Kategorie
Homilia

33 niedziela zwykła – 15.11.2015

Ewangelia sensu
Przyjdź Królestwo Twoje…”. Co masz na myśli, kiedy codziennie odmawiasz te słowa? Szybko się nad tymi słowami prześlizgujesz, bo się ich boisz: Że jeszcze nie teraz, bo mam moje plany, dobre plany; że zbyt wymagające (grzeczne=nudne) byłoby życie, bo życie w grzechu jest „przyjemne”? …Oby jeszcze dziś nie przyszło…?
Jednak, czy wszystko w życiu musi być przewidywalne? Nie umiemy czekać. Jesteśmy pokoleniem „instant” – wszystko ma być natychmiast. Tak wychowujemy dzieci. A gdzie proces dojrzewania, trudu zmagania się z sobą, dorastania do przyjęcia kolejnych wyzwań, przed którymi Bóg nas stawia? Taka jest Jego pedagogia. Jeśli spojrzymy na dzieje historii zbawienia, począwszy od ST, to widzimy, że jej rozwój jest pedagogiczny. Bóg daje kolejne dary według również naszej miary: zdolności ich zrozumienia, przyjęcia i odpowiedzi. Również i dla nas są rzeczy, które nie do końca mieszczą się w naszej przewidywalnej wyobraźni. Takim tematem jest koniec świata. Nie chodzi tu o to, czy go chcemy czy nie. Pan Bóg nas o to nie pyta. On jest wierny swoim obietnicom. Jak pierwszy raz Syn Boży przyszedł ponad 2000 lat temu, to dla naszego zbawienia. Powtórnie przyjdzie również dla naszego zbawienia. Wszystko czyni dla naszego dobra.
Zapowiedź zburzenia Jerozolimy to jasne przesłanie dla nas, że nastąpi koniec naszych ludzkich dziejów. Jak spełniła się zapowiedź Jezusa o zburzeniu Jerozolimy (70 r.ne.), z taką samą pewnością spełni się zapowiedź podsumowania i końca naszej ludzkiej historii. Jak mam zareagować na te słowa Jezusa? Przecież to Słowo Boże skierowane do mnie! I jak je przyjmuję – świadczy, czy jestem Jego uczniem czy jeszcze nie….
W Ewangelii widzimy dwie krańcowo odmienne postawy, reakcje na znaki zapowiadające zakończenie ludzkich dziejów. Jedna postawa: „mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi”. Chodzi tu o tych ludzi, którzy sens swojego życia umieszczają wyłącznie w życiu doczesnym. Strachem napełni ich to, że oto wali się wszystko, na czym budowali sens swojego życia.
Natomiast swoich uczniów wzywa Pan Jezus, żeby wydarzenia te przyjęli nie tylko z zawierzeniem Bogu, ale i z radością, że oto Bóg ostatecznie zrealizuje ten sens ludzkiego życia, który przekracza wszelkie sensy doczesne. Pan Jezus mówi im (nam) tak: „Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest”. Zakończenie ludzkich dziejów będzie przecież ostatecznym objawieniem Bożej dobroci względem nas oraz ostatecznym zwycięstwem prawdy i dobra nad kłamstwem i złem.
Kiedy to nastąpi? Pan Bóg stworzył czas dla nas, Jego on nie obowiązuje. Nie wiemy więc, czy On przyjdzie w tym naszym pokoleniu. Zamiast o to pytać, prośmy Pana Boga, aby nas wyzwolił od tego strachu przed śmiercią, który jest charakterystyczny dla ludzi nie mających nadziei.
Jak się przygotować? Przez normalne dobre chrześcijańskie życie. Przez współtworzenie dobra, które czynione wspólnie może być dużo większe i służyć daleko bardziej, niż dzieła indywidualne. Takim może być choćby współtworzenie KUL. Jej teraźniejszość to możliwość studiowania na 38 kierunkach; to ponad 14 tysięcy studentów, w tym 600 cudzoziemców pochodzących m.in. z Ukrainy, Białorusi, Słowacji, Czech, Hiszpanii, Chin i Nigerii. Musimy wiedzieć, że ta uczelnia jest tylko częściowo subwencjonowana przez państwo. Reszta to wkład własny: inaczej Kościoła w Polsce, bo on jest właścicielem KUL. Dalej, oddziaływanie przez wartości, które na tej uczelni są przekazywane. To dobro może w ten sposób do nas wracać. Prawie 100-letnia historia tej uczelni to potwierdza.
Ostatnie słowo w historii rodzaju ludzkiego ma Pan Bóg. My ją współtworzymy. Bóg też nas uczy z historii. Choćby historia Noego i Lota (Łk 17,26-30). Ona pomaga nam bardziej świadomie, z lepszą wrażliwością, przeżywać nasz czas. Mądrość ludowa podpowiada, że lepiej i bezpieczniej uczyć się na cudzych błędach, aniżeli na swoich. Ich historia uświadamia nam, że można się zatracić w tym, czym wypełniamy nasze życie. Że puste wybory życiowe prowadzą do nicości. Że trzeba nam, przy dokonywaniu wyborów mieć przed sobą horyzont wieczności, ostateczności (np. gdy wybieramy współmałżonka; gdy w wychowaniu dzieci wybieramy to, co prowadzi do życia wiecznego, a nie lepiej pomoże urządzić się na ziemi: co z tego, że będą znały języki, balet, itp. – a nie będą miały relacji z Bogiem?!). Co jest dla mnie priorytetem: za wszelką cenę zachować wygodne życie tylko dla siebie, czy też oddawać swoje życie Bogu i czynić coś dobrego przez służbę innym?! Nie wpatrujmy się tylko w ekrany TV, komputera czy smartfona! Nasz horyzont to życie wieczne.
„Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze”. Oby nasze życie było budowane wg tej mądrości, która nakazuje nam zawsze szukać dróg Bożych.

„Przyjdź Królestwo Twoje…”. Co masz na myśli, kiedy codziennie odmawiasz te słowa?

ks. Janusz