Kategorie
Katecheza - Rok wiary

19. Trzeciego dnia zmartwychwstał

Stajemy przed tajemnicą o ogromnej dla nas wadze. Wskazują na to jej trzy elementy: zmartwychwstanie było jakby apogeum/szczytem/ całej serii cudów, które świadczyły o Boskości Jezusa; stało się pieczęcią potwierdzającą, że oto rodzaj ludzki zwyciężył śmierć; i wreszcie jest modelem dla innego rodzaju zmartwychwstania, tego duchowego, które się w nas dokonuje dzięki łasce sakramentalnej. Jednym słowem zmartwychwstanie Chrystusa stało się dla naszej wiary dowodem, nadzieją i jej gwarancją.
To cudowne wydarzenie posiada w sobie tak wielką treść, że bardzo często powoduje w nas rodzaj zniechęcenia, lęk przed zagłębianiem się w jego wnętrze. Może i dzieje się tak dlatego, że wśród współczesnych ludzi wszelkie cuda opisane w Ewangelii nie wzbudzają szczególnego zainteresowania lub entuzjazmu. Cudowne rozmnożenie chleba na pustkowiu lub przemiana wody w wino wydają się być czymś zwyczajnym. Ludzie, którzy tak myślą, z pewnością powiedzą, że wszystko to jest piękne, lecz oni wolą widzieć Jezusa jako człowieka po prostu czyniącego dobro. Co oni jednak przez to rozumieją?
Kiedy ich przyprzeć do muru i zapytać jaki rodzaj dobra czynił Jezus, to okaże się, że nie było to dobro w naszym powszechnym rozumieniu. Kiedy ludzie byli głodni, nie rozdawał pieniędzy, lecz chleb cudownie rozmnożony; nie pocieszał chorych, lecz ich uzdrawiał. Tak więc to, co mają ci ludzie na myśli, nie było sprawianiem dobra, lecz po prostu czynieniem cudów.
Ale nie były to „zwykłe” cuda. Chrystus nie tylko uwalniał ludzi z władzy złych duchów, z różnych chorób lecz także ich wskrzeszał z martwych. Tak uczynił z córką Jaira, synem wdowy z Naim i Łazarzem. Ale to było nic w porównaniu z największym cudem: oto Człowiek, który poniósł straszną śmierć męczeńską na Krzyżu, któremu przebito włócznią bok, aby się upewnić o Jego śmierci, który był złożony trzy dni w grobie, przywalonym ogromna skałą, ten Człowiek powstaje z martwych. I nigdy nie będzie już musiał przechodzić przez bramę śmierci (jak trzy pozostałe wskrzeszenia).
Sam zresztą przepowiedział to swoim nieprzyjaciołom. Choć tego nie zrozumieli, to jednak po Jego śmierci udali się szybko do Piłata z prośbą o postawienie straży przy Jego grobie, tłumacząc się: „Pamiętamy, jak powiedział, że po trzech dniach zmartwychwstanie”. I kiedy przyszło im stanąć przed rzeczywistością pustego grobu, to jedyną odpowiedzią, na jaką się zdobyli, był wymysł, że Go wykradziono. Chcieli skończyć z Nim raz na zawsze przybijając Go do Krzyża, lecz eksperyment ten obrócił się przeciwko nim samym.
To nie jedyny wymiar Chrystusowego zmartwychwstania. Bardziej fundamentalne znaczenie tego wydarzenia zamyka się w odpowiedzi na pytanie o odwieczną walkę pomiędzy życiem i śmiercią. Sami jesteśmy jej świadkami: każdej wiosny i każdej jesieni. Jesienią Śmierć zdaje się mówić Życiu: wybacz, ale wydaje się mi, że całe piękno wiosenne przeminęło: bo gdzie są twoje fiołki, kaczeńce, świeża zieleń traw i drzew. Teraz ja będę panować. Życie wydaje się nie mieć na to odpowiedzi i jedynie szepcze: zobaczymy, poczekaj tylko trochę. I kiedy nadchodzi wiosna, wodzący głos przejmuje Życie i wskazując na budzącą się przyrodę, mówi do Śmierci: zobacz, oto masz piękne kwiaty, świeżą zieleń traw, krzewów i drzew. Myślałaś, o naiwna, że mnie pokonałaś? I tak oto toczy się każdego roku ten swoisty dialog, ten wyjątkowy mecz pomiędzy dwoma równorzędnymi partnerami.
Życie nie kończy się, daje początek nowym okazom. Choć nie odtwarza tych samych osobników, to jednak zachowuje się w gatunkach. To samo dzieje się w odniesieniu do człowieka: jedni odchodzą ze świata, drudzy na świat przychodzą. Gatunek ciągle jest żywy. Czy jednak nieśmiertelność dotyczy jedynie samego gatunku? A jednostka? Czy człowiek jako indywiduum może oczekiwać tej nieśmiertelności?
Ten problem także został rozwiązany pewnego wiosennego poranka. Niewiasty, które przybyły do grobu, aby namaścić ciało Jezusa, zastały pusty grób. Chrystus zmartwychwstał w swoim ciele. Mógł bez problemu wyjść z grobu nie naruszając pieczęci czy przejść przez drzwi Wieczernika. Jego zmartwychwstałe Ciało podlegało po prostu prawom zmartwychwstania. Tym, co w owym momencie było czymś nadzwyczajnym, to fakt, że jadł razem z Apostołami po swoim zmartwychwstaniu. Nie jest bowiem czymś naturalnych dla zmartwychwstałego ciała odżywianie się. Uczynił to jedynie po to, aby przekonać Apostołów o prawdziwości tego wydarzenia. Chciał upewnić nas, że w dniu naszego zmartwychwstania my będziemy w tym do Niego podobni.
Pascha, czyli przejście Chrystusa ze śmierci do życia nie tylko jest największym dowodem Jego Bóstwa i nie tylko oznacza nadzieję na naszą nieśmiertelność. Jest także dla nas znakiem, że każdy z nas ochrzczonych, żyje tu i teraz życiem zmartwychwstałym. Umarliśmy bowiem dla grzechu i razem z Chrystusem zmartwychwstaliśmy do życia. Bardzo mocno i często podkreśla tę prawdę św. Paweł. Mówi: „przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” /Rz 6,4/. Aby jednak zrozumieć Listy św. Pawła, trzeba najpierw wiedzieć, co on rozumiał przez chrzest. Gdyby chrzest był tylko sposobem obmycia z grzechów, to dlaczego nie powtarza się go częściej, tak jak ma to miejsce z myciem się…? Nie może się jednak powtórzyć to wszystko, co mówiliśmy przed chwilą o śmierci i zmartwychwstaniu. A to właśnie stało się w każdym z nas w momencie naszego chrztu: umarł w nas stary człowiek, stary Adam, a staliśmy się nowym stworzeniem, dziećmi Boga. To prawda, że nie zachowaliśmy naszej niewinności chrzcielnej, że zgrzeszyliśmy i nadal grzeszymy. Dlatego też potrzebujemy ciągle oczyszczenia, tego obmycia, które dokonuje się w sakramencie pokuty i pojednania. Lecz jest to możliwe dzięki temu, że wcześniej przyjęliśmy chrzest: wówczas diabeł stracił naturalne prawo do nas i teraz naturalnym prawem przynależymy do Chrystusa. W naszych duszach życie zatriumfowało nad śmiercią. Zostało w nie zaszczepione życie łaski. Dlatego nie powinniśmy tracić nadziei, kiedy upadamy w grzech. Jeśli tylko wierzysz w Jezusa Chrystusa i w skutki Jego zmartwychwstania, w twojej duszy nigdy nie będzie jesieni – zawsze będzie królować wiosna.