Trzy dni temu świętowaliśmy Matki Bożej Gromnicznej. Świeca ta to symbol Chrystusa, światłości świata. On sprawił, że świat pogrążony w ciemności grzechu zajaśniał radością życia bez końca. A dziś Chrystus mówi do każdego z nas: „Wy jesteście światłem świata„. Więcej, mówi też: „Wy jesteście solą dla ziemi„. Kiedy zdam sobie sprawę w powagi tych słów, może wstąpić we mnie lęk: – Jak to, ja? To niemożliwe, nie nadaję się do tego. Może ten/ta w ławce przede mną?! A co powie siedzący w 1-szej ławce? Spojrzy na ołtarz i powie: – Nie ja, to najwyżej ksiądz się do tego nadaje!
Głupota równania w dół: To taki zwykły ludzki strach, czy też coś co jest charakterystyczne dla nas Polaków? (Znany żart: jak będzie wyglądać polskie piekło = równanie w dół). Może słowa Chrystusa z Ewangelii uruchamiają we mnie zasadę „równania w dół„: nie będę się wychylał, nie postąpię jak mi dyktuje serce czy sumienie, zrobię jak inni… Presja świata ma być silniejsza niż moja przyjaźń z Jezusem?! Św. Paweł jest świadom własnej słabości, dlatego jego główną troską jest ukazanie jak moc Boga działa w życiu człowieka. 2 czyt: „aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej” – Na czym opiera się moja wiara: na potędze i wierności Boga, czy tylko na moich doświadczeniach? A jeśli na doświadczeniach, to niech będę uczciwym, aby nie zapominać tego, co Bóg już dokonał w moim życiu.
Dziś trzeba nam uczyć się dwóch postaw, które wyrażają prawdę Ewangelii: pokory apostoła Pawła (2 czyt) i konkretu życia wiary chrześcijanina (1 czyt).
Patrzymy na pokorę apostoła Pawła. Dla niego żyć to nie znać niczego innego, nic nie jest ważne od Chrystusa: Ukrzyżowanego! Dlaczego właśnie Ukrzyżowany, a nie Zmartwychwstały? To prawdziwa mądrość, tu prawdziwa moc. Prawdziwa mądrość to całkowity dar życia z miłości. Nie ma niczego ponad to! Sam zaś ma świadomość własnej słabości: „stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem„. Nie skupiać uwagi na sobie, lecz na Bogu, którego moc działa.
Konkret uczynków: 1 czyt: „jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną” – dotyczą całego człowieka, jego duszy i ciała. Moja wiara to nie zbiór pięknych teorii, ale żywa praktyka miłości. Wdzięczność za to, jaką miłosierną miłością kocha mnie Bóg. Konkret mojej miłości bliźniego.
Dać czy darować się. Motyw: aby widząc dobre dzieła chwalili Boga. W innym miejscu Jezus mówi, by nie wykonywać uczynków pobożnych przed ludźmi tak, aby was widzieli. Kluczem jest intencja. Jej czystość. Czy szukam chwały Boga czy swojej chwały? Chcę świecić swoim światłem, czy tym odbitym od Jezusa?
Nie możemy zapominać, że kochać wyraża się przede wszystkim w darze. Nie tylko dóbr codziennych, przysłowiowego chleba. Bo przecież nie samym chlebem żyje człowiek. Trzeba dawać także coś innego: nasz czas, nasze dobre słowa, nasz uśmiech. A przede wszystkim dawać zdolność zrozumienia drugich. Umieć stanąć na miejscu drugiego człowieka. Czuć jak on czuje, widzieć tak jak on widzi. Umieć spojrzeć jak się spogląda na osobę kochaną: życzliwie, umieć wybaczyć, zamilczeć… Zaniechać złorzeczenia, powstrzymać język, którym rządzi kaprys, nie zważając na prawo do dobrego imienia drugiej osoby. Nie oszukujmy się. Albo staramy się kochać wszystkich prawdziwie, albo Bóg nas odrzuci jako hipokrytów i faryzeuszy.
Co czyni moje życie „smacznym”, chronionym (sól) i bezpiecznym (światło)? Tylko obecność w nim Jezusa Chrystusa!! Dlatego jeśli Jezus mówi dziś do mnie: bądź Solą ziemi… światłem świata: to tylko wtedy mogę być solą, gdy nabiorę smaku w tym, co daje mi Jezus. Mogę być światłem, jeśli odbijam światło Chrystusa. W naszych rękach mamy sól miłości i światło wiary. Otrzymaliśmy to od Boga i naszych zadaniem jest nadać smaku Ewangelii wszystkiemu, co dzieje się w naszym życiu i wokół nas. Zobowiązanie odnośnie życia indywidualnego i społecznego. Jezus dziś mówi: ty masz być solą dla świata. Pamiętaj jednak by świat nie „solił” ciebie. Ile świata przynosisz tu do kościoła, a ile soli (Ewangelii) zabierasz wracając do świata?
Sól dawniej do konserwacji, nadawania smaku. Dziś także do posypywania dróg w zimie. To potrójna misja chrześcijanina: chronić świat przed moralnym zepsuciem, konserwować to, co dobre; nadawać ewangeliczny smak wszystkim ludzkim aktywnościom: miłości, pracy, życiu i śmierci; chronić przed poślizgiem czyli utratą zdolności kierowania na oblodzonej nawierzchni (dróg śliskich, niebezpiecznych dla człowieka dziś sporo). W tym konkretnym środowisku, w jakim żyjemy, mamy być solą i światłem. Nie ważne, że to światełko wydaje się nam niewielkie. Japońskie przysłowie mówi: „kiedy rozkwita jeden kwiat, na całym świecie jest wiosna”.
Każdy z nas, kto miał możliwość bliskiego spotkania ze św. Janem Pawłem II mógł doświadczyć, że jakaś moc nad-ludzka promieniowała z niego. Coś, co trudno opisać. Nasze życie ma być takie, aby inni pytali się: co takiego jest w nich, a nie ma we mnie? Dlaczego ich oczy promieniują taką radością?
