że odstępca ma możliwość powrotu do pełnej wspólnoty Kościoła.

A czy wielu chrześcijan wie, czym jest ten dar chrztu, jeśli do dziś go dobrze nie otworzyli, trzymają ładnie zapakowany…nie robią z niego odpowiedniego użytku. Smucą nas wszelkie apostazje ludzi wierzących: te oficjalne, a jeszcze bardziej te ukryte: rodzice, którzy nie chrzczą dzieci, wypisują je potem z lekcji religii. Na jakim systemie wartości będą budować swoje życie ci, którzy nie chcą znać Boga? Dlaczego: im więcej ludzi bez Boga, tym więcej problemów z tożsamością ludzi młodych, zaburzone psychiki, więcej samobójstw…

Dlaczego o apostazji mówi z dumą cały świat? A gdy ktoś znany przyznaje się do wiary, cały świat medialny go ucisza, kpi z niego, milczy?

Sportowcy przez systematyczność treningu pokazują, że wiara to krok po kroku: cieszyć się z małych kroków na tej drodzy, z wierności… Kilka dni temu jeden z nich (…..) mówił w wywiadzie: Postanowienie noworoczne? Przede wszystkim chciałbym się cieszyć z małych kroków, chciałbym to kontynuować. Chciałbym doceniać to, co mam. Chciałbym podziękować Panu Bogu za wszystko, co było i co będzie dopiero przede mną . I dalej: Mam też takie postanowienie, by codziennie mówić różaniec w intencji dziecka, które akurat doznaje krzywdy w danym momencie.

Żyjmy naszym chrztem. Chrzest to poważna sprawa! Niech duma z bycia dzieckiem Bożym przekłada się na systematyczne, wierne podążanie za Jezusem w Jego Kościele. Modlitwą i czynami miłości. Rozważ tajemnicę „Chrzest Jezusa w Jordanie” dziękując za dar sakramentu chrztu.