Jak przeżyłeś Święta Bożego Narodzenia? Nie mam na myśli ilu gości zgromadziło się przy twoim stole, czy ile osób odwiedziłeś albo jakie prezenty leżały pod choinką. Co z tych tajemnic wiary, które w tych dniach celebrowaliśmy, zabrałeś ze sobą do swojej codzienności? Zapraszam Was do szkoły betlejemskiego żłóbka, aby tam w prostocie znaków odrywać na nowo to, co najważniejsze, co trzeba nam zabrać w ten Nowy 2016 Rok. Byśmy „rozważali pokorę Boga, który dla nas stał się maluczkim. Jest to wielka tajemnica: Bóg jest pokorny! To my jesteśmy dumni, pełni próżności i uważamy się za kogoś wielkiego, a jesteśmy nikim! A On, wielki, jest pokorny i staje się dzieckiem. Oto prawdziwa tajemnica! Bóg jest pokorny. Jakież to piękne!”
Prostota pasterzy. Dobra Nowina o narodzeniu Zbawiciela, którego ludzkość oczekiwała od początku, został objawiona w sposób bardzo prosty. Przez aniołów zostaje ogłoszona prostym pasterzom. Ci, usłyszawszy to, zapominają o wszystkim: o stadach, zagrodach, a nawet o sobie samych. Biegną co sił, jakby odkryli nowe życie, pragną bowiem spotkania z Bogiem, co jest najgłębszym pragnieniem człowieka. Zdjęcie w Internecie: W drugiej połowie grudnia Filipiny nawiedził tajfun Nona. Zdjęcie przedstawia kościół zalany wodą, w którym celebrowana jest Msza św. Mieszkańcy San Luis w prowincji Pampanga, mimo takich przeciwności, nie zaniechali świętowania IV niedzieli Adwentu. A nam czasami lub częściej przeszkadza w spotkaniu z Bogiem lenistwo, zmęczenie, mnóstwo pracy, zakupy, i wiele innych wymówek.
Uczmy się od pasterzy prostoty wiary. Wyruszajmy razem z nimi do Betlejem. By w prostocie wiary ujrzeć Boga, który stał się człowiekiem. Dzieckiem. Dziecko, kiedy przychodzi na świat, staje się centrum życia rodzinnego. Ono musi być w centrum, gdyż „potrzebuje czuć się chronione. Także my musimy umieścić Jezusa w centrum swego życia i wiedzieć, choć może się to wydawać paradoksalne, że mamy obowiązek Go chronić. Chce On być w naszych ramionach, pragnie, byśmy się Nim opiekowali. Ponadto chce, byśmy wywołali uśmiech Dzieciątka Jezus, okazując Mu naszą miłość i naszą radość, gdyż On jest pośród nas. Jego uśmiech jest oznaką miłości, która daje nam pewność bycia kochanym.
Kiedy pasterze opowiadają, co usłyszeli o tym Dziecięciu, wszyscy się dziwią. Ale nie Jego Matka: w Jej postawie jest coś więcej. „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. To medytacja, a ona oznacza w języku duchowości biblijnej uczynić swoimi wydarzenia, których jesteś świadkiem. Tak się dzieje w przypadku Maryi: swoim uczynić Boga, który zniżył się do sytuacji człowieka. Szkoła Maryi stawia nam więc pytanie o serce: czym jest wypełnione. Oto widok sprzed tygodnia: Ludzie przed Pasterką szli z wigilii z prezentami w rękach. Czy mieli świadomość, że one tylko wyrażają radość z tego prezentu jaki Bóg Ojciec nam uczynił: podarował nam swojego Syna? Przyjęcie Go do codziennego życia, czyni nas zdrowymi. Bo broni nas przed schizofrenią: podwójnym widzeniem czy dzieleniem życia: na to w kościele i poza nim.
W Maryi, Matce Chrystusa, otrzymujemy wzór i patronkę codziennego kroczenia przez życie z Synem Bożym. Kiedy Ten za sprawą Ducha Świętego stał się jednym z nas, rozpoczęła się dla świata nowa rachuba czasu – nowa era. Św. Paweł powie nam dziś: pełnia czasu. Pełnia, bo Syn Boży wszedł w nasz czas, aby nadać mu sens, otworzyć bramę przejścia z czasu do wieczności.
Jakie znaczenie miało to dla Maryi? Bardziej egzystencjalne, życiowe, niż chronologiczne, kalendarzowe. Pochylając się nad żłóbkiem betlejemskim nie myślała: to wielkie wydarzenie, trzeba zmienić kalendarz, rozpocząć nową erę. Już od Zwiastowania wiedziała, a teraz stało się to widzialne, że w Jej życiu zaszła ogromna istotna zmiana. Bóg wszedł w jej życie konkretnie – stał się Jej domownikiem i Synem. Pełnia czasu, bo dokonało się niezwykłe spotkanie człowieka z Bogiem, do którego prowadzić ma ziemski czas.
Czy twój ziemski czas prowadzi cię do spotkania z Bogiem? Przysłowie: „Nie święci garnki lepią” – trzeba zmienić. „Lepiąc garnki zdążamy do świętości”. Powrót do codzienności. „A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga”. Trzeba nam z tej szkoły betlejemskiej stajenki iść z postawą pasterzy w naszą codzienność.
Szczęśliwego Nowego Roku! Będzie szczęśliwy, jeśli w tych dwunastu miesiącach, których odmierzanie dziś rozpoczynamy z nadzieją i dobrymi życzeniami, nie zagubi się w nas ta wielka nowina, którą świętujemy w tych dniach: Bóg zstąpił na ziemię i wszedł w naszą rzeczywistość. On czyni nas mocnymi, aby przeciwstawić się „nowym Herodom”, którzy z różnych stron próbują wyrzucić Go z naszych sumień, z naszej codzienności.
Dobrze, że rozpoczynamy ten rok w szkole Maryi. Matka Boża jest jakby bramą, przez którą wchodzimy w te 12 nowych miesięcy. To jakby Święta Boża Rodzicielka mówiła nam: nie lękajcie się, idę razem z wami; zacznijcie ten rok z podniesioną głową; pozostawcie za sobą wasze troski, słabości, niepokoje… Ja idę z wami! Jak to dobrze…
ks. Janusz
