Kategorie
Homilia

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA „C”

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Chcę przypomnieć sobie i tobie: Kościół jest domem, jaki Jezus zbudował na fundamencie Piotra i apostołów i ich następców. To jest mój i twój dom… Przedziwny paradoks (ciągle, nie tylko w tym wieku): iluż w tym wspólnym domu nie chce słuchać niezmiennej nauki Ojca (nowe ideologie ciekawsze, duchowość Azji, Hari Kriszna), iluż chce wziąć z niego to, co najcenniejsze (majątek), ale już nie budować go razem, tylko samemu udawać się w dalekie kraje (bo tam jest lepiej, ciekawiej…), gdzie nie potrafią tego majątku pomnożyć, tylko go trwonią. Ta przypowieść, zwłaszcza w tej pierwszej części (wziął i poszedł) dzisiaj przybiera coraz większy zakres, powszechność. Iluż młodych odchodzi z Kościoła, bo to nie mój dom, nic tu nie ma ciekawego, nie potrzebuję tego… Naszym zadaniem jest trwać i cierpliwie czekać (nie biernie!!) na drugą część tej przypowieści, kiedy w sercu takiego człowieka pojawi się myśl: Zabiorę się i pójdę do mego ojca.

Nie gorszyć się, że ten dom-Kościół jest miejscem zamieszkania grzeszników. „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Czym tu się gorszyć? To raczej znak nadziei dla każdego z nas i jednocześnie wzór postawy naszego traktowania innych ludzi. Z pokorą uznajemy, że każdy z nas jest grzeszny, a z grzechu może go uwolnić nikt inny, tylko jedyny Zbawiciel, Jezus Chrystus.

Św. Paweł, już po swoim nawróceniu, do końca życia miał świadomość własnej grzeszności i potrzeby przebaczenia. Wytrwale głosił naukę o Chrystusie miłosiernym. ” Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego”. Jaki przykład dla nas!

Kościół-dom, w którym Jezus zawsze jest obecny, zawsze jest gotów nas przyjąć i sprawić, że spotkanie z Nim będzie nie tylko doświadczeniem uwolnienia z ciężaru grzechu, lecz także radością uczty z Nim. Od Jezusa uczymy się też budowania relacji z innymi ludźmi. Może niekiedy przerażać nas ogrom grzechu drugiego człowieka. Ale może po to Bóg postawił go na twojej drodze, abyś stał się dla niego znakiem nadziei…. Nie odrzucaj go: grzech już mocno pogwałcił jego ludzką godność i tożsamość….

Słowo Boże wychodzi dzisiaj naprzeciw naszej skłonności do ocen i osądów, dzielenia ludzi na dobrych i złych. Cudze braki, wady, przewinienia często budzą w nas oburzenie i niechęć. Tymczasem wszyscy w równym stopniu potrzebujemy miłosierdzia. Jeśli dane jest nam dostrzec słabości naszych bliźnich, to tylko po to, byśmy jak Abraham orędowali za nimi u Boga. Z nadzieją, że ktoś inny, widząc nasze zło, pomodli się i za nas.

Nie zna Boga pokolenie tych, którzy przeżywają kryzys ojcostwa, którzy odmawiają swojego przebaczenie i Bożego miłosierdzia tym, których nazywamy grzesznikami. Jeśli nawet oni oddalili się od Domu Ojca, przez taką postawę my również nie jesteśmy w naszym sercu blisko Boga.

Czy nie brakuje wam w tej przypowieści trzeciego syna, który dla uśmierzenia bólu Ojca wyrusza w poszukiwaniu swojego brata, z nadzieją na odnalezienie go na jakiś drogach czy slumsach, a gdy wreszcie go odnajdzie, przyprowadza go do Ojca, aby Ten mógł go mocno przytulić do serca. Takim jest Jezus Chrystus, Ten, który wymyślił tę przypowieść, a oddając swoje życie za każdego z nas, na nowo wprowadził nas do domu Ojca.

Nie znamy serca naszego Boga Ojca. Kiedy na widok ludzi, którzy opuszczają Kościół, na widok kapłanów czy zakonników, którzy w skandaliczny sposób porzucają swoją wiarę i swoje powołanie, myślimy, czy mówimy, że są synami marnotrawnymi, zbutwiałymi gałęziami, której lepiej, by zostały odcięte… Nie wiemy, że każde takie opuszczenie/odcięcie powoduje ranę w sercu Boga Ojca, który nie będzie już mógł przestać myśleć o swym marnotrawnym dziecku.

Zadanie: niech ten rok formacji (dzieci-tronistry!) będzie pogłębieniem świadomości naszej obecności w Domu Jezusa: systematyczność Eucharystii, ale także bardziej słuchanie Boga niż ludzi, używanie rozumu krytycznego… Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Tutaj jest twój dom.