Kategorie
Homilia

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA „B”

Modlisz się na różańcu? Kościół zachęca nas do tej modlitwy szczególnie w miesiącu październiku, ale wskazuje też na jej codzienną wartość.

Dlaczego Pan Bóg dał Kościołowi tę modlitwę? Modlitwa, która w swojej prostocie ukazuje porządek świata i zbawienia. Gdzie Bóg jest Bogiem, Stwórcą i Zbawicielem, a człowiek człowiekiem potrzebującym zbawienia i zaproszonym do współpracy w tym Bożym dziele. Modlitwa ludzi mądrych (nie miarą tytułów naukowych!!), którzy potrafią ten Boży porządek zobaczyć i uznać, że wiara i rozum się wzajemnie potrzebują i wspierają, a nie przeszkadzają czy wykluczają.

Modliłem się i dano mi zrozumienie, przyzywałem, i przyszedł mi z pomocą duch Mądrości„. Takiej mądrości nam potrzeba, aby dobrze przeżyć życie. Uczymy się tej mądrości medytując sceny biblijne w tajemnicach różańcowych. Bo jeśli zapytamy gdzie tę prawdziwą mądrość zdobyć, jak się jej nauczyć, to odpowiedź daje nam 2 czytanie: „Żywe jest słowo Boże, skuteczne„. Słowo, choć zapisane, Bóg wypowiada do każdego z nas od nowa. Przyjmując je i wg niego żyjąc, idziemy ścieżką życia, ścieżką ludzi mądrych. To słowo odkrywające prawdę o nas samych: „wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek„. Nie lękamy się tego, gdy uświadomimy sobie: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie…. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana” (Rz 14, 7) dopowie św. Paweł.

Jeśli nie słuchamy Bożego słowa, dajemy się szybko uwieść potęgom tego świata. Kto kocha Słowo Boże i żyje nim, ten wybrał najlepszą cząstkę, której nigdy nie utraci. Wszystko bowiem przeminie, niebo i ziemia przeminą, ale Słowo Boże trwa na wieki. W nim jest mądrość prowadząca do zbawienia, jest moc przemienienia i obfite życie w Duchu. Cóż nam pomoże, choćbyśmy cały świat zdobyli, a nie mieli Słowa Bożego w sercu swoim?

Tylko słowo Boże daje odpowiedź na najważniejsze pytania. Jednym z nich jest to, jakie młodzieniec stawia Jezusowi w Ewangelii: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?„. Kiedy ostatnio zadałeś sobie to pytanie? Odpowiesz: nie muszę, bo jak ten młodzieniec z Ewangelii mogę powiedzieć: zachowuję przykazania.

Jezus spojrzał na młodzieńca z miłością. Tak samo teraz spogląda na ciebie, bo starasz się iść drogą przykazań. Z jakiego motywu to czynisz: miłości czy lęku? Ale Jezus prosi o więcej. Co jest tym twoim ’więcej’?

Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną„. Byli tacy, co dosłownie poszli za tą radą. Antoni Pustelnik, ojciec chrześcijańskiego życia zakonnego. Z radykalną dosłownością, może nawet w sposób nas pobudzający do sprzeciwu, potraktował te słowa św. Franciszek z Asyżu (wspominaliśmy w ostatni poniedziałek). Te słowa mają też licznych mniej spektakularnych wykonawców. Kard. Raniero Cantalamessa – prof., – kaznodzieja. Wielu rodziców zmniejsza swoje aspiracje zawodowe i majątkowe, bo wierzą, że czymś ważniejszym jest urodzić i wychować więcej dzieci

Bogactwa nie mierzy się ilością zer na koncie, lecz tym, jak bardzo zamyka serce człowieka: na Boga i drugiego człowieka. Dlatego nie tylko zachowuj przykazania, ale oddaj Panu Bogu całe swoje serce. Używaj wszystkiego zgodnie z tym, do jakiego dobra to służy. Jeśli z tego nie wypływa dobro, pozbądź się tego. (jeśli masz dobry motor, który sprawia że w sezonie letnim prawie wcale nie ma cię w domu…; jeśli masz najnowszą platformę i oglądasz jeden serial za drugim…nie mając czasu dla rodziny…)

Jezus potępia nadmierne przywiązanie do dóbr materialnych, „uzależnienie swojego życia od mienia”. Dlaczego? Pierwszy motyw, to mądrość. Głupotą jest traktowanie gromadzenia bogactw (kolejna praca i kolejna, bo tam pojechać, to kupić…) skoro wie się, iż w każdej chwili można zostać wezwanym do zostawienia wszystkiego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował” (Łk 12, 20). Drugi powód wypływa z wiary: bogactwo utrudnia wejście do królestwa Bożego.

„Spytano kiedyś pewnego przedsiębiorcę: – Czym się pan zajmuje? – Jestem chrześcijaninem – brzmiała odpowiedź. – Ale na czym polega pana praca? – pytał dalej dziennikarz. Odpowiedź nie uległa zmianie: – Jestem chrześcijaninem. – Chyba się nie rozumiemy – nalegał reporter. – Z czego pan żyje?Proszę posłuchać: bycie chrześcijaninem to moje pełnoetatowe zajęcie. Tym niemniej prowadzę sklep meblowy, żeby móc płacić rachunki” (Sto opowiadań o mądrości, 90). Przesuwając paciorki różańca i medytując tajemnice naszego zbawienia prośmy o łaskę życia mądrą wiarą, by chrześcijaństwo stało się pełnoetatowym zajęciem dla każdego z nas.