Kategorie
Homilia

BOŻE NARODZENIE 2022

Boże Narodzenie: Warto czekać!

Nasze oczy spoglądają dziś na małą mieścinę zagubioną w wielkim świecie: Betlejem. Nasza wyobraźnia przenosi nas w historii ponad dwa tysiące lat do tyłu. Syn Boży, który mocą Ducha Świętego począł się jako człowiek w Nazarecie, przychodzi na świat w betlejemskiej stajence. Jedno i drugie dokonało się konkretnego zwyczajnego dnia. Oto zapowiadany przez proroków, Mesjasz, staje się człowiekiem. Długie oczekiwanie ludu Bożego dobiegło wreszcie końca. Maryja rodzi Syna – Emanuela (Boga z nami), a w ten sposób Bóg odkupi lud swój. Objawiła się Boża wierność!!

Wiele przykładów znajdziemy w Piśmie świętym, gdy ludzie długo czekali na wypełnienie Bożych obietnic. Bóg obiecał Abrahamowi syna, ale musiało upłynąć wiele czasu, zanim począł się Izaak. Izraelici czekali czterysta lat, zanim Bóg wyprowadził ich z niewoli egipskiej i wprowadził ich do Ziemi Obiecanej. A przyjście Mesjasza, co dziś liturgicznie świętujemy (uobecniamy) poprzedziły całe tysiąclecia oczekiwania! Ostatecznie jednak wszystkie obietnice zostały spełnione.

Oczekiwania w naszym życiu. Są znośne, gdy wiemy dokładnie, co się wydarzy. Ileż jednak trudu niosą, gdy nasze życie jest w zawieszeniu. Czyż to nie są nasze doświadczenia?! Bywa, że długi czas żona czeka na nawrócenie męża, lub odwrotnie, albo rodzice czekają na nawrócenie dziecka. Bywa tęsknota za przywróceniem pokoju w rodzinie lub rozwiązaniem trudnego problemu… Wiara daje nam pewność, że Bóg jest dobry, że pragnie naszego zbawienia i uzdrowienia… jeszcze bardziej, niż my sami! Ale oczekiwanie wydaje się nam zbyt długie i bolesne.

A oczekiwanie Boga wobec ciebie? Aby wejść w nasze życie… aby wziąć je w swoje ręce, gdy w wolności Mu je oddamy? Te Święta mogą stać się taką dobrą chwilą, aby jeszcze mocniej tak się stało! On zna najgłębsze pragnienia naszych serc i nasze codzienne potrzeby. Dzisiejsza uroczystość – w niej On nam przypomina, że jest wierny i że możemy Mu zaufać w czasie oczekiwania. Przyjmij Bożą Dziecinę z radości i ufnością, zawierz Bogu wszystko, co cię czeka. Możesz mieć pewność, że On słyszy twoją modlitwę i że jest przy tobie w każdej sytuacji, dodając ci sił, abyś oczekiwał dnia, gdy objawi się Jego wierność.

Co przeszkadza nam czekać? Epoka, w której żyjemy nie ułatwia czekania. Epoka instant: wszystko natychmiast, również w wymiarze duchowym. Epoka ciemności: wędrowcy nie widzą przed sobą celu, do którego zdążają.

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką” (1 czyt). Ciemność zewnętrzna. Epoka ciemności, która nie czeka na Mesjasza. Wręcz przeciwnie: choćby medialne przekonywanie by nie chrzcić dzieci, wypisywać dzieci z religii, a teraz jeszcze by organizować świeckie wigilie w szkołach. W sposób świecki obchodzić rocznicę narodzin wcielonego Boga? Satyrycy, ignoranci…? Tylko dlaczego tylu idzie za tymi ideami (jak bezmyślne zwierzęta)?! „Coś czuję, że to nie koniec. Bo w kolejce już czeka msza świecka z komunią świecką. A na koniec uczestnicy odśpiewają suplikację „Świecki Boże, Świecki Mocny…”. Nie dajmy sobie odebrać Bożego Narodzenia!!

Ciemność wewnętrzna. Z kolei ciemność, która nas otacza jest związana z grzechem. To grzech odciął nas od światłości, którą jest Bóg. Grzech, odrzucenie Boga, który zaczyna się od obojętności… Przychodzący Bóg trafia w świat zainfekowany dziwnym wirusem: wirusem obojętności. Czy jest Bóg czy Go nie ma, wszystko mi jedno… Czy będzie drugi człowiek czy samemu przez życie, wszystko mi jedno… Czy rozwijać siebie nie tylko fizycznie, intelektualnie, ale i duchowo: wszystko mi jedno

Jesteśmy tu, bo nam nie jest wszystko jedno! Nie chcemy trwać w ciemności, w beznadziei. Dlatego pochylamy się nad szopką, by naocznie stwierdzić: to prawda, Bóg nie pozostawił nas w ciemności, przyszedł jako Światłość, która rozprasza wszelkie najgęstsze ciemności. Nie pozostawajmy jednak w marzeniach, sentymentalizmie..Zachowajmy nasze piękne chrześcijańskie zwyczaje, troszcząc się o ich prawdziwy sens.

Bóg się w nas narodził: bo potrafiliśmy podzielić się z innymi (dobrami, czasem, życzliwym słowem); bo poprosiliśmy, aby Chrystus w Eucharystii zagościł w sercu chorych nie opuszczających domu; bo przebaczyliśmy w sercu i zaczęła się prostować relacja z kimś konkretnym….

A On naprawdę przyszedł… przyprowadziła Go tęsknota za mną. Przychodzi jak zakochany Oblubieniec, a nie jak inkwizytor. Pragnie mnie ujrzeć, usłyszeć, spotkać. Nie mogę już dłużej ukrywać się jak Adam, który w raju ukrył się przed Bogiem. Oto jestem: bądź dla mnie najważniejszy!