Kategorie
Homilia

V niedziela Wielkiego Postu „A”

Idę za Jezusem, czy każę Jezusowi iść za mną?

Wywiad radiowy z ojcem jednej ze znanych osób publicznych: – Zwracałem uwagę w wychowaniu dzieci na to, co najważniejsze. W szkole, na język polski i religię. – Język polski, rozumiem, mówi dziennikarka, ale religia? Ważniejsza od matematyki?A ile razy w życiu musiała pani obliczać cosinusa czy tangens? pyta rozmówca. – Ani razu, odpowiada dziennikarka. – No właśnie, a wybory i oceny moralne są dla pani i dla nas wszystkich codziennością, podsumował ojciec.

Co jest najważniejsze dla ucznia Chrystusa? To uczyć się Jego patrzenia na rzeczywistość. Zwłaszcza na to, co najważniejsze. Być uczniem Chrystusa to iść za Nim, tam gdzie mnie prowadzi. Dziś Jezus każe nam stanąć obok siebie przy grobie swego przyjaciela Łazarza. Wydarzenie smutne, nawet On sam zapłakał. Ale On chce, byśmy w tym wydarzeniu odkryli zapowiedź prawdziwej nadziei. Daje nam kilka ważnych lekcji.

1 lekcja Zdanie kluczowe: A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Jeśli byli mu tak drodzy, to dlaczego nie pośpieszył się, aby zapobiec jego śmierci? Przecież tylu chorych uzdrowił! Maria i Marta mówią to samo, choć w różnych porach: Panie, gdybyś tu był, nasz brat by nie umarł„. Naturalny sposób myślenia, wspólny nam wszystkim. Trzeba przejść na nadprzyrodzony sposób myślenia, aby to lepiej zrozumieć. Obecność Boga nie oznacza nieśmiertelności wg ciała. Śmierć stała się po grzechu wybawieniem, aby w takim stanie – cierpienia, choroby, trudu – nie żyć wiecznie. Obecność Boga sprawia, że człowiek może nie umrzeć, czyli żyć zawsze!! Absurdem jest widzenie i ocenianie Pana Boga z ludzkiego punktu widzenia (scena z filmu Chata: z bliska widzimy ogród pełen bezładu i chaosu; z góry: zachwycająca harmonia piękna!!).

Nadprzyrodzony sposób widzenia/myślenia. Wczytując się w Ewangelię odkrywamy, że słowa Boże mają coś z nieskończoności. Wiele poziomów i docierając do głębszego stajemy zdziwieni: takiego bogactwa nie oczekiwaliśmy. Szybko wyczuwamy, że ten poziom nie jest ostatni. Jakby długi pałac, gdzie otwierając jedne drzwi widzimy, że pojawiają się kolejne, wiodące do komnaty jeszcze bogatszej i piękniejszej. Kto tego nie odkrył, grozi mu, że pozostanie na poziomie powierzchowności.

2 lekcja: Jak uczniowie w dzisiejszej Ewangelii. Jezus im mówi, że śmierć, która dotknęła Łazarza to śmierć grzechu. Nie dlatego, że więcej od innych zgrzeszył. On reprezentuje całą ludzkość, którą Jezus przyszedł zbawić. Bóg go do tego wybrał. Każdy z nas ma na imię Łazarz, każdy był umarły, ale znów ożył spotykając Jezusa. Dlaczego Jezus wskrzesza Łazarza? Czy tylko dlatego, że współczuje jego siostrom Marii i Marcie? Jezus wskrzesza Łazarza, aby pokazać, że On jest życiem. Mówi otwarcie: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem„. To On przyszedł stoczyć walkę między ciemnościami i światłem, między życiem a śmiercią. Pozwolił Łazarzowi umrzeć, aby wszyscy uznali: tutaj toczy się walka ze śmiercią. Ten, kto zwycięża w tej walce, nie może być nikim innym, jak tylko Życiem.

W cudzie wskrzeszenia Łazarza uprzedza owoc krzyża. Pokazuje, jak to będzie, kiedy na nim zawiśnie: wtedy życie, i to życie w obfitości, wypłynie z Jego przebitego serca. Teraz tylko Łazarz zostaje ożywiony: powraca do życia. Jest to tylko znak (bo przecież będzie musiał umrzeć), że wszyscy wierzący w Jezusa otrzymają życie, które nie jest powrotem, ale przejściem z czasu do wieczności. Życie nowe i ostateczne, bo wypływa ono z przebitego serca Tego, który całą ludzkość wziął w sobie na Krzyż, aby wszystkim udzielić życia Bożego. Tym wszystkim, którzy się otworzą na Niego.

Jezus głośno (donośnym głosem) woła do tego, kto znajduje się w innym świecie, który z zasady jest nieosiągalny. Jego głos musi być słyszany do końca czasów. „Wyjdź na zewnątrz” woła do każdego z nas. „Zbudź się ze śmierci grzechu. Wyjdź ze swojego egoizmu, ze swego zamknięcia, skończ z wiecznym kręceniem się wokół siebie„. Jezus zmuszony jest wołać, bo my żyjemy w innym świecie (ciała, nie ducha).

3 lekcja: Łazarz wychodzi z grobu, ale nie jest wolny. Ma ręce i nogi przewiązane przepaskami, twarz owiniętą chustą. Żyje, ale nie jest wolny. Potrzebuje pomocy innych ludzi. „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić„, mówi Jezus. Tej władzy udzielił Kościołowi. To sakrament pokuty i pojednania. Po co potrzebne pośrednictwo innych, nie mogę sam przed Bogiem się wyspowiadać? Kiedy z żalem wyznajesz swój grzech, jesteś jak Łazarz wychodzący z grobu. Ale na różny sposób jesteś związany, bo twój grzech jest wymierzony nie tylko przeciwko Bogu, ale zawsze jakoś przeciw twoim bliźnim. W sakramencie pokuty Łazarz, wezwany do życia, zostaje uwolniony ze swoich opasek. Kto regularnie się spowiada, ten wie z doświadczenia, że spowiedź obdarowuje ich nową wolnością i nową radością.

Cud zawsze jest wydarzeniem wskazującym na moc Boga, który zbawia. Po co Jezus uczynił cud wskrzeszenia Łazarza? Jezus wie, że człowiek, w każdej epoce, bardziej przyjmuje to, co empiryczne, co zmysłowo postrzegalne (dziś: bardziej wierzą TV niż Ewangelii). Tym cudem chciał dotrzeć do tych, dla których wskrzeszenie człowieka od czterech dni leżącego w grobie – każdy z obecnych mógł się przekonać, że już cuchnął – bardziej przemawia niż tajemnica Chrystusowego krzyża i zmartwychwstania. By potem mogli otworzyć się na tę tajemnicę zwycięstwa nad naszą śmiercią.

4 lekcja: Nie wolno jednak zapominać, że niczym był cud wskrzeszenia w porównaniu z naszym udziałem w zwycięstwie Chrystusa. Łazarz wrócił do tego samego życia tylko na jakiś czas. Potem znowu umarł i został pogrzebany. To nie było zmartwychwstanie do życia wiecznego, a co najwyżej ilustracja do słów Chrystusa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki!„.

Ten cud może nam pomóc zrozumieć nasz los. Krzyż i pusty grób Jezusa są dla nas źródłem prawdziwie odradzającym. Najpierw z grzechu w sakramencie (wielkopostnej) spowiedzi. A potem, po przejściu przez bramę śmierci – dlatego że idąc drogą za Chrystusem i razem z Nim, narodzimy się życie wieczne.

5 lekcja: Jezus zapłakał. Bóg płacze z płaczącymi. Choć przed chwilą powiedział Marcie, że jest zmartwychwstaniem i życiem… Te łzy to dowód miłości. Są znakiem, że nie trzeba się wstydzić emocji, wzruszenia, smutku. Kilka razy Ewangelia mówi, że Jezus się wzruszył. Kiedy płaczemy na cmentarzu żegnając bliską osobę, płaczemy, ale nie tracimy nadziei. Emocje pomagają przejść przez żałobę, są jak anioły, które przeprowadzają człowieka przez ciemny las na drugą stronę. Kiedy ktoś płacze nie powinno się tego mu zakazywać: Nie płacz. Raczej: płacz i nie trać nadziei.

Po co te lekcje Jezusa? Aby szedł za Jezusem, a nie Jemu kazał iść za mną. A idąc za Nim uczył się patrzeć Jego oczami. Wtedy spojrzenie na Krzyż i na śmierć będzie poważne (może nawet wstrząsające moim życiem, ku nawróceniu), ale zawsze pełne nadziei. Nadziei, która kiedyś przemieni się w pewność wieczności.