Obraz: „Ślady na piasku”. Każdy z nas idąc przez życie zostawia ślady. Czy ktoś idąc po moich śladach dojdzie do Boga? Wiem, o tym było przed tygodniem… Dziś Jezus nam dopowiada: To zależy do tego, czy odkryję ślady, jakie Syn Boży, który stał się człowiekiem, zostawił po sobie. I czy pójdę po nich z całą mocą i konsekwencją mojej woli.
Dwie góry. Ślady Jezusa to ślady wspinania się. W świetle dzisiejszej Ewangelii razem z apostołami (wybranymi) wspinamy się na górę przemienienia (obraz w naszym kościele). Po to, aby nie przestraszyć się i zrozumieć Górę Kalwarię. Blask Bóstwa a tragedia, zgorszenie Krzyża: czy to ta sama historia?
Tak, to jedno i to samo przymierze. Bóg je zawarł na początku: stwarzając nas uzdolnił do bycia stroną w przymierzu (człowiek – istota dialogująca). A potem, kiedy wybrał sobie naród – 1 czyt: „Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem„. Oto trzecia góra. To przymierze bowiem zostanie poddane próbie na górze Moria (góra świątynna w Jerozolimie), gdy Bóg będzie domagał się od Abrahama, aby ten złożył w ofierze swojego jedynego syna, Izaaka. Choć fizycznie do tego nie doszło, Abraham okazał całkowite posłuszeństwo wiary – oto droga dla każdego z nas. Bóg w przymierzu z nami, przez Syna, zawsze jest wierny danemu słowu. A jak jest u mnie: jestem słowny, staram się wypełniać dane słowo (polegać jak na Zawiszy)?Ufać Panu Bogu nie jako akt ostateczności (bo wszystko inne zawiodło), lecz fundamentalna postawa życia.
Nowe Przymierze. A gdy nadeszła pełnia czasów posłał swojego Syna, który nie tylko stał się człowiekiem, ale prawdziwie wziął na siebie wszystkie nasze grzechy. Obrazowo: ich ciężar nie pozwala się nam wspiąć do nieba. Wziął je i zaniósł na górę Krzyża. Tam wyzwolił nas z nich swoją miłością do końca, oddając życie. I zmartwychwstając. Góra Krzyża to nie góra przegranej, lecz to góra zwycięstwa!
Patrząc na nasze życie można zobaczyć jeszcze jedną, 4-tą górę: górę posiadania i przyjemności. Ileż bowiem wkładamy trudu, aby się odchudzić (posta=dieta?); zaniedbujemy zdrowie, rodzinę tylko po to, aby gdzieś daleko wyjechać, mieć bardziej luksusowe rzeczy, zdobyć uznanie, pokazać się przed innymi… jakim kosztem?! Wielki Post jest czasem wyboru właściwej góry. Odnowienia naszego przymierza z Bogiem. Pod Krzyżem.
Abyśmy nie stali się nieprzyjaciółmi Krzyża. Św. Paweł: „Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. „. Jak to się odnosi do mnie?! Jezus nazywa nas swoimi przyjaciółmi. Dla nas zastawia stół Eucharystii, aby nas przemieniać (leniwi, niemi obserwatorzy, ust się nie chce im otwierać). Realizować przymierze przypieczętowane Najdroższą Krwią Chrystusa. Wielki Post – iść za Jezusem drogą Eucharystii. Bo na niej góra Krzyża spotyka się z górą Przemienienia.
Eucharystia to też góra, na którą wspinanie się nieraz sporo nas kosztuje. Ale to najpiękniejsza, najbogatsza modlitwa. „Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił„. Przemienienie dokonuje się podczas modlitwy Jezusa. To, co niewidzialne, co dokonuje się w rozmowie Jezusa z Ojcem, staje się widzialnym czystym światłem. Kiedy się modlimy, Bóg przenika nas swoim światłem, dokonuje się nasze przemienienie. Ludzie modlitwy promieniują jakąś jasnością, w ich oczach widać odblask Bożego światła.
Moja modlitwa, moje spotkanie z Bogiem. Oczy… które widzą Pana Boga, jakim jest (objawił nam Go Jezus: który podczas każdej Mszy mówi do mnie jak kochający Ojciec do dziecka, któremu różne rzeczy nie wychodzą: głuptasku, nie przejmuj się, kocham cię zawsze) czy jakim bym chciał, by był (czyniący cuda, ale nie wtrącający się w moje życie)? Uszy… słyszą czy słuchają?
„To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie„. Poznaj wartość daru, jaki Bóg ci daje: swojego umiłowanego Syna. Przyjąć ten dary = słuchać, czyli żyć tym, co pochodzi od Niego. Ileż głosów szepcze w naszym sercu. Diabeł ze swoim kłamstwem, które przybiera pozory prawdziwości. Dlaczego mamy ufać temu, co Jezus do nas mówi? To polecenie Ojca: Syn jest Mu posłuszny, wykonuje Jego wolę. Przez Syna ta Ojcowska wola przychodzi do nas. Ku wieczności.
„Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie„. Czy myślę o niebie? Czym ono jest?! Czy zastanawiam się, co po śmierci? Benedykt XVI: „Człowieka nie da się zrozumieć, pytając tylko, skąd pochodzi. Zrozumie się go dopiero wówczas, gdy się także zapyta, dokąd zmierza”. Jeśli idę po śladach Jezusa, to one mnie tam właśnie prowadzą. Rozważać Mękę Pana Jezusa, aby odkryć Jego ślady: one prowadzą przez górę krzyża na górę przemienienia. „Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba„. Każdego z nas. Chodź za Mną! Tylko idąc po śladach Jezusa sprawię, że moje ślady zaprowadzą innych do Boga. Amen.
