Kategorie
Homilia

8 niedziela zwykła „C”

Przed nami Wielki Post. Jak dobrze go przeżyć? Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii daje nam konkretną drogę – spójrz jak rozróżniasz w swoim życiu dobro od zła, i jak tego uczysz tych, których Pan Bóg ci powierzył, postawił na twojej drodze. Wielki Post to nie celebracja i kult popiołu prowadzący do celebracji święconki, lecz spotkanie z Chrystusem i podążanie drogą wskazaną przez Niego. Bez wiary człowiek traci orientację w świecie i ulega relatywizmowi, który odbiera mu zdolność odróżniania dobra od zła.

Nikt nie przychodzi na świat z wiedzą, co jest dobre, a co złe. Można jednak nauczyć dzieci, jak odróżniać dobro od zła, tak, by potrafiły potem oceniać różne sytuacje życiowe zgodnie z wpojoną im moralnością. Zadanie bycia nauczycielem – prowadzenia innych dobrą drogą do celu. Nie zapominając, że wobec moralnego zamętu tego świata sami zawsze jesteśmy uczniami Jezusa.

Potrzeba mądrych rodziców. Ew: Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo. „Własnym” czyli zgodnym ze stanem życia… Przypatrzmy się, jakie owoce przynosimy dziś po całym tygodniu pracy. Nie deklaracje, nie obietnice, ale czyny… lepsze lub gorsze, ale zawsze zgodne z szukaniem dobra innych. By tak było, trzeba znać to, co jest naprawdę dobrem, a co złem. Zwłaszcza ci, którzy są odpowiedzialni za kształtowanie młodych: rodzice, nauczyciele, ale i media i politycy… Szkoła podstawowa: dziecko przeklina – podoba mu się to, to znak jego samoświadomości, nie dogadamy się. Katolicka szkoła średnia: to wy jesteście odpowiedzialni za wychowanie, przekaz wartości; ja płacę, wymagam.

Syr 27: „sprawdzianem człowieka jest jego wypowiedź”. Wypowiedzi człowieka ujawniają jego wartość. Jak współpracować z takimi rodzicami w wychowaniu ich dzieci? Jak wierzyć ludziom, którzy ciągle zmieniają zdanie, obiecują, potem wypierają się swych obietnic?

Cywilizacja ‘instant’. Nie umiemy czekać na owoce. Nie umiemy uczyć dzieci, że trzeba dorastać, spełniamy wszystkie ich kaprysy. Prawdziwy nauczyciel pomaga kształtować serce, aby stawało się skarbcem, z którego uczeń będzie potrafił wydobywać dobro. „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro”.

„Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie padną w dół obydwaj?”. Dosadność i prostota obrazu. Podwójne ostrzeżenie. Pierwszy dotyczy nas jako uczniów. Kogo dobieramy sobie jako nauczycieli? Dlaczego pozwalamy, by jakiś psedo-autorytet z TV-okienka czy podcastu decydował o tym, co mamy myśleć o świecie, o wydarzeniach, o Kościele? Nakładamy medialne okulary do patrzenia na rzeczywistość. Owszem, dobrze wypadamy w towarzystwie… ale pozostajemy ślepi na prawdę o Bogu i o człowieku.

 „Czemu dostrzegasz drzazgę…”. To ostrzeżenie dotyczy już nauczycieli. To powołanie nas wszystkich bez wyjątku. Ludzka dojrzałość to bycie autorytetem dla innych. Nie wolno interpretować: „Ja tam innych nie będę pouczał”. Typowe nauczycielskie zadanie to cztery pierwsze uczynki miłosierdzia co do duszy: grzesznych upominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać. To mają być czyny miłosierdzia, a nie popisy pyszałka. Zatem konieczna jest pokora – zadanie na Wielki Post.

Starczowzroczność – Jest taka choroba, jej ładniejsza nazwa – presbiopia. Słabe widzenie z bliska po 40-stym roku życia… Duchowo już dużo wcześniej. Jezus piętnuje tę skłonność człowieka, którą starożytni moraliści zobrazowali za pomocą bajki o dwóch torbach. La Fontaine tak ją przepracował:

Każdy gdy na ten padół przychodzi, Dwie torby na swym ramieniu niesie.

Do pierwszej, którą ma przed sobą, Chętnie wady drugiego wrzuca,

Swoje zaś do drugiej wkłada”.

Mamy sokoli wzrok w wypatrywaniu wad bliźniego, jednak gdy chodzi o nasze, jesteśmy ślepi jak kret. Powinniśmy raczej odwrócić porządek: włożyć nasze braki do torby, którą mamy przed sobą, a wady innych do tej, którą niesiemy z tyłu. Tak konkretyzuje się nowe przykazanie miłości (przed tygodniem!). Tak czynili święci. „Z czego się bierze – mówi jeden ze starożytnych Ojców Kościoła – cała ta nasza obsesja sądzenia wszystkiego i wszystkich, jeśli nie z braku miłości? Gdybyśmy mieli w sobie nieco więcej miłości i współczucia, nie dbalibyśmy o to, by patrzeć na grzechy bliźniego, bo jak mówi Pismo: <Miłość wszystko zakrywa (por. 1 Kor 13, 6)>. Z pewnością nie są ślepcami święci i nikt nie nienawidzi grzechu bardziej niż oni. A jednak nie nienawidzą tego, kto go popełnia, nie sądzą, ale mu współczują, doradzają mu, pocieszają go, opiekują się nim jak chorym członkiem ciała, robią wszystko, by go zbawić” (Doroteusz z Gazy). Idźmy w ten Wielki Post drogą, którą kreśli nam Jezus. Wzrok duszy nie funkcjonuje bez światła Bożej prawdy. Patrzmy na życiowe decyzje, postawy pytając się, czy taka jest wola Boża, czy to jest zgodne z Ewangelią, przykazaniami. To podstawowy warunek, aby dobrze wypełnić obowiązek stawania się dla innych drogowskazem życia. Co pomaga nam oczyszczać nasz wzrok? Pokora w uznaniu własnych słabości. Jeśli stajemy z nimi przed Panem, otwierają się dla nas drzwi miłosierdzia. To pozwala nam patrzeć na innych tak, jak patrzy na nas Jezus. Widzi w nas swoje dzieci, które się mylą, błądzą. Oto konkret naszej drogi na Wielki Post.