Kategorie
Katecheza - Rok wiary

11. Wierzę w Stworzyciela Nieba i Ziemi

Gdy mówimy, że Pan Bóg stworzył świat, to podstawowa kwestia brzmi: dlaczego, po co Bóg zechciał stworzyć świat? Przecież Bóg istnieje od zawsze i mieszkając przez całą wieczność w niebie, niczego od nikogo nie potrzebował. Nic poza Nim nie mogło pomnożyć szczęścia, ani chwały: po cóż więc zechciał, aby istniało coś więcej? Błędną będzie odpowiedź, że był sam, gdyż wówczas zanegowalibyśmy prawdę Trójcy Świętej: o miłującym się Trójjedynym Bogu.

W gruncie rzeczy nie istnieje w pełni zadowalające wyjaśnienie motywów Stworzenia. Co więcej, nie potrafimy również do końca wyobrazić sobie samego słowa <<stwarzać>>. Ani ty, ani ja nigdy niczego nie stwarzamy, a jedynie przetwarzamy rzeczy już istniejące. Bóg natomiast powołał wszystko do istnienia z niczego. Dobrym przykładem do wyobrażenia sobie tego, czym jest akt stwarzania może być pisanie książek lub wierszy. Kiedy piszesz wiersz, twoje uczucie, twoja myśl zaczynają istnieć. Podobnie, kiedy Bóg stwarza, coś, co wcześniej istniało tylko w Jego umyśle, zajmuje miejsce w panoramie istnienia.

Być może pomoże nam to choć trochę zrozumieć motywy Bożego dzieła stworzenia. Kiedy piszesz swoje wiersze, to nie dlatego głównie, że chciałeś, aby zostały napisane. To pragnienie wyrażenia się, uzewnętrznienia się stało się motorem napisania tego utworu. Bóg nie posiada żadnych pragnień, tym niemniej możemy uczynić porównanie, bardzo dalekie zresztą, tego wylania się Jego Dobroci do pragnienia autora, który jest jakby wewnętrznie zmuszony do pisania.

<<Stworzyciel nieba i ziemi>>, czyli stwórca wszystkiego, co widzialne (ziemia) i co nadprzyrodzone, wykraczające poza wymiary ziemskie (niebo). Czyli o wiele więcej, niż zdołamy dostrzec i pojąć. Kiedy Bóg się objawił, dowiedzieliśmy się, że świat, który nas otacza nie jest całym dziełem Jego stworzenia. To tylko bardzo malutki zakątek całej przebogatej rzeczywistości, która wyszła spod Bożych rąk. To tylko wierzchołek lodowej góry Bożego dzieła stworzenia. Możemy zobaczyć jedynie ileś milionów gwiazd, a wśród nich nasza mała planeta. U podstaw zaś tego dzieła stworzenia znajduje się świat niematerialny, nadprzyrodzony, którego nie możemy zobaczyć, a o istnieniu którego wiemy z Bożego objawienia.

Jednak to wszystko, co mówimy o bytach czysto duchowych, o świecie niewidzialnym wprowadza w nasze myślenie pewną dezorientację. Łatwo jest nam poradzić sobie z wyobrażeniami o stworzeniu nas samych i świata materialnego, i z umiejscowieniem tego wszystkiego w Bożych planach. Weźmy dla przykładu świat materii. Jest on ogromny, niezmierzony. Istnieją wielkie systemy planetarne wśród których nasz mała ziemia wraz ze swoim systemem planetarnym jawi się jak „uboga krewna”. Ale to wszystko nam nie przeszkadza, bo przecież w ostateczności planety nie mają duszy. Kiedy jednak czytamy w Piśmie świętym o Aniołach służących Bogu, że „liczba ich miriady miriad i tysiące tysięcy„(por. Ap 5,11), to zaczynamy się czuć niesłychanie małymi i zagubionymi. I pojawia się myśl, że chyba tak naprawdę nie jestem potrzebny Panu Bogu, jeśli ma tylu Cherubinów i Serafinów, którzy oddają Mu chwałę.

Spokojnie, nie wpadajmy w panikę w tym ogromie dzieła stworzenia i nie straćmy istniejących w nim proporcji. I pamiętaj: twoja dusza jest szczególnym i wyjątkowym dziełem Boga. Bo świat materialny został stworzony i teraz Bóg już nie stwarza niczego więcej (mieszczą się tu zarówno wszelkie zwierzęta, jak i nasze ciało – konsekwencja prawa stworzenia). Natomiast w przypadku twojej duszy, nie otrzymałeś jej od swoich rodziców, lecz to Bóg specjalnie ją stworzył dla twojego ciała, stworzył ją z niczego, tak jak w przypadku stwarzania świata. To Jego odwieczna dobroć ukonkretnia się w tym przypadku. Bóg myślał właśnie o tobie i nadal o tobie nie zapomina, tak jakby w ogóle nie istniały miliony aniołów, które oddają Mu cześć i Mu służą.

Wróćmy do naszego przykładu z pisaniem wierszy. Jeśli napiszesz wiersz i opublikujesz go, masz prawo do otrzymania godziwego wynagrodzenia za to, tobie przysługują związanie z tym prawa i przywileje. Bóg nas stworzył, w konsekwencji tego całkowicie należymy do Niego. Jeśli więc Bóg pragnie, abyś coś uczynił, to nie tylko nie logicznie, ale wręcz powiewająca grozą brzmi twoja odpowiedź: „zrobię to, na co będę miał ochotę„. A przecież należymy, ty i ja do Boga, żyjemy dla Niego, On jest racją naszego istnienia. Stąd też wypełnianie Jego woli jest o wiele bardziej czymś naturalnym, niż naszej i ilekroć Bóg będzie interweniował w naszym życiu, to zawsze będzie miał ku temu całkowite prawo.

Z pewnością w temacie tym nie unikniemy też innego pytania: dlaczego właśnie w taki, a nie inny sposób Bóg stworzył niebo i ziemię. Wielu podjęło już trud odpowiedzi na to pytanie. Nie będziemy wnikać w szczegóły rozwiązań, do których doszli. Ogólnie rzecz biorąc pytanie to przekracza możliwości wszelkich dyskursów ludzkiego umysłu. Jest i zawsze będzie ograniczony, nigdy więc nie zgłębi zamysłu nieogarnionego jakim jest dzieło stworzenia.

W każdym bądź razie o jednym nie możemy zapominać: że Bóg stworzył niebo i ziemię dla nas: dla mnie i dla ciebie. Wszystkie stworzenia mają nam służyć i mają nam przypominać o ich Stwórcy. To świat materialny. Ale także i niebo, świat ducha, nieustanne oczekiwanie Boga, który wspiera nas swoimi łaskami, daje nam opiekę Maryi i wszystkich świętych po to, abyśmy na całą wieczność stali się Mu bliscy: po to bowiem zostaliśmy stworzeni.