Wołał przed tygodniem św. Paweł: „Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu…Noc się posunęła, a przybliżył się dzień (Rz 13, 11.13)”. Jak minął ten pierwszy tydzień Adwentu? Powstaliśmy czy nadal śpimy otuleni prozą codziennych przyzwyczajeń: praca, dom, chwila odpoczynku… albo trud, a potem odreagowanie w szkodliwych rozrywkach czy nieposkromione emocje raniące najbliższych. Obudzić się to powstać z iluzji, jakby życie polegało na tym, aby w czasie krótkiego ziemskiego życia jak najwięcej dla siebie wyszarpać, jak najwięcej w tym życiu skorzystać. Podnieś oczy, zobacz horyzont życia wiecznego. Pozwól, aby twoje ciemności opromienił blask Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie. Nadzieja na powtórne przyjście Chrystusa; nadzieja na zmartwychwstanie i życie wieczne. Odrzućmy to, co jest życiem w mroku! = Nawrócenie!
Potrzeba pustyni. Żeby uwierzyć w Chrystusa, trzeba wyjść na pustynię i przyłączyć się do słuchaczy Jana Chrzciciela. A on próbuje wszystkim słuchającym uświadomić dwie rzeczy: 1) Jak bardzo potrzebujemy Zbawiciela – a zarazem 2) jak bardzo zamykamy się przed Nim.
Jan inaczej przemawia do ludzi świadomych, że nie zachowują przykazań, a inaczej do tych, którzy uważają się za sprawiedliwych (doskonałych). Do pierwszych: czas najwyższy, abyś porzucił swoje grzechy i wrócił na drogę Bożych przykazań. Chyba, że nie zależy ci na tym, aby Jezus stał się Panem twojego serca. Do uczciwych i sprawiedliwych woła: Wasza uczciwość i sprawiedliwość nie doprowadzi was do życia wiecznego. Musicie się nawrócić, czyli swoją sprawiedliwość napełnić miłością Boga i bliźniego. Trzeba dać się prowadzić Zbawicielowi. Tylko On doprowadzi do Ojca Przedwiecznego.
Może w nas obie postawy. Jednak wezwanie do nawrócenia oznacza: dla jednych i drugich istnieje nadzieja! Wielu wtedy słuchało Jezusa, ale się nie nawróciło. Dlaczego? Nie posłuchali wezwana Jana Chrzciciela: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Dziś też wielu słucha Jezusa. Czy to prowadzi do nawrócenia czyli pogłębienia, ożywienia relacji z Nim?
Żyjemy w świecie, który nie ma tej nadziei, którą my mamy. W świecie, dla którego ważne jest, by użyć przed śmiercią, ile się da. W świecie, który hołubi własny egoizm. Który do rangi cnoty podnosi grzechy, gdy woła: „Daj upust wszelkim żądzom, wszak to normalne, wszystko ci wolno”. Skutkiem tego: Kłótnie, zazdrość. Potrzeba nawrócenia. I gdy podniesiemy oczy, zobaczymy, że tak się dzieje. Świadczą o tym pocieszające wiadomości o przebudzeniu wiary i powrocie do Chrystusa, zwłaszcza wśród młodych, we Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii czy za oceanem.
W antyklerykalnej Francji, gdzie często zakazuje się nawet wystawiania szopek bożonarodzeniowych w przestrzeni publicznej, nikt nie spodziewał się, że historia Najświętszego Serca Jezusa przyciągnie większe tłumy niż hollywoodzkie produkcje. Jeszcze przed premierą film „Najświętsze Serce. Jego panowanie nie ma końca” był wyśmiewany przez część francuskich elit kulturowych, wywołując kpiny lub oburzenie wobec pokazywanych treści. Państwowe spółki kolejowe we Francji odmówiły nawet reklamowania filmu. Od premiery 1 października film przełamał wszelkie przewidywania: odnotowano rekordową frekwencję na seansach, a w całej Francji pojawiła się fala nawróceń.
Znaki nadziei: że nasze czasy nie są stracone dla wiary, dla panowania Boga! Bo On jest bowiem Bogiem żywych, stale pragnie serca martwe na Jego miłość dotykać swoją łaską i je przemieniać. Nawrócenia wielkie i małe.
Nawrócenia wielkie (z poważnych grzechów, zagubienia; dotyczące ludzi powszechnie znanych): znany piosenkarz (Muniek Staszczyk) – „Od Boga dostałem więcej profitów niż od całego rockowego hedonizmu. Większy spokój, harmonię w działaniu, odpowiedzi na wiele pytań. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych”. Znany muzyk i kompozytor (Michał Lorenc) – „Chwila przystąpienia do Kościoła była najmocniejszym doświadczeniem w moim życiu: silniejszym od narkotyków, hulaszczego życia i wielkich sukcesów międzynarodowych. Tamte emocje są niczym w porównaniu z oglądaniem życia przez pryzmat Boga”. Artysta kabaretowy (Jacek Borusiński – Mumio) – „Gdy dawałem Mu czas, wydarzały się takie rzeczy, które były Jego odpowiedzią. Im jestem starszy, tym prostsza, prawdziwsza i bardziej szczera tworzy się relacja. Bez podlizywania się, lukru, owijania w bawełnę”. Wokalistka (Ewa Uryga) – „Z perspektywy tego, co widziałam i czego doświadczyłam, dostrzegam jasno: Nie mogę istnieć bez Boga. Rozsypałabym się”.
Nawrócenia małe. Może takie, jakich my tu obecni potrzebujemy. Nie trzeba czekać albo nie daj Boże starać się o mocny upadek, wielkie zło. Odwrócić się od egoistyczne spędzania czasu przy telefonie/komputerze i przeznaczyć go dla bliźniego. Nie wydawać pieniędzy na byle co, a wspomóc jakąś fundację. Zajrzeć na stronę parafialną by karmić się Bożym słowem.Z Jezusem zawsze istnieje możliwość zacząć od nowa. Nigdy nie jest za późno wrócić na ścieżkę ufnego i wiernego kroczenia za Nim. Odważmy się, bo On jest blisko w tym czasie nawrócenia. Wydajmy owoc godny nawrócenia.
