Dłużnicy. Wiadomość tylko wydaje się być negatywna, ale jest bardzo pozytywna. Jesteśmy dłużnikami!! W sferze materialnej, mniej lub bardziej jakoś to dotyczy wielu z nas. W sferze duchowej wszyscy nimi jesteśmy! Wobec Pana Boga: ileż to już razy przebaczył nam nasze grzechy! Ale On nie chce, byśmy żyli w poczuciu winy. On to czyni, bo nas prawdziwie kocha. I chce, by tą miłością dzielić się z innymi. Stąd dzisiejsze słowo Boże jest jasne: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością„. Czyli zawsze jesteśmy innym dłużni naszą miłość, czyli prawdziwą troskę o zbawienie innych. W tym miejscu odkrywamy prawdę o naszym chrześcijaństwie. Jakimi jesteśmy chrześcijanami?
Bezstresowi chrześcijanie. Tacy patrzą na Jezusa jak na czarodzieja, który ma być nieustannie na ich usługach i czynić ich życie miłym, komfortowym. Wówczas istotą chrześcijaństwa staje się dobre samopoczucie. To przenosi się na relacje z innymi. Jeśli mi w tym przeszkadzają, to trzeba ich ’uciszyć’. A jeśli nie, to niech sobie robią co chcą.
Istotą chrześcijaństwa jest miłość. Nie coś (stan, uczucie), ale Ktoś. Bóg-Miłość zniżył się do człowieka, aby ten doświadczył jak wyzwalająca jest moc miłości Boga do człowieka. Przyjął z tej racji na siebie wszystkie nasze grzechy, aby nas z nich wyzwolić, a śmierć uczynić podnóżkiem stóp swoich, a nie groźnego wroga. (1 Kor 15: Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. Wszystko bowiem rzucił pod stopy Jego). By dać nam największe dobro, którego śmierć nam nie wyrwie: życie wieczne. Nie wybranym, nielicznym: wszystkim!
1 czyt: Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia przestrzegał ich w moim imieniu. Odpowiedzialność za innych wynika z dwóch rzeczy: 1) postanowienia przez Boga, aby zbawienie dokonywało się we wspólnocie. 2) Wspólnota zaś to nie grupa osób, lecz miłość braterska, czyli odpowiedzialność za drugiego. I tej wspólnocie przez siebie założonej, Kościołowi, Jezus daje narzędzie ku temu:
Upomnienie braterskie. To przeciwieństwo obojętności: każdy odpowiada za siebie. Nie satysfakcja (podbudowanie własnej wartości): Nie po to, aby móc powiedzieć – a nie mówiłem! miałem rację! Nie zwycięstwo: zwyciężyłem wroga. Bo wrogiem nie może być ktoś, za kogo Jezus oddał swoje życie. Jesteśmy braćmi i siostrami w wierze, czyli obowiązuje nas wzajemna za siebie odpowiedzialność we wspólnocie. Wspólnota Kościoła. „Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi!„. To wysiłek odpowiedzialności. Jak w rodzinie: trzeba poświęcać czas na rozmowę, również na omawianie spraw trudnych. Nie po to, aby komuś dołożyć, lecz by troszczyć się o to, co ci Jezus powierzył: rodzina drogą do Boga. Bóg wyznaczył cię na stróża twego domu. Byś mógł to czynić, sam najpierw słuchaj Boga!! Umacniaj dobrem swoich życiowych wyborów. Dopiero wtedy upominaj, przestrzegaj przed grzechem – ale zawsze z miłością. Nigdy w gniewie. Módl się usilnie za tych, których masz pod swoją opieką.
2 czyt: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Chrystus każe nam tak upominać, aby, dopóki można, nie tracić, lecz pozyskiwać ludzi. Jeśli nie potrafimy zwrócić komuś uwagi z miłością, lepiej nie czynić tego wcale. Mieć coś strasznie mądrego i ważnego do powiedzenia – to za mało, aby otwierać usta. Trzeba jeszcze znaleźć sposób (np. najpierw modlitwa), żeby ten, kto jest upominany, nie czuł się jak ktoś, kto w ciemnej uliczce musiał kupić przysłowiową cegłę, bo propozycja była nie do odrzucenia.
Wreszcie: Przyjąć upomnienie. By umieć przyjąć braterskie upomnienie, trzeba umieć słuchać. Jak tego się nauczyć? Być w tym, co czynię.
„Pewna kobieta, która wciąż była zabiegana, spóźniona i miała problemy ze skupieniem uwagi, udała się po dobrą radę do mędrca, który mieszkał samotnie za miastem.
– Jak pan to robi, że potrafi być pan tak skupiony? – zapytała.
– Ja jeżeli siedzę, to siedzę. Jeżeli stoję, to stoję. Jeżeli rozmawiam, to mówię. Jeżeli słucham, to słucham.
– Przecież ja robię to samo – stwierdziła ze zdziwieniem kobieta.
– Nie, pani kiedy siedzi, to już stoi. Kiedy stoi, to już biegnie, a kiedy ma słuchać, to już chce coś powiedzieć – wyjaśnił spokojnie mędrzec”.
Warto też dziś pomyśleć, czy sami potrafimy przyjmować słowa upomnienia. Najpierw trzeba w nich dostrzec miłość: znak, że komuś na mnie zależy, że chce mojego dobra. Gdy lekceważymy, popełniamy podwójny błąd: najpierw czyniąc źle, a potem gdy staję się głuchy na głos rozsądku i troski.
Jak budować relację pomiędzy upominającym a upominanym? „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie”. Wspólna rodzinna modlitwa daje podstawę do miłosnej troski o drugiego i do przyjmowania upomnień. Razem wołać o błogosławieństwo i opiekę Bożą by nie zejść z drogi zbawienia. Razem prosić o rozwiązanie trudnych spraw, życiowych kłopotów. Bóg nie poskąpi swojej łaski.
