Czy chrześcijanin może mieć dwie Ojczyzny? Tak (nie może nie mieć żadnej!). Czy ma kochać obie jednakowo? Nie. Zawsze miłość do Ojczyzny niebieskiej musi być na 1-szym miejscu. Jednak zdrowa miłość do Ojczyzny ziemskiej nie kłóci się z tą pierwszą miłością. Co może mi pomóc, aby nie zakłócić tego porządku? Aby nie popaść ani w nacjonalizm, ani w kosmopolityzm? (Nie brak dziś nacjonalistów, którzy ubóstwiają ziemską Ojczyzną; nie brak kosmopolitów, dla których nie jest ważne, czy w Polsce rządzi Warszawa, czy Bruksela, Moskwa, czy Waszyngton). Pomocą jest Matka, która jest Królową. Królową aniołów i Królową Polski.
Maryja wyniesiona, Maryja Królowa – to Ta, która ukazuje swojego Syna. Nie fałszujmy Jej obrazu patrząc na Nią wedle królowania rozumianego na wzór monarchii ziemskiej. Ona, jak i Jej Syn nie ustanawiali porządku doczesnego i nie kierowali się tym stylem myślenia. Królestwo Boże nie jest z tego świata.
Mówimy o królowaniu, a stajemy pod Krzyżem. Bo tam możemy zrozumieć, że nie ma Maryi Królowej bez Jej Syna, który jest Królem. Śmierć na krzyżu to moment największego wywyższenia Jezusa. Jest królem, którego tronem jest krzyż. Jezus pokazuje nam, że królować, to troszczyć się o największe dobro wszystkich bez wyjątku poddanych. Tym dobrem jest nasze wieczne zbawienie. Nabyte przez dar życia, dar, który jest znakiem miłości do końca. Chrystus, w mocy swojej królewskiej władzy, odchodząc pozostawia nam przedziwną pomoc i obronę w osobie swojej Matki. Najpiękniejszy dar, jaki może nam pozostawić. Wie, co nas czeka w naszej walce o pełnienie woli Boga, nie chce byśmy byli sami. Nie tylko w wymiarze indywidualnym, ale i wspólnotowym.
Jezus chce nas nauczyć, że synem i córką tej Matki-Królowej zostaje się pod krzyżem. Gdy rozważamy dzieje Polski, to widzimy, jak one to poświadczają. Flaga biało-czerwona jakby to potwierdzała: początek tych dziejów to woda chrztu przed 1050 laty. A cena wolności to często krew przelana w obronie wiary, krzyża i wolności.
Tytuł Matki Bożej jako Królowej narodu polskiego sięga drugiej połowy XIV wieku: Grzegorz z Sambora nazywa Maryję Królową Polski i Polaków. Teologiczne uzasadnienie tytułu „Królowej” pojawi się w XVII wieku po zwycięstwie odniesionym nad Szwedami, które przypisywano wstawiennictwu Maryi. Wyrazicielem przekonania Polaków stał się król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej obrał Maryję za Królową Korony Polskiej i Królestwo Polskie polecił jej szczególnej obronie w akcie zaczynającym się od słów: „Wielka Boga-Człowieka Matko, Królowo„.. Wówczas Polska stała pod krzyżem niewoli potopu szwedzkiego. Gdy Polacy stali pod krzyżem niewoli bolszewickiej, milionowa rzesza Polaków i 20 tysięcy studentów wołało: „Wielka Boga-Człowieka Matko, Królowo„. W 1945, gdy dogasały dymy niewoli nazistowskiej, a inny okupant, ze wschodu, nakładał na nas swoje więzy, kardynał Hlond z milionową rzeszą w Częstochowie wołał: „Wielka Boga-Człowieka Matko, Królowo„. W 1956, spod krzyża niewoli komunistycznej, gdy kard. Wyszyński przebywał w więzieniu, a bukiet biało-czerwonych róż symbolizował jego obecność, padają w Częstochowie słowa biskupów: „Wielka Boga-Człowieka Matko, Królowo„. W dniu dzisiejszym, wobec różnych innych zagrożeń, nasi biskupi oddają na nowo Maryi-Królowej naszą Ojczyznę w opiekę, wołając: „Wielka Boga-Człowieka Matko, Królowo”. W parafii uczynimy to 26 sierpnia.
Historia Polski pokazuje nam, jak wiele zawdzięczamy Maryi, oddawszy Jej w opiekę nasz naród, obrawszy Ją za naszą Królową. Dziś także. Świat w swojej pysze zmierza ku zagładzie, gdyż staje się miejscem bez Boga, pustynią. W I czyt. słyszymy, jak Maryja-Niewiasta ma swoje miejsce na pustyni. Po co? Aby tam zrodzić Tego, który „będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną„. Maryja nam towarzyszy w tej walce o wierność Chrystusowi. Walce, która nie może rozgrywać się tylko w zaciszu naszych serc. Również tam, gdzie żyje nasz naród: na scenie politycznej, w mediach, miejscach pracy, rodzinach. Gdzie wierność sumieniu może skutkować zepchnięciem na pustynię odrzucenia.
Historia nam pokazuje, że gdy popadamy w niewolę wad, które stały się narodowymi, Ojczyzna chyli się ku upadkowi. Dziś też mamy czuwać. Co możemy uczynić? Walka osobista z wadami i modlitwa do Królowej.
Oddanie się w niewolę miłości. By być prawdziwie wolnym. Dzięki Maryi dostępujemy wolności w Chrystusie. Maryja jest dla nas znakiem nadchodzącego królestwa Bożego. Królowa to Matka, która służy. Nie bójmy się tej niewoli miłości. Św. Jan Paweł II tłumaczył na Jasnej Górze, co znaczy ta niewola miłości: „Znaczenie słowa <niewola> tak dotkliwe dla nas, Polaków, kryje w sobie podobny paradoks, jak słowa Ewangelii o własnym życiu, które trzeba stracić, żeby je zyskać (por. Mt 10, 39). Wolność jest wielkim darem Bożym. Trzeba go dobrze używać. Miłość stanowi spełnienie wolności, a równocześnie do jej istoty należy przynależność, czyli nie być wolnym… Jednakże tego <nie-bycia-wolnym> w miłości nigdy nie odczuwa się jako niewoli. Nie odczuwa jako niewoli matka, że jest uwiązana przy chorym dziecku, lecz jako afirmację swojej wolności, jako jej spełnienie. Wtedy jest najbardziej wolna!”. Wolność ograniczona wewnętrznie przez miłość może być podstawą ładu społecznego w przeciwieństwie do wolności rozumianej jako dowolność. Takie rozumienie wolności nabiera szczególnego znaczenia w kontekście liberalizmu aksjologicznego, dla którego wolność jest właśnie dowolnością.
Ta uległość wobec Matki-Królowej zobowiązuje. Zobowiązuje do głoszenia Ewangelii przez przykład życia zakorzenionego w Chrystusie i przeżywanego w codzienności, przez zaangażowanie w pracę, kulturę, sztukę i naukę, przez wypełnianie obowiązków rodzinnych, społecznych, ekonomicznych i politycznych”. Ale zobowiązuje też do przebaczenia naszym winowajcom, aby stać się budowniczymi pokoju w Ojczyźnie i świecie. „Oddani Tobie w niewolę pragniemy czynić w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym nie wolę własną, ale wolę Twoją i Twojego Syna, która jest samą miłością”.
„Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i jako taka, jest też wielkim obowiązkiem.” (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość). W Maryi-Królowej nasza pomoc i obrona. Ale też powód do dumy: mogę być dumny, że jestem Polakiem. Mogę być dumny z takiej Królowej!
