Kategorie
Katecheza - Rok wiary

15. Który się począł z Ducha Świętego

Po upadku grzechowym miłość Boga nie pozostawiła człowieka samego. I byśmy tę miłość mogli poznać, Słowo – druga Osoba Trójcy Świętej – stało się ciałem. Bóg przyjął ludzkie ciało, abyśmy mogli stać się uczestnikami Boskiej natury, aby życie Boże mogło się w nas rozwijać. Nauczając tego wszystkiego „Kościół wyznaje w ten sposób, że Jezus jest niepodzielnie prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Jest On prawdziwie Synem Bożym, który stał się człowiekiem, naszym bratem, nie przestając przez to być Bogiem, naszym Panem” /KKK,469/. A to wszystko dokonało się mocą Ducha Świętego i przez udział Maryi, Dziewicy z Nazaretu.

Ona rzeczywiście była Jego Matką i ciało Jezusa rzeczywiście uformowało się w ciele Maryi, tak jak ciało każdego człowieka formuje się w ciele swojej matki. Maryja jest więc patronką wszystkich matek, ale równocześnie jest patronką wszelkiego dziewictwa. Kiedy wypowiadamy słowa „NAJŚWIĘTSZA MARYJA ZAWSZE DZIEWICA„, to wyrażamy nie tylko jedną prawdę, lecz trzy odrębne rzeczywistości. Pierwsza: była Dziewicą w momencie poczęcia Jezusa. Druga: zachowała Dziewictwo w narodzeniu Naszego Pana i trzecia: do końca swojego życia pozostała Dziewicą. Jak przypomina najnowszy Katechizm Kościoła Katolickiego, używając słów św. Augustyna, „Maryja <<była Dziewicą przy poczęciu swojego Syna, Dziewicą jako brzemienna, Dziewicą jako karmiąca własną piersią, Dziewicą zawsze>>” /n.510/.

Dla nas prawdy te wydają się czymś oczywistym, co nie znaczy, że są one czymś naturalnym. Mając w świadomości Kim był Jezus Chrystus, nie dziwi nas wcale cudowny sposób, w jaki przyszedł na świat. Spróbujmy w tym miejscu uciec się do pewnego porównania. Kiedy dajemy komuś prezent, to jego wartość staramy się podkreślić przez stosowne opakowanie: odpowiednie pudełko, kolorowy papier, wymyślna wstążka. Coś podobnego, zachowując oczywiście granice porównania, dzieje się z narodzeniem Jezusa Chrystusa. Bóg daje nam najwspanialszy i najbogatszy prezent. Nic więc dziwnego, że będzie on owinięty atmosferą nadprzyrodzonej tajemnicy. Nikogo więc nie powinno dziwić, że aniołowie ukazują się pokornym mieszkańcom Nazaretu (Maryi i Józefowi), a potem prostym ludziom w Betlejem. Każdy może więc bez problemu zrozumieć ten punkt Credo, chyba że absolutnie nie wierzy w cuda.

Może się jednak zdarzyć, że spotkamy kogoś, kto niewiele ma wspólnego z naszą wiarą i choć wierzy w cuda, to jednak trudno mu przyjąć i uwierzyć w cud narodzenia Jezusa. Może on nam nawet powiedzieć: „Owszem, rozumiem cud Zmartwychwstania i wydaje mi się, że jeżeli możliwe jest, że człowiek zmartwychwstał po trzech dniach przebywania w grobie, to jest również możliwe, aby narodził się bez udziału mężczyzny. Nie bardzo jednak rozumiem dlaczego musiało się tak stać? Jeśli bowiem podkreśla się, że Chrystus miał prawdziwe ludzkie ciało, to czy nie lepiej by było, gdyby dla podkreślenia tej prawdy narodził się w normalny sposób, tak jak inni ludzi, w normalnej rodzinie? Tym bardziej, kiedy w katolicyzmie tak mocno podkreśla się godność rodziny i małżeństwa„. Odpowiedź nie wydaje się wcale łatwa.

Najprościej dałoby się to wytłumaczyć w następujący sposób. Zmartwychwstanie, poprzez które Nasz Pan opuścił to ziemskie życie, upewnia nas, że życie jest potężniejsze niż śmierć. Natomiast dziewicze Narodzenie Jezusa, poprzez które wszedł do tego życia, potwierdza nam prawdę o tym, że nasz duch jest większy i ważniejszy niż nasze ciało.

W raju Adam i Ewa mieli, podobnie jak my, ciało i duszę – obie rzeczywistości doskonale choć tajemniczo połączone. Jednak w ich przypadku tym czynnikiem dominującym była dusza. Natomiast w naszym przypadku to ciało, zamiast wypełniać nakazy duszy, daje jej rozkazy. Jest to skutek grzechu pierworodnego. Ciało, choć nie oznacza to jakiegoś automatyzmu, zawsze chciałoby nad nami panować. Chce np., byśmy jedli o wiele więcej, niż nam potrzeba; abyśmy o wiele dłużej zostawali w łóżku, niż to jest konieczne, i wiele innych kaprysów. Niekiedy pokusa uznania się za zwyciężonych jest tak wielka, że czujemy się pokonani i uznajemy, iż winniśmy żyć dla ciała, a nie dla duszy.

Wtedy trzeba przypomnieć sobie dziewicze narodzenie Jezusa Chrystusa i wszystko wróci do porządku. Tak jak Wielkanoc mówi nam o tym, że błądzimy wątpiąc, iż życie jest mocniejsze niż śmierć, tak samo Boże Narodzenie uświadamia nam, że jesteśmy naiwni dając pierwszeństwo ciału przed duszą. To święto ukazuje nam Jezusa, poczętego za sprawą Ducha Świętego i narodzonego z Maryi Dziewicy – najpierw duchem, a potem według ciała. W jednym ze swoich kazań, św. Leon tak mówi: „Ta, której została powierzona święta misja, poczęła najpierw według ducha, a dopiero potem według ciała„. Mówiąc obrazowo, to tak jakby nowina przyniesiona przez Anioła Gabriela najpierw wyryła obraz Zbawiciela w umyśle Maryi, a dopiero potem stał się On ciałem w jej łonie. Słowo stało się ciałem, abyśmy my mogli stać się stworzeniami żyjącymi pod panowaniem Ducha. A ponieważ Maryja przez dziewicze narodzenie Jezusa dała początek naszemu dziewiczemu narodzeniu do życia dzieci przybranych w Duchu Świętym („ponieważ jest ono całkowicie udzielane człowiekowi przez Ducha„, KKK 505), jest więc także i naszą Matką.