Kategorie
Homilia

XXV Niedziela zwykła „C”

Bóg – Ojciec Miłosierny. Poprzedniej niedzieli widzieliśmy obraz miłosiernego Ojca. Przebacza, zapomina, przywraca godność dziecka. A dziś obraz innego rodzaju miłosierdzia: upominanie i nauczanie. (jak ty, ojciec i matka w trosce o dobro dziecka). Przez te oba sposoby działania poznajemy Boga:

W 2 czytaniu: „Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” – oto światło, które ukazuje nam jak rozumieć dzisiejszą Ewangelię. Czy to mój Bóg? Odpowiedź pozwala odnaleźć właściwy horyzont spojrzenia na nasze życie (czasami postawione na głowie): Po co tu jestem na ziemi? Gdzie jest nasz początek?

Pytanie o początek zawiera odpowiedź na pytanie o koniec. Jeśli uznam, że Bóg jest moim Stwórcą, a ja Jego stworzeniem, to muszę uznać moją zależność od Niego. Ale kim jest Bóg? Miłością. Czyli jest to zależność miłości. Od Niego otrzymuję darmowy dar: życie. Otrzymuję też cel (sens) tego życia i konkretne drogi (zwyczajne: przykazania; nadzwyczajne: łaski drogi). Ale ta zależność oznacza, że wszystko, kim jestem i co posiadam, zostało mi powierzone w zarząd. I z tego zarządu będę musiał zdać sprawę.

Odpowiedzialność. To cecha/cnota bardzo przydatna, a jej brak przynosi szkodę i poczucie niesprawiedliwości. W życiu publicznym: wiele przypadków, że za drobną pomyłkę czy wykroczenie ludzki wymiar sprawiedliwości skazuje człowieka na dotkliwą karę. Ale też wiele przypadków, że za wielkie wykroczenia ludzki wymiar sprawiedliwości pozostaje ślepy.

Ci, którzy oszukują, wyzyskują biednych, nie wypłacają sprawiedliwej zapłaty, dorabiają się na krzywdzie ludzkiej…Na sądzie Bożym to ci skrzywdzeni przez nich będą ich oskarżycielami, kiedy tamci usłyszą od Boga: zdaj sprawę ze swojego zarządu.

Ale słowa Ewangelii są przede wszystkim skierowane do każdego z nas. Są głosem Boga, który nie pragnie oskarżać, lecz budzić uśpione sumienia. Bóg mówi dziś do każdego z nas: Zdaj sprawę z twego zarządu. Z rzeczy materialnych i z talentów ci przez Boga powierzonych. Materialnych: nie jest grzechem posiadanie pieniędzy. Ale one mają charakter służebny. By zaspokoić podstawowe potrzeby człowieka. By służyć pomocą innym, czyli by były narzędziem okazywania miłości. Biada, kiedy stają się celem czy miłością życia. Św. Paweł w tym samym Liście, co w 2 czytaniu pisze: „Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami” 1 Tm 6,10). Chciwość. Chętnie powierzamy nasze dobra tym, którzy obiecują ich szybkie i duże pomnożenie. W ten sposób wyrażamy im nasze zaufanie. Nie zawsze dobrze na tym wychodzimy (nie było Amber Goldu, gdy również nie ludzka chciwość na łatwy zysk).  Apostoł dodaje: „Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy.” (1 Tm 6,6).

Jakie wielkie zaufanie ma do mnie Pan Bóg, kiedy powierza mi dar życia, talenty, odpowiedzialność za bliskich, może za wielu innych. Nie mogą mi one jednak przesłonić Dawcy. Nie mogę zapomnieć, Komu służę. Wieczorna modlitwa jest dobrą chwilą, by zarządca zdał sprawę Właścicielowi. Z tego, co mi powierzył, a zwłaszcza z tego, czy wszystkim, co mi powierzył, służę Jemu. I podziękować za Jego zaufanie.

Zdać sprawę z realizacji tego, do czego Bóg mnie przeznaczył. Jego planu zbawienia. Zdaj sprawę z tego, jakim jesteś ojcem/matką, dzieckiem, dziadkiem/babcią, pracownikiem, studentem, uczniem. Jednym słowem: czy w tym wszystkim jesteś chrześcijaninem, który pamięta, że wszystko otrzymał w zarządzanie (dzierżawę). Ale też pamięta, że to, co otrzymał nie może stać się bożkiem, że jeden jest tylko Bóg – Ojciec wszystkich. I On udziela swojej łaski, pomocy, abyś był w tym wszystkim chrześcijaninem. Czyli by ideałem życia nie była konsumpcja, wygoda za wszelką cenę. By dokonywał się paradoks: ratujesz siebie, gdy myślisz o innych; zyskujesz (stajesz się bogatszy), gdy rozdajesz.

Wolność. I wtedy stajesz się prawdziwie wolny. Bo prawdziwą wolnością nie jest możliwość wyboru, lecz bycie panem samego siebie.

Trzy prawa: należy jak najlepiej gospodarować tym, co posiadamy (dla Boga ważne nie ile posiadasz, lecz jak tym zarządzasz); to, co posiadam, nie jest moje, lecz zostało mi powierzone; nic z tego, co posiadam, nie zabiorę ze sobą po śmierci.

Bóg chciałby na końcu twojego życia powiedzieć ci: „Dobrze, sługo dobry i wierny! W małej rzeczy byłeś wierny, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości twojego pana„. Czy Mu to swoim życiem umożliwiasz?