Kategorie
Homilia

V Niedziela Wielkanocna

Kto trwa w Chrystusie, przynosi owoc obfity – Słowo klucz: TRWAĆ

Na tym świecie dzieją się rzeczy dziwne. Stąd zachęta św. Pawła: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10,12). Pyszny, zadufany w swoją dobroć, może nisko upaść. Największy grzesznik, prześladowca, może stać się świętym. Postać Szawła.

Kiedy Szaweł przybył do Jerozolimy, próbował przyłączyć się do uczniów„. Jeden z największych prześladowców chce dołączyć? Może tylko jakiś podstęp?! Nie. Ten Chrystus, którego prześladował, nie tylko powalił go pod Damaszkiem na ziemię. Objawił mu się jako Zmartwychwstały. Żyje. To Jemu właśnie oddał się Paweł od tej chwili całkowicie. Wchodzi na drogę, którą Jezus mu wskazał. Absolutnie przeciwną do tej, którą podążał do tej pory. Wszystkie siły swojej bogatej osobowości oddaje na służbę Panu. Nie zawstydza nas? Nas, którzy nigdy nie prześladowaliśmy Chrystusa w drugim człowieku. Paweł: człowiek autentyczny we wszystkim, konsekwentny w swoich zasadach, nieprzyjaciel życia na pół gwizdka, odważny i zdecydowany. Bodziec dla nas, dla naszego chcę i nie chcę

wszyscy bali się go, nie wierząc, że jest uczniem”- tak mocne działanie łaski, która diametralnie przemienia życie człowieka, że aż się tego boimy. Oni się bali. My się boimy, bo? (wygodnie mi tak; bo będzie prześladowanie)

Barnaba wprowadza go do grona apostołów. To oczywiste, że jest czymś trudnym, by człowiek tak się zmienił. Ale przykład Szawła pokazuje, że Tym, kto zmienia człowieka nie jest on sam, tylko Bóg, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Niech to nie osłabia naszej modlitwy za tych, dla których nasza wiara jest niewygodna, którzy dają to odczuć…(w domu, w pracy). Wiele jest takich przykładów w historii Kościoła, gdzie dzięki mocy Bożej łaski ludzie wydawałoby się zepsuci do szpiku kości, stają się świętymi. Ostatnia adhortacja papieża Franciszka (Gaudete et exultate) jest przypomnieniem największej odpowiedzialności za Kościółprzez świętość. „Pan Bóg chce od nas wszystkiego, w zamian oferuje pełnię szczęścia. Pełnia i wszystko. Nie ma sensu żyć na pół gwizdka, kochać połową serca. Świętość jest wszak – pisze papież – najpiękniejszym obliczem Kościoła.

Patrząc na to, co Bóg dokonał w życiu Szawła/Pawła: nie oceniajmy tak łatwo innych ludzi! Nie przekreślajmy ich, pomóżmy im. W ten sposób będziemy realizować wezwanie św. Jana:

Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” – 1. Jesteśmy dziećmi Boga: miłującymi, walczącymi z wadami, czy też rozkapryszonymi, rozpieszczonymi – również na polu wiary? 2. Kochać to nie tylko słowo, a przede wszystkim czyn. Coś, co jest cnotą (= stałym usposobieniem czynienia dobra), albo nawet sporadycznymi porywami.  3. Kochać czyli żyć w prawdzie. To właściwa miłość samego siebie. Prawda o mnie jako człowieku powołanym przez Boga do relacji życia. Z racji własnych słabości potrzebującym pomocy z nieba (łaska Ducha Świętego). Prawda osobowa czyli Jezus Chrystus. Wierzyć w Jezusa Chrystusa – spotkać Go i już nie puszczać. Odrzucić pokusę niewiary w Bożą miłość. Dlaczego nie czujesz się kochany przez Boga?!

To mnie przerastaTyle razy próbowałem… Ewangelia daje nam dziś fundament: Trwać w Chrystusie jako latorośle w winnym krzewie. „beze Mnie nic nie możecie uczynić” – fundamentalna zasada bycia uczniem Jezusa. Wszelkie dobro pochodzi od Boga, ale realizuje się przy udziale naszych sił i zdolności.

Słowa te są bardzo konkretne i żywotne: jako chrześcijanie nie możemy istnieć w oddaleniu od Boga, który jest naszym życiem. Mamy doświadczenia takich chwil, kiedy chcieliśmy żyć nie licząc na Pana Boga (albo z Nim), wierzyliśmy, że wszystko zdołamy uczynić własnymi siłami. Ale zawsze coś nas przywracało naszej stworzonej rzeczywistości. Bez Niego niczego nie możemy…

To pycha i próżność prowadzą nas do myślenia, że jesteśmy ponad wszystkim i nic nam się nie oprze. Głupi i nierozumni (por. Ga 3,1: O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł). Jeśli stracimy kontakt ze źródłem, nasze życie wiary, entuzjazm po prostu usycha. Augustyn tę zależność komentuje tak: „Rzeczywiście, latorośle są w krzewie winnym w taki sposób, że niczego mu nie dając, otrzymują od niego soki ożywcze, które dają im życie; jednocześnie krzew jest w latoroślach udzielając im życiowego pokarmu, niczego od nich nie otrzymując. W taki sam sposób mieć Chrystusa i trwać w Chrystusie konieczne jest dla pożytku uczniów, nie dla Chrystusa. Ponieważ, wyrywając latorośl, z żywego korzenia może wyrosnąć inne, kolejne. Natomiast ucięta latorośl nie może mieć życia bez korzenia„.

Gdy zaś jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem, owocem tego są dobre czyny (dzieła). O to prosi nas św. Jan w 2 czyt: kochać nie słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Jakie czyny ma na myśli? Zachowanie Jego przykazań; miłowanie innych tak, jak On nas umiłował. Wtedy doświadczamy, że On w nas trwa. Dlatego trwać w Chrystusie to nie tylko godziny spędzone na kolanach, w kościele. To przede wszystkim widzieć i kontemplować oblicze Chrystusa w tych, którzy cierpią jakąkolwiek biedę. Również tę duchową. Jest wielu, którzy cierpi, a mimo to zachowują swoją nadzieję w Bogu. Jaki jest ich sekret? Ich wewnętrzny pokój pochodzi z głębokiej jedności z Bogiem.

Bóg sam wystarczy. Wybrać Boga, trwać w Nim, to mieć wszystko. „Pewien król (na Wschodzie) wezwał do siebie trzech swoich synów, aby poddać ich próbie mądrości. Postawił przed nimi trzy zamknięte (zapieczętowane) dzbany: jeden był ze złota, drugi z bursztynu, a trzeci z gliny. W jednym z nich był najcenniejszy skarb. Każdy z synów musiał sam zgadnąć, w którym z dzbanów ten skarb się znajduje. Pierwszy, powodowany chciwością, wybrał dzban ze złota. Lecz gdy go otworzył i spojrzał do środka zobaczył z obrzydzeniem, że napełniony był krwią. Na czerwonym tle błyszczał napis „królestwo” (imperium). Drugi wybrał dzban bursztynowy i gdy go otworzył, zobaczył, że napełniony był popiołem. Błyszczał w nim napis „chwała”. Trzeci z braci, pozbawiony egoizmu, zadowolił się tym, co zostało: dzbanem z gliny. Gdy go otworzył, zobaczył na dnie napis: Bóg. Mędrcy z dworu królewskiego ogłosili jednogłośnie, że jego dzban był najcenniejszy ze wszystkich, gdyż tylko imię Boga mieści w sobie wszystko”. Jak mawiała św. Teresa z Avila, Bóg sam wystarczy (sólo Dios basta). Kto jest z  Nim zjednoczony posiada skarb, którego nikt nie zdoła mu wyrwać.

Ten, kto nie żyje zjednoczony z Bogiem jest człowiekiem sfrustrowanym, niezdolnym uczynić to, co naprawdę ma wartość, co służy. Życie takiego człowieka jest jak powiew wiatru, jak chmura, która mknie po niebie nie zostawiając śladu. Natomiast kto żyje zjednoczony z Bogiem, dzięki Jego pomocy (łaska uświęcająca), przemienia w coś wartościowego, zasługującego, każde swoje działanie. W oczach Boga, który przecież jest Sędzią naszych czynów, życie ludzkie staje się udziałem w życiu Bożym.

Lecz jest jeszcze o coś więcej. Nie chodzi bowiem, aby zapełnić puste życie. Chodzi również o uwolnienie się z ognia, w którym wiecznie będą płonąć suche latorośle. Słowa Jezusa są dla nas wezwaniem do czuwania, abyśmy nie dali się wyrwać z jedności z Bogiem, byśmy starali się być latoroślami żywymi, a nie martwymi gałęziami. Jesteśmy w czasie Paschy, okresu radości i nadziei, w porze roku, kiedy przyroda pokrywa się pięknem zieleni i polichromią tysięcy kwiatów. To impuls dla naszego życia duchowego.

Chrześcijaństwo to życie! To nowe życie, które daje nam Zmartwychwstały. To dar bardziej fundamentalny niż przykazania i dogmaty. Święty Paweł stwierdza: „żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus„. To jest właściwa perspektywa. Narodzić się na nowo, żyć w Bogu, oddychać wiecznością. Czuć w swoim ciele i krwi Jego Ciało i Krew. Bóg chce nie tylko przemiany naszych umysłów i obyczajów. On chce przemiany naszego życia. On daje nam to nowe życie. Jak w przypadku Szawła (1 czyt). Również każdego z nas: kiedy pogłębiam jedność z Bogiem przez sakramenty i modlitwę. Kiedy powracam do niej przez sakrament pokuty. „Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać„.