Temat aktualny nie tylko w Wielkim Poście. Poprzednia katecheza podejmowała ten temat od strony teoretycznej, dziś zaś bardziej od strony praktycznej. Chodzi o spowiedź i sakramentalne rozgrzeszenie. Spowiedź nie jest jedyną drogą do przebaczenia grzechów. W niebezpieczeństwie śmierci wystarczy głęboki żal za grzechy powodowany miłością do Boga, jej odrzuceniem. W takich sytuacjach taki żal doskonały otwiera przed człowiekiem niebo. (gdy statek tonie lub spada samolot).
Wracamy jednak do sytuacji zwyczajnej. Rzeczą istotną jest odkryć nie tylko wagę sakramentu pokuty i pojednania. Trzeba to zrobić w odniesieniu do swojego życia. Byłoby czymś faryzejskim patrzeć na tych, którzy podchodzą do konfesjonału i myśleć sobie: O, znowu nagrzeszyli. Co za ludzie! Panie Boże, jak to dobrze, że ja tego nie potrzebuję, bo jestem w porządku. W każdą niedzielę w kościele, każdy piątek post. Od razu przypomina się scena z Ewangelii: gdy na modlitwę do świątyni przyszli faryzeusz i celnik. Im bardziej takie myśli chodzą mi po głowie, tym bardziej potrzebuję tego sakramentu: ja!
Potrzeba spowiedzi sakramentalnej w moim życiu to nie kwestia jednej spowiedzi na rok (prawo kościelne) czy za każdym razem, kiedy sumienie wyrzuca mi grzech śmiertelny (droga do Eucharystii). To bardziej potrzeba spotkania z Bogiem miłosiernym i świadomości, czym jest grzech. Wszyscy dobrze wiemy, że przyjęcie Komunii w stanie grzechu śmiertelnego to świętokradztwo! Dlatego, kiedy wydarzy się grzech śmiertelny, jak najszybciej to możliwe trzeba udać się do konfesjonału. Nigdy nie wiem, co może się wydarzyć, choćby na drodze. Być w grzechu śmiertelnym, boli.
Może warto przypomnieć to, co najważniejsze przy rozróżnianiu grzechu: śmiertelny czy lekki? Grzech śmiertelny jest taką obrazą Boga, która prowadzi do zerwania jedności z Nim. Narusza on równocześnie komunię z Kościołem (KKK 1440). Pozbawia więc nas jedności z Bogiem czyli łaski uświęcającej. Kiedy tak się dzieje? Po pierwsze, gdy dotyczy rzeczy poważnej. Nie będzie więc grzechem śmiertelnym, gdy niewłaściwie znajdziesz się w posiadaniu cukierka, bo cukierek sam w sobie to mała rzecz. Nie będzie grzechem śmiertelnym, gdy na twojej twarzy pojawi się kpiący uśmiech z kogoś (chyba, że to uczynisz z wielkiej nienawiści). Po drugie, nie popełniasz grzechu śmiertelnego, gdy nie wiesz, że czynisz coś złego. Np. nie jest grzechem śmiertelnym, gdy nie wiesz, że ten cukierek, który niewłaściwie stał sie twój, jest obiektem muzealnym i jego wartość jest ogromna. Wreszcie nie jest grzechem śmiertelnym, gdy z jakiegokolwiek motywu nie wiesz, nie masz pojęcia, co czynisz. By zaistniał grzech śmiertelny trzeba działać w pełni świadomie. Nie chodzi jednak o listę rzeczy (pretekstów), które sprawiają, że działanie człowieka nie jest grzechem śmiertelnym. Najważniejsze, to mocno mieć w świadomości, że winniśmy czynić wszystko, co możliwe, aby uniknąć grzechu, nawet lekkiego. „Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi” (Hbr 12,4). Złą rzeczą jest pytać się do jakiego punktu można grzeszyć, że grzech staje się śmiertelny.
Praktyka spowiedzi. Wszystkie warunki dobrej spowiedzi są ważne!! Najpierw przygotowanie. Dobrze zrobiony rachunek sumienia. Łatwiej go czynić, gdy spowiedzi nie są raz do roku. Gdy wieczorem poświęcimy chwilę modlitwy na rachunek sumienia z danego dnia. Zanim staniesz u kratek konfesjonału, trzeba mieć jasną świadomość swoich grzechów. Zwłaszcza grzechów śmiertelnych: nie tylko rodzaj, ale też ilość. Nie trzeba pisać na kartce! A jeśli zapomnę? Zapomnieć to nie to samo co zataić. Wszystkie grzechy są odpuszczone, a gdyby zapomniało się wyznać jakiś grzech śmiertelny, to trzeba to wyznać na kolejnej spowiedzi. W przypadku zatajenia grzechu, spowiedź świętokradcza.
Zanim pojawisz się przy konfesjonale, uczyń głęboki akt skruchy. Żal za grzechy to najważniejszy akt penitenta. Oczywiście, kiedy kapłan wypowiada formułę rozgrzeszenia, również czyń skruchę. Na początku przedstaw się w jednym zdaniu, co może pomóc spowiednikowi w lepszym wypełnieniu jego posługi, również by mógł ci pomóc. Powiedz, kiedy była ostatnia spowiedź i czy wypełniłeś zadaną pokutę (lub nie, z racji jakich motywów?). Wyznaj swoje grzechy. Zacznij od tych, które ci wyznać najtrudniej. Powoli, spokojnie i konkretnie, a nie opisowo i w tonie usprawiedliwiania się. Nie mów: zachowałem się wstrętnie, bo to może oznaczać, że byłeś niezbyt miły, ale też może oznaczać poważną wyrządzoną szkodę. Zapamiętaj nałożoną pokutę, a jeśli masz w tym względzie jakąś wątpliwość, zapytaj spowiednika. Dobrze jest mieć zwyczaj wypełniania pokuty jak najszybciej po spowiedzi. A gdy ją odmówisz, pomódl się za spowiednika. Bardzo tej modlitwy potrzebuje. A potem podziękuj Panu Bogu za wielki dar Jego miłosierdzia. Dar mierzony nie wielkością twoich grzechów, lecz Jego miłości.
Pozostaje jeszcze zadośćuczynienie za grzechy. Jeśli zdarzyła się kradzież, to trzeba tę rzecz oddać, a jeśli naprawdę jest to niemożliwe, jej równowartość przekazać na dobre cele. Jeśli powiedziałeś na kogoś jakieś oszczerstwo, trzeba to odwołać. Wreszcie, pomyśl jakie znaczenie dla twojego życia wiary ma sakrament pokuty. Niech ma w nim stałe, ważne miejsce. Każda spowiedź, niezależnie od wagi naszych grzechów, daje nam moc łaski, która pomaga nam walczyć z naszymi grzechami lekkimi. I przybliża nas do Boga.
https://drive.google.com/open?id=0B8k373HZHn4ndEpITi1yQklLTTg
