Miłować: istota bycia człowiekiem
Żyjemy w czasach specjalizacji i specjalistów, rozdrobnienia wiedzy i jej dziedzin. Można być specjalistą z tego czy tamtego i uważać, że to jest najważniejsze na świecie. Jak pobożni Żydzi, którzy uważali się za specjalistów w prawie. Boże prawo rozłożyli na 613 praw (365 nakazów i 248 innych, głównie zakazów) i każde uważali za jednakowo ważne w drodze do zbawienia. Chcąc wystawić Jezusa na próbę jeden z nich pyta Go: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?„.
Gdyby tak dziś stanąć przed Jezusem i zapytać: – Nauczycielu, która z dziedzin wiedzy lub życia jest najważniejsza? Odpowiedź byłaby ta sama: miłuj Boga całym sobą, potwierdź to w konkrecie miłości bliźniego, a potem czyń to, na czym znasz się najlepiej. Czyli: czy to, co robisz pozwala ci zachować to największe prawo miłości? Czy to, co robisz w centrum stawia pełne dobro człowieka, czy służy to pełnemu rozwojowi człowieka?
Moja odpowiedź. Może mnie w pierwszej chwili przerażać myśl, że wszystko w mym życiu ma być dla Boga, że mam Go kochać całym sercem, całą duszą, całym umysłem – jednym słowem całym sobą i całkowicie. Zamiast na tym się skupiać, pomyśl: to On pierwszy nas ukochał. To On oddał dla nas swojego Syna Jedynego. To Syn całego siebie złożył w ofierze miłości, aby nasze życie spełniło się całkowicie: nie tyle tu, co w wiecznej jedności z Bogiem. Pokora: Trzeba się pogodzić, że nasza odpowiedź nigdy nie będzie perfekcyjna. Ale trzeba nieustannie nosić w sobie żywe pragnienie służenia Bogu, oddawania Mu chwały.
Jesteśmy w drodze. Cały czas musimy się rozwijać. Wzrastać w miłości. Nie wolno nam powiedzieć: tak jak jest, jest dobrze. To byłby początek końca. Rozwijać się harmonijnie: bliżej Boga – bliżej bliźniego, zawsze razem. A to oznacza stały proces nawracania się: walki z grzechem, lepiej: potwierdzania wyboru Pana Boga. Jak to nam przypomina św. Paweł: „jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu„. Nawracanie się jest też imieniem miłości. Bo jest ciągłym potwierdzaniem, że jest tylko jedna miłość – jeden Bóg. Że trzeba czuwać, bo wiele bożków próbuje w naszym życiu zająć Jego miejsce. Że miłość Boga to zawsze konkret w postaci miłości bliźniego. Zdecydowana decyzja, za którą idzie konsekwencja kolejnych wyborów.
W pewnym westernie (Ranczo w dolinie) żona właściciela rancza próbuje uwieść nowego zarządcę. Jego reakcja jest zdecydowana. Mówi jej: „zakończmy to, co się jeszcze nie zaczęło„. Jest konsekwentny, mimo próby zemsty z jej strony. Prawo miłości do takich decyzji i nas zaprasza, gdy przychodzi pokusa szukania pociechy w problemach małżeńskich u kolegi czy koleżanki w pracy; gdy pojawia się pokusa 'interesu życia’ z pominięciem wszelkich moralnych zasad; gdy uwodzi nas pokusa szukania ciągle nowych zajęć – ucieczka przed rodziną.
Kochać całym sobą – zarażać dobrem. Człowiek, który stara się kochać Pana Boga „całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” promieniuje dobrocią. Serce jest miejscem słuchania Słowa Bożego i decyzji bycia mu posłusznym. Dusza to życie, więc kochać z całej duszy to całe życie oprzeć na Bogu. Umysł to narzędzie, jakie Bóg nam dał, byśmy Go coraz bardziej poznawali, mieli świadomość, że nic nie może być ponad mądrość Boga i stale prostowali nasze myślenie. Miłość Boga nadaje naszemu życiu harmonię, czyni nasze człowieczeństwo integralnym, całościowym.
„Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy„. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe życie i cała wieczność. Jak odpowiedzieć Panu Boga na Jego miłość? Konkretem miłości bliźniego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Samo pragnienie nie wystarczy; miłe słowo jest ważne, ale to za mało. Jeśli prawdziwie kochasz samego siebie, nigdy nie skrzywdzisz drugiego człowieka. I w każdym, niezależnie od warunków, rozpoznasz obecność Chrystusa. Często tak niewiele w tym potrzeba.
Konkret miłości – wydarzenie, którego byłem świadkiem. Dwoje studentów zatrzymało się przy bezdomnym. Nie tylko go nakarmili, ale poświęcili mu czas, wysłuchali go, rozmawiali. Wskazali schronisko. A na odchodne dali mu różaniec ze słowami: – Na pewno się panu przyda.
„Będziesz miłował Pana Boga swego…”. Jezus nie mówi „miłuj” lecz „będziesz” – czyżby to była 'pieśń przyszłości’. A teraz? Różnie z tym bywa… Św. Augustyn, po swoim nawróceniu, powtarzał: „Nie mglistym uczuciem, ale stanowczym wyborem – kocham Ciebie, mój Boże„. Jak nie zapominać o tym, że żyję po to, aby kochać Boga? Stały element mojej codziennej modlitwy, zwłaszcza porannej: Chcę w tym dniu, który mi dałeś, kochać we wszystkim Ciebie, mój Boże! Św. Josemaría: Do szczęścia potrzebne jest nie wygodne życie lecz zakochane serce (Bruzda, 795).
