Kategorie
Homilia

III NIEDZIELA WIELKANOCNA „B”

Przyjąć dary Zmartwychwstałego

Dziękuję Panu Bogu za wiarę. To wielki dar. Ona pozwala nam ujrzeć i doświadczyć Boga, już teraz! Bo On jest prawdziwie obecny. Spotkanie ze Zmartwychwstałym przynosi nam dwie ważne prawdy: 1. Zmartwychwstanie dokonało się w ciele, a nie tylko w duchu. 2. To potwierdzenie, że Bóg wiernie wypełnia swoje obietnice, dane słowo.

Dziś Jezus przychodzi do Jedenastu. Oni jednak mają wątpliwości co do tego, czy jest Tym, za kogo się podaje. Musi więc udowodnić im, że jest tym samym Jezusem, którego znali. Pokazuje swoje przebite ręce i nogi. Powołuje się na proroków i słowa z Pisma, wskazując, że w Nim się one wypełniły. Wtedy Go poznają. Poznają Go oczami wiary, bo same znaki nie wystarczą. Jakże Pan musi nas kochać i jak ogromną mieć cierpliwość do nas… A my? Czy wierzymy w cielesny wymiar zmartwychwstania Jezusa? To bardzo trudne do zrozumienia czym jest uwielbione ciało Jezusa. Nawet jeśli współczesna fizyka nam w tym pomaga, zajmująca się tzw. cząstkami elementarnymi. Jedna z nich – neutrina – bez problemu przenika materię i to z prędkością światła. Ale czy my zwykli śmiertelnicy rozumiemy coś z tego?

Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha„. Dziś pytamy się o realność obecności Chrystusa w naszym życiu, w Kościele. Jezus czyni wszystko, aby prawda o zmartwychwstaniu dotarła do uczniów także przez zmysły. Realność ran, możliwych do dotknięcia, ułatwia apostołom przyjęcie prawdy sercem i rozumem. Przypominaj sobie tę scenę, kiedy na skutek różnych wydarzeń pojawia się w tobie wątpliwość w realną obecność Jezusa w twoim życiu czy w Kościele. Również gdy przyjmujesz Komunię świętą. Jezus żywo, prawdziwie jest obecny!

W jednej z książek zmarłego ojca Emiliano Tardiffa znajdujemy ciekawy epizod: „W czasie Kongresu Odnowy w Duchu Świętym przyprowadzono nam kobietę, która od dwudziestu lat cierpiała z powodu diabelskiej opresji. Żaden psychiatra ani psychoterapeuta nie potrafił jej ulżyć.

Modliliśmy się nad nią jakieś trzy godziny, lecz bez rezultatu. Przyszło mi wtedy do głowy, żeby zaprowadzić ją przed tabernakulum. Powiedziałem jej, że nie dajemy sobie rady… Poleciłem jej oprzeć głowę o tabernakulum, a sam zawołałem w kaplicy: »Panie, uwolnij ją, bo nie wiemy, co mamy z nią począć!« Zaledwie wypowiedziałem te słowa, a ona padła na kolana, jak rażona piorunem, zaczęła płakać wielkimi łzami – zupełnie uwolniona. Ksiądz, który towarzyszył mi obok, wykrzyknął: »Teraz, to naprawdę wierzę w rzeczywistą Obecność!«”.

W konsekrowanej Hostii ukazuje się nam ukrzyżowany i zmartwychwstały Jezus. Na ołtarzu, w tabernakulum, w monstrancji, w czasie każdej Mszy św. mówi nam: To ja jestem. Jestem z  wami i dla was!

Druga prawda: dotycząca prawdziwości słów Boga.

Jezus tłumaczy Pisma w drodze do Emaus: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?». I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego„. Dziwi się, że tego nie rozumieją.

Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma„. Bóg zawsze wypełnia dane słowo. Od nas zależy czy w tym będziemy uczestniczyli (Jego plan), czy wybierzemy własną drogę… do nikąd. Jeśli słowo Boże mówi: Kto wytrwa do końca, będzie zbawiony… to będzie. Jeśli słowo Boże mówi: Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. (1 Kor 6, 9-10)… to mówi świętą prawdę. Zawsze jednak Bóg daje nam nadzieję. Ostatnim słowem: wezwanie do nawrócenia. Piotr: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone” (Dz 3, 19).

Bóg wypełnia swoje słowo. A czy my wypełniamy Jego słowo? Dlaczego bardziej przejmujemy się przepisami państwa niż przykazaniami? Czynimy to, co jest w naszym sercu: albo pełne miłości albo pełne strachu. Słuchajmy w miłosnym posłuszeństwie słowa Bożego, jak najczęściej!!!

Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma„. To dla nas pocieszające: tyle razy czytamy słowo Boże i często tak niewiele rozumiemy. Apostołowie tyle razy słyszeli zapowiedzi prorockie o Jezusie, a nie potrafili pojąć, że one wszystkie wskazywały na Jezusa i w Nim Bóg wypełnił swoje obietnice zbawienia ludzi. On sam też im to wszystko zapowiadał. Proś zawsze przed słuchaniem słowa Bożego, aby Jezus dał ci swojego Ducha, który będzie odkrywał przed tobą prawdziwy, zbawczy sens tych słów dla twojego życia. Wtedy zagości w twoim sercu tak niezbędny pokój Chrystusowy.