Kategorie
Homilia

Objawienie Pańskie (Trzech Króli) 2017

Być Jezusową gwiazdą

Lubimy podróżować. Odkrywać piękno naszej Ojczyzny. Zwiedzać ciekawe, dla nas egzotyczne kraje. Po co to czynimy? Dla odpoczynku. Dla poznawania. Może ze snobizmu? Są jednak podróże, które stają się odkryciem czegoś tak nowego, że to całkowicie zmienia życie.

Ewangelia nam mówi, że motywem wyruszenia w drogę pogańskich Mędrców nie była ciekawość, chęć przygód… Poszli, aby uznać w Nowonarodzonym kogoś, przed kim zgina się kolano istot niebieskich i ziemskich: „Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon”. Konsekwentnie idą drogą prowadzącą do Niego. „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę”. Uznają w Nim Króla (złoto), Boga (kadzidło), Mesjasza cierpiącego – Człowieka (mirra).

Co zmieniło się w życiu Mędrców: stali się ubożsi czy bogatsi? Oddali Jezusowi różne dary, ale w zamian otrzymali największy dar: Zbawiciela. Odtąd On stanie się dla nich światłem (Światłością świata), gwiazdą prowadzącą przez życie. W tym świetle będą odtąd rozwiązywać każdego dnia wszystkie swoje sprawy. Ale też zaniosą ten Dar do swoich krain, do pogan, którzy nie poznali dotąd prawdziwego Boga.

Przypatrzmy się Mędrcom. Zaryzykowali. Podjęli trud rozumu, który szuka Prawdy. Ale również nie zawahali się podjąć trudu wędrówki, poszukiwania, oddania darów, aby nie tylko spotkać Boga, ale Go zaprosić do swojego życia. Przyszli drogą rozumu, odeszli drogą wiary. Może nam daleko do nich. Boimy się używać rozumu, aby poznawać Pana Boga. Tak jesteśmy zmęczeni pracą i życiem, że tylko wystarcza na bierne, często bezrefleksyjne poddawanie się różnym treściom medialnym. Manipulacjom technik tam stosowanych.

A może jest jeszcze gorzej. Lęk i strach. Nie oddam życia Panu Bogu, bo… wszystko stracę. Np. ludzie mieszkający razem mówią: nie oddamy naszej miłości Bogu, bo będzie musiało się zmienić nasze życie. Tak jest nam dobrze. Po co zawierać sakrament małżeństwa, przecież można mieszkać razem i wzajemnie się szanować. Mamy stabilizację, małą, ale zawsze to stabilizacja. Dlaczego mam coś zmieniać?! Nie chcemy ryzykować, by otrzymać więcej. Wiara staje się wtedy jak Zakłady Specjalne Małego Ryzyka. Mało zainwestuję: jeśli stracę, to niewiele, jeśli zyskam, to jakoś pozwoli egzystować.

Obdarowani w Chrystusie dla dobra innych. Św. Paweł – „Przecież słyszeliście o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was”. Apostoł z pokorą uznaje, że wszystko, co posiada otrzymał od Boga, z Jego wolnej woli. Przyznaje, że starał się ze wszystkich sił odpowiedzieć na Bożą łaskę. Nigdy jednak nie chełpi się Bożymi darami jako czymś swoim, własnym. Uznaje się za słabego, niezdolnego do niczego o własnych siłach. Ale z mocnym przekonaniem wyznaje: wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.

A jednocześnie rozumie, że wszystko co otrzymał nie jest jego dobrem osobistym, na własną tylko korzyść, lecz darem, który ma przekazać dalej, innym, czyniąc ich uczestnikami Bożego obdarowania. Tak więc każdy dar otrzymujemy od Boga i nie tylko na nasz własny pożytek. Kiedy więc stajemy się przekazicielami otrzymanych darów, stajemy się jak sam Chrystus, Epifanią – objawieniem miłości Ojca, który Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy… miał życie wieczne. Jakże to dziś ważne!

Bo żyjemy w czasach anonimowości, czasach Ochrony Danych Osobowych. Nie ma już wizytówek na drzwiach, nazwisk na domofonie. Stajemy się numerami. Miejmy nadzieję, że nie jest to droga powrotna do czasów, w których bycie numerem oznaczało śmierć głodową lub w krematoryjnych piecach.

W tym świecie zagubionych wartości, dróg pokręconych, gdzie wielu udowadnia, że ślepa ulica też może prowadzić do celu życia, potrzeba jasnych wyraźnych drogowskazów. Dziś, w uroczystość Objawienia Pańskiego stajemy wobec takiej możliwości. Bóg Zbawiciel, który przyszedł na ziemię potwierdza, że przyszedł nie tylko do swoich (naród żydowski), ale do wszystkich ludzi (pogan). Dlatego święto Objawienia. Dziś pragnie się nam na nowo objawić, przypomnieć, że jest naszym Mesjaszem, że innego nie będzie. Bo tylko w tym imieniu jest nasze zbawienie, przyszłość szczęśliwa, nie zamknięta w ramach czasu, lecz zanurzona w wieczności. Ale dziś także pragnie nam przypomnieć, iż każdy z nas jest powołany do tego, aby stawać się dla innych jasnym znakiem prowadzącym do Boga. Taką betlejemską gwiazdą.

Może nam w tym pomóc starodawny zwyczaj, związany ze święconą dziś kredą. Nią napiszemy dziś na drzwiach naszych domów jasną wizytówkę. Nie jest ważne, czy będzie to C+M+B (skrót łacińskich słów: Christus Mansionem BenedicatNiech Chrystus błogosławi to mieszkanie), czy K+M+B od pierwszych liter imion, jakie tradycja nadała Mędrcom ze Wschodu. Ważne jest, że one mają przypominać o tym, że Chrystus przyszedł do wszystkich. I że w tym domu mieszkają ludzie, którzy są tego świadomi. I gotowi pomóc innym odnaleźć drogę do Chrystusa. Inicjały są jakby chrześcijańską wizytówką – znakiem, że w tym domu żyje wśród nas Chrystus, którego nie chcemy ukrywać przed światem. Jest to znak dla wszystkich szukających Boga, że za drzwiami oznaczonymi poświęconą kredą zawsze będą mogli Go znaleźć. Oznaczenie drzwi jest więc gestem bardzo zobowiązującym. Niech to będzie gest świadomy, wypływający z wiary. I z odwagi dzielenia się nią!

Reasumując: Nie bój się szukać Jezusa i zaprosić do swojego życia. Kiedy to uczynisz, On ma być darem dla innych. Bądź więc gwiazdą prowadzącą innych do Niego.