Jednym ze znaków kruchości człowieka jest lęk, który mu towarzyszy. Różne są motywy lęku. Apostołowie: bo Jezus posyła ich jak owce między wilki. I nie każe niczego brać na drogę. Jak sobie poradzić?! My dziś to samo. Jedynie wielka wiara i wielka ufność w Bogu może przezwyciężyć ten lęk. Ileż więcej motywów miał prorok Jeremiasz: prześladowany, wygnany, straszony śmiercią. Ale on nie lęka się, bo wie, że Pan jest z nim jako mocny wojownik i jego przeciwnicy nie mogą pokonać go = zniszczyć jego duszy. Gdy Bóg go powoływał zapewnił go: „pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić” (Jr 1,7-8). Bóg zawsze dotrzymuje słowa. Podobnie zapewnił każdego z nas, gdy w momencie chrztu powoływał nas na swoich uczniów. Czyż Pan nie chce wyswobodzić nas z wielu złych sytuacji? Jezus dziś nas zapewnia: „Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli„. Ileż niebezpieczeństw doświadczył św. Paweł. Zaświadczył: „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?! Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?” (Rz 8,31n)
Bóg jest z nami w pełni i na zawsze. A czy ja jestem z Nim w pełni? Czy moja wiara nie jest „cząstkowa”, taka wersja „light” albo „drive”, gdzie wybieram to, co „lekkostrawne” a pomijam pełną Prawdę, bo jest mi niewygodna. W ostateczności wszystko sprowadza się do jednego: wierzę albo nie wierzę. Jeśli wierzymy Bogu i ufamy Jego Słowu, będziemy zdolni walczyć aż do śmierci przeciwko złu i żaden strach nas nie pokona. Jeśli nie wierzymy, lęki dnia każdego (codzienności) będą nas kąsać i, choć nieszkodliwie, to będziemy bezbronni i nieskuteczni. Bezowocne będzie życie nasze. Na bok lęki, Bóg jest z nami!!
Bo prorok woła: „Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą„. Czy pozwalam Mu we mnie działać, chronić mnie… Może Mu wyznaczam czas i miejsce… Tak może być w rozpoczynające się wakacje. Paradoksy: więcej czasu, a mniej go dla Pana Boga (modlitwa, niedzielna Msza św.). Gdy wysyłasz swoje dziecko na obozy i kolonie: czy jest w tobie 'lęk’ o to, czy twoje dziecko będzie miało zapewnioną możliwość uczestnictwa w niedzielnej Mszy św.?
Bóg, który pojawia się w naszym życiu tylko wtedy, kiedy my tego chcemy, nie jest prawdziwym mocnym Bogiem. Jest co najwyżej pogańskim bóstwem, bożkiem na zawołanie, wytworem naszych ludzkich potrzeb i odbiciem naszych ludzkich słabości. Może być nawet częścią kultury danej społeczności, taki zamknięty w religijnym skansenie. Nie ma jednak nic wspólnego z prawdziwym Bogiem, który zawsze jest obecny i zawsze jest mocny.
Jakże często człowiek z pretensjami myśli o Bogu wyrzucając Mu, iż w jego życiu Bóg nie chce czynić jakichś znaków, nie chce spełniać jego oczekiwań, nie chce dokonać cudów. A Jezus mówi wyraźnie, aby dokonały się znaki i cuda: nie bój się, wierz tylko! Człowiek chce znaków, chce ingerencji Bożej, ale jednocześnie jego serce zawładnięte jest lękiem i brakiem ufności. Warunkiem dokonywania przez Boga różnych znaków jest ufność, wiara, poddanie się Bogu bez lęku. Lęk stawia między człowiekiem a Bogiem swego rodzaju mur. Jakże człowiek może otworzyć serce, skoro ściśnięte jest strachem? Jakże może przyjąć Boga, zobaczyć Boga, usłyszeć Boga, kiedy ściśnięte jest lękiem? Lęk, strach sprawia, że człowiek zajmuje się tym strachem, nie jest w stanie zająć się Bogiem. Jakże ma więc Boga zauważyć? Jakże ma przyjąć Boga, skoro odwrócony zajmuje się samym sobą, skoro z lękiem myśli o sobie, o swoich sprawach, o swojej przyszłości? Lęk oznacza, że człowiek nadal ufa jedynie sobie i że sam chce poradzić sobie z różnymi problemami, nie ufa Bogu, ale wierzy we własne siły i na nie liczy. A Jezus mówi wyraźnie: nie lękaj się, wierz tylko!
W aktach męczenników Wojny Domowej w Hiszpanii (1936-1939) można przeczytać o zachowaniu Pedro Muñoza Seca, pisarza, autora również tekstów kabaretowych, człowieka o dużym poczuciu humoru. Kiedy żołnierze wojsk ideologii komunistycznej prowadzili go na rozstrzelanie, powiedział do swoich katów: – Możecie zabrać mi wszystko, poza jedną rzeczą, której nigdy mi nie odbierzecie. Gdy pytali go czym jest to, czego nie mogą mu odebrać, odpowiedział: – Strach, jaki posiadam. Lękał się, ale swojej wiary nie zaparł się do końca. Jak w Ewangelii: poczynili mu szkodę na ciele, ale na duszy nie.
Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli… – mówi to Bóg. Kto tej miłości i akceptacji Boga nie poznał, będzie szukał uznania świata. Kiedy zapominasz o Ojcu w niebie, zaczynasz szukać potwierdzenia swojej wartości byle gdzie. Jestem ważny dla Boga. On mnie potrzebuje jako świadka swojej miłości, mimo moich grzechów. Nie bój się, bo należysz do Boga! Idź i bądź tego świadkiem!
