Kategorie
Homilia

Święto Niepodległości – 11.11.2016

Stajemy pod Krzyżem. Dziś nie tylko indywidualnie czy jako wspólnota parafialna. Dziś jako wspólnota narodu żyjącego na tej ziemie, w tej Ojczyźnie. Chrześcijańskiej od 1050 lat. Bo tylko pod Krzyżem można zrozumieć jej piękne, ale wielce trudne dzieje. Widzę moją Ojczyznę jak ewangeliczną niewiastę, której nie obce było i jest stawać pod Krzyżem Chrystusa. Ileż wycierpiała: przetaczały się wojenne pożogi, z południa szli Tatarzy, Turcy, z północy Szwedzi, z zachodu Niemcy, ze wschodu Rosjanie. Mocą wiary w Boga i miłości do tej ziemi i tego narodu, Ojczyzny Polska zmartwychwstawała

Nie chcę i nie mam prawa zawłaszczać mojej Ojczyzny tylko dla siebie, tylko dla katolików. To miejsce i przestrzeń dla wszystkich, którzy chcą pomnażać jej dobro, a nie w imię czystego egoizmu obmawiać i wyszydzać ją na obcych dworach…. W niej jest miejsce dla wszystkich, niekoniecznie trzeba być katolikiem, aby kochać Ojczyznę. Historia dowiodła tego wiele razy. Ale dziś pytam siebie jako człowiek wierzący, katolik, jak mam być patriotą, by to nie zamykało horyzontu mojej wiary…

Hierarchia miłości mi w tym dopomaga. Według niej Bóg i Jego Królestwo zawsze bezwzględnie na 1-szym miejscu. Bez żadnej wątpliwości. „Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego„. Za czasów Noego ludzie tak mocno byli pochłonięci codziennymi troskami, że zapomnieli całkowicie o Bogu. Nie widzieli znaków Jego miłości, jakie im nieustannie zsyłał. Dziś także mogę być tak pochłonięty życiowymi troskami, że nie pamiętam ani o swojej niebieskiej, ani ziemskiej Ojczyźnie. Ale tworzymy je w konkrecie naszego życia, które również zakłada konkretne miejsce urodzenia, język, tradycję, historię…

Puntem przecięcia miłości Boga i Ojczyzny jest konkretny człowiek. Ja i ty. Jestem dumny z mojej Ojczyzny, bo jej historia pozwala mi wielokrotnie tę prawdę odczytać. Uczy mnie wieść takie życie, gdzie miłość Boga realizuje się również w miłości do tego narodu i tej ziemi. Miłości, która nie zamyka na innych.

Jestem dumny z mojej Ojczyzny, bo moi rodacy nie uwielbiali jej ślepo, z pogardą dla innych, ale potrafili oddawać życie za wolność na wielu frontach wielu wojen poza Polską. A jak nam pomogli sojusznicy, choćby w 1939??!!

Jestem dumny z polskiej tolerancji religijnej: moja Ojczyzna nie jest tylko dla katolików. Polska nie tylko uniknęła krwawych, wyniszczających wojen religijnych, których ofiarą padły tak liczne kraje Europy, lecz stała się idealnym schronieniem dla tysięcy osób prześladowanych za wiarę w innych państwach. W tekście publikowanym w marcu 1992 roku o. Bocheński pisał m.in.: Polska jest przecież – ile razy trzeba to powtarzać? – jedynym wielkim europejskim krajem, który nie zaznał wojen religijnych; którego król powiedział, że nie jest królem ludzkich sumień. Krajem, gdzie kanclerz mógł powiedzieć posłom moskiewskim, że ,,w tej Rzplitej ksiąg drukować ani nakazujem ani zakazujem”. Jedynym wielkim europejskim krajem, który przyjął gościnnie Żydów (…) (O. Profesor Józef Maria Bocheński specjalnie dla „Przeglądu Akademickiego”, 3 maja 1992 r.).

Myśląc Ojczyzna, rozumiem tych, którzy z różnych przyczyn, na stałe lub czasowo, znaleźli się poza jej granicami. Myślę, że oni najlepiej rozumieją słowa wybitnego polskiego poety Cyprian Kamil Norwid. W wierszu „Moja piosnka„, napisanym na emigracji, tak wyrażał swą tęsknotę za Ojczyzną:

„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba / Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów Nieba…. / Tęskno mi, Panie…

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą / Popsować gniazdo na gruszy bocianie,

Bo wszystkim służą… / Tęskno mi, Panie…

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony / Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,

„Bądź pochwalony!” / Tęskno mi, Panie…

I pytam się wobec Krzyża Jezusowego czym jest dziś patriotyzm: ta miłość Ojczyzny, chęć ponoszenia za nią ofiar, gotowość do jej obrony, przedkładanie celów ważnych dla Ojczyzny nad osobiste, umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury, języka.

Dziś być patriotą, to być przywiązanym do rodziny i Kościoła, na przykład odrzucać szaleństwo Halloween, obce polskiej wrażliwości, a z pokorą nawiedzać groby naszych zmarłych. 1 czyt: „Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim”. Spojrzenie na Krzyż przywraca nam realizm naszej wiary. Realizm miłości Jezusa do/za każdego z nas. Realizm naszej wiary, która wyraża się w życiu dla Chrystusa: również w pracy dla Ojczyzny.

Potrzebuję właściwie rozumieć patriotyzm z powodu niebezpiecznych prądów ideowych, które „lansują europejskość ze szkodą dla państw narodowych”. Rozumieć go zwyczajnie: choćby poprzez wspieranie polskich produktów i polskich firm. Kupowanie chleba i bułek nie tylko w dużych sklepach sieciowych, ale także małych, wiejskich, osiedlowych sklepikach i piekarniach. Czcząc pamięć bohaterów, którzy za niepodległość, za polską państwowość oddawali życie. Ale jednocześnie trzeba mi szanować państwową własność i płacić uczciwie podatki. Każde odrzucenie nawet drobnego zła procentuje i przyczynia się do rozwoju Ojczyzny.

Potrzeba modlitwy bo trosk ciągle wiele. Papież Jan Paweł II w Skoczowie, 1995: „Pamiętamy ten okres zniewalania sumień, okres pogardy dla godności człowieka, cierpień tylu niewinnych ludzi, którzy własnym przekonaniom postanowili być wierni. Pamiętamy, jak doniosłą rolę odegrał w tamtych trudnych czasach Kościół jako obrońca praw sumienia – i to nie tylko ludzi wierzących!

Wbrew pozorom, praw sumienia trzeba bronić także dzisiaj. Pod hasłami tolerancji, w życiu publicznym i w środkach masowego przekazu szerzy się nieraz wielka, może coraz większa nietolerancja. Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący. Zauważa się tendencje do spychania ich na margines życia społecznego, ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i muszą dawać wiele do myślenia”. Słowa, które nie straciły na swojej aktualności.

Nie dajmy sobie wmówić, że patriotyzm jest przejawem zacofania lub powodem do kompleksów. Polska nigdy nie była i nie powinna być narodem z kompleksami. Ciągle potrzeba modlitwy za Ojczyznę. Również tej przebłagalnej, za grzech jej synów i córek: jak Wielka Pokuta – 15 października na Jasnej Górze.

Chcemy nadal trwać przy Twoim Krzyżu, Panie, aby nas nie zaskoczył dzień Twojego przyjścia. Byśmy zawsze zmartwychwstawali.