Kategorie
Katecheza - Rok wiary

23. Wierzę w Ducha Świętego (2)

Spróbujmy wyobrazić sobie dzień Pięćdziesiątnicy. Jerozolima, miasto niezbyt duże, z ciasnymi uliczkami, wypełnione tysiącami pielgrzymów z różnych stron świata. Przybyli na Święto Tygodni, inaczej zwane Świętem Żniw (rodzaj dożynek). W większości to Żydzi urodzeni i wychowani w diasporze, znający więc wiele różnych języków. Tłum podobny do wielojęzykowego tłumu pielgrzymów w Lourdes czy Fatimie (albo Rzymie). Wypełniali tradycję ojców: by na wielkie święta udawać się do Jerozolimy. Czy jednak tym, co te różnojęzyczne grupy łączyło ze sobą był duch głębokiej religijności?

Nagle wydarzyło się coś, co zjednoczyło wszystkich: oto jakiś zwykły człowiek z Galilei przeciska się ku Świątyni błogosławiąc Boga tak głośnym niekontrolowanym krzykiem, iż wszyscy myśleli, że jest pijany (choć większość dopiero co zdążyła zjeść śniadanie). Okazało się, że to święty Piotr krzyczący w języku kapadockim. A niedaleko św. Tomasz biegle mówiący w języku Partów, czy św. Mateusz głoszący Ewangelię w dialekcie tych części Libii, które leżą blisko Cyreny. Ich przykład staje się zaraźliwy i oto każdy w swoich języku, pod natchnieniem Ducha, zaczyna głosić chwałę Boga.

Co to oznaczało? Najogólniej, że rodził się Kościół katolicki. Ale Kościół trzeba widzieć nie tylko jako instytucję, wspólnotę, gdzie Duch Święty inspiruje nauczanie, by było wolne od błędów. Spójrzmy na inspirację Ducha Świętego względem konkretnych ludzi, chrześcijan takich jak ty i ja.

Pierwszymi, którzy otrzymali Ducha Świętego byli apostołowie. Potrzebowali tego daru, aby móc wypełnić polecenie Chrystusa: iść na cały świat i głosić Ewangelię. Potrzebowali mocy, bo napotkają wiele przeciwności, aż po prześladowania. Jezus im to zapowiedział: „Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć” (Łk 12,11-12). To pierwsze skutek Pięćdziesiątnicy: Duch Święty sprawił, że Apostołowi stali się zdolni do obrony wiary. Stąd imię Ducha: Paraklet czyli Obrońca, Adwokat.

Ale to określenie oznacza jeszcze więcej. To Przyjaciel w Potrzebie. Poświadcza to św. Paweł. „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.” (Rz 8, 26). A więc przychodzi z pomocą nie tylko, kiedy publicznie mamy mówić o wierze. Potrzebujemy też Jego pomocy zawsze, kiedy się modlimy. Właściwie: zawsze, gdy się modlimy, to Duch Święty jest tym, który w nas się modli.

Tym, co sprawia nam trudność to rozróżnianie pomiędzy zwyczajnymi i nadzwyczajnymi działaniami Ducha Świętego. Nie pamiętamy o Jego obecności, aż da o sobie znać nadzwyczajnymi interwencjami. Kiedy otrzymujemy sakrament bierzmowania, otrzymujemy ten sam Dar, co Najświętsza Maryja Panna czy Apostołowie w Wieczerniku. Jednak nie dzieją się nam takie rzeczy, jak im, czy też świętym, którzy potrafili trwać godzinami w ekstazie modlitwy. My zaś nie mówimy w innych językach, nie zdajemy sobie sprawy, jaką rolę odgrywa Duch Święty, gdy odmawiamy Zdrowaś Maryjo. A naprawdę jest tak: modlitwy, które wydaje się nam, że tylko my je odmawiamy są tymi, jakimi w nas modli się Duch Święty. A kiedy jest nam trudno się modlić, to może zamiast mocno pragnąć wysiłkiem naszej woli, „przymuszać się” do modlitwy, lepiej bardziej opierać się na Jego mocy i mówić wtedy: „Módl się we mnie Duchu Święty, bo wiem, że moje własne wysiłki są marne. Raczej pozostanę spokojny i pozwolę, abyś Ty dalej modlił się we mnie”.

Podobnie ma się rzecz, gdy chodzi o właściwe decyzje w naszym chrześcijańskim życiu. Może modlimy się do Ducha Świętego, co mamy zrobić w danej sytuacji, jak postąpić. I wydaje się nam, że Jego odpowiedzią powinno być „cudowne olśnienie”: jakiś głos, który do ucha wyraźnie powinien mi powiedzieć, co mam czynić. Tak przecież bywało w życiu świętych (święta Joanna D’Arc, która usłyszała, co ma powiedzieć królowi Francji; św. Katarzyna Sieneńska, która nagle została zainspirowana, aby powiedzieć papieżowi, by wracał do Rzymu).

My nie powinniśmy oczekiwać takich nadzwyczajnych inspiracji, ale powinniśmy modlić się do Ducha Świętego o dobrą radę. Np. nowennę do Ducha Świętego o…. Ale jednocześnie prosić o radę bliskich i przyjaciół, przestudiować argumenty za i przeciw. I kiedy już podejmiesz decyzję, to możesz być pewien, że jeśli z wiarą modliłeś się do Ducha Świętego, to On ci pomógł, mimo, że nie dokonało się to „słyszalnie”.

Głównym zadaniem Ducha Świętego nie jest dokonywanie natychmiast wielkich cudów, w nadzwyczajnych okolicznościach wichrów i ognistych języków. On jest odwieczną Miłością, pochodzącą do Ojca i Syna, i w ludziach i dla dobra ludzi (nawet kiedy oni o tym nie wiedzą) sprawia odpowiedź miłości na Miłość Bożą, która powołała nas do życia.