Historia zbawienia trwa pośród nas. Boże Narodzenie: adoracja żłóbka. A dziś pytanie: czy ten Jezus, który jest jedynym Zbawicielem, został zaproszony do naszego życia. Czy jest – jak ukazuje Ewangelia – fundamentem ludzkiej miłości. „W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów„. Wolność człowieka sprawia, że możliwe są dwie wersje.
Wersja 1: w Rudniku, Lublinie, Warszawie… odbywało się wesele. Nie było tam Matki Jezusa bo Jej nie zaproszono. Nie zaproszono też Jezusa i Jego uczniów (błogosławieństwo Kościoła). Maryja nie może więc powiedzieć Synowi o małżonkach: „Nie mają wina„. Popatrz Synu, nie mają radości, cierpliwości…. Nie może powiedzieć małżonkom: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie„. Co z tego, że na razie mają wodę w stągwiach. Sama nie stanie się winem (symbol uczty wiecznej w niebie). I szybko się wyczerpie. Bo Jezus jest im niepotrzebny, bo mają siebie, młodość. A ich wizja małżeństwa opiera się na „aby nam było dobrze”. Poczekamy, dotrzemy się. Może wtedy zdecydujemy się. Tyle przecież ludzi się rozwodzi.
Jesteś odpowiedzialny za drugą osobę teraz!!! Żart rysunkowy: Przed komisją kandydat ubiegający się o stanowisko pracy. Komisja mówi: na początek będzie pan zarabiał ok. 2 tysiące. Ale później, po latach, może pan dojdzie i do 5-ciu. Kandydat: to ja przyjdę później. 🙂
Wersja 2: W Rudniku, Lublinie, Warszawie… odbywało się wesele. Zaproszono na to wesele Matkę Jezusa. Jezus i uczniowie też zostali tam zaproszeni. Maryja może powiedzieć Synowi o małżonkach: „Nie mają wina„. Popatrz Synu, nie mają radości, cierpliwości…. A potem może powiedzieć małżonkom: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie„. A Jezus każe im napełniać stągwie wodą: róbcie, co po ludzku możliwe, aby okazywać sobie miłość, przebaczać, wspierać się, walczyć z własnymi słabościami. Jezus jest im potrzebny, bo mają świadomość własnej ograniczoności i przemijalności. Wiedzą, że trzeba każdego dnia zapraszać Jezusa do tej wspólnoty. Bo ich wizja małżeństwa to widzenie w nim drogi do świętości. A bez Jezusa się jej nie osiągnie.
Zapraszać codziennie Jezusa. Nie można czekać. Nie wolno mieć mentalności „jednego razu”: ślub w kościele wystarczy, a teraz żyjmy po swojemu. Badania: ci małżonkowie, którzy w każdą niedzielę na Mszę, do Komunii, codzienna modlitwa – 2% rozwodów. Jezus chce być obecny w miłości mężczyzny i kobiety. Nie chce zabierać niczego, co piękne, prawdziwe i dobre w tej miłości. Chce przemieniać, uświęcać, nadawać jej smak wieczności. Chce objawić swoją chwałę poprzez ludzką miłość.
Słowo Boże dziś zachęca też małżonków do spojrzenia raz jeszcze na siebie w świetle wiary i odkrycia darów, jakimi ich Bóg obdarzył dla dobra rodziny.
2 czyt: „Bracia: Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich„. Obecność Boga we wspólnocie (małżeństwie) nie polega na równaniu wszystkich pod sznurek (ani tym mniej równaniu w dół)… Każdy ma swoje osobiste dary, które mają cementować jedność wspólnoty. Tymi darami trzeba służyć, na wzór Chrystusa, który ’nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wszystkich’. Dzięki temu Jego oddaniu każda wspólnota ma sens, cel możliwy do osiągnięcia. Różne działania, lecz wszystkie na chwałę Boga jedynego. Trójca Święta jako fundament każdej wspólnoty, również małżeństwa.
Przypatrz się i pomyśl: jakie dary Boże odkrywasz we współmałżonku(-ce)? Nazwij je, podziękuj za nie: Bogu i człowiekowi. Nie bójcie się poznać siebie lepiej, ściślej współdziałać, dawać i przyjmować.
A co mówi Ewangelia nam, którzy nie żyjemy w małżeństwie? Co czynić dla małżeństwa i rodziny ci, którzy nie tworzą tej konkretnej wspólnoty? Rodzice: nie popierać pomysłów dzieci na wspólne zamieszkanie (kupując mieszkanie, wspierając materialnie). Trzeba powiedzieć: kocham cię, synu, córko, ale to, co czynisz nie jest zgodne z wiarą, prawdziwą miłością. Modlić się wytrwale za tych młodych ludzi. Wychowując dzieci walczyć z mentalnością indywidualistyczną. Bo potem dwoje indywidualistów pod jednym dachem, ale żadna z nich wspólnota. Modlić się za nich, bo najczęściej nie ma w nich złej woli, tylko brak wiary. O tę wiarę modlić się!!
Dla wszystkich: nasz Bóg buduje relację z człowiekiem na zasadzie oblubieńczości. Bez zrozumienia i pełnego wejścia w tę relację człowiek nie będzie potrafił budować właściwych relacji z innymi, od małżeńskiej poczynając. Pozostaje całe życie egoistą. 1 czyt: „Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi”.
Słowa Maryi: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam (Jezus) powie są także odkryciem roli Maryi jako Opiekunki domowego ogniska (zwyczaj: po ślubie przed obraz Maryi). Starać się czynić wszystko, aby w naszym życiu Jej Syn był dla nas kimś najważniejszym. Róbcie wszystko, wypełniajcie całą naukę! Maryjność tylko emocjonalna, nie przywiązująca należytej wagi do życia zgodnego z wiarą, obraża tylko Matkę Najświętszą. A Ona przecież mówi Mu o nas: nie mają wina, czyli nie czerpiemy z Dobrej Nowiny, nie żyjemy Jego Słowem, nie pragniemy Jego obecności Eucharystycznej. Jak dobrze mieć przy boku Matkę, która widzi problemy i przedstawia je swojemu Synowi. Który jest prawdziwym i potężnym Bogiem!
Nie bójmy się zaprosić Jezusa. Jego obecność nie jest przeciwna radości. Przeciwnie: On przywraca radość. Radość z obecności tej Miłości, która nigdy nie zawodzi.
