Co znaczy Jezusowe „Pójdź za Mną”? Coś zupełnie innego, niż w ustach każdego z nas. Nasze „Pójdź za mną” oznacza: bądź moim zwolennikiem, przyłącz się do mojego towarzystwa, przyjmij mój styl życia! Kiedy Jezus mówi: „Pójdź za Mną!” znaczy to: Ja cię doprowadzę do mojego Przedwiecznego Ojca, Ja cię wyzwolę z grzechu i śmierci, i obdarzę życiem wiecznym!
W dzisiejszej Ewangelii „Pójdź za Mną!” oznacza coś jeszcze więcej. Mateusz ma zostać Apostołem. Ten pogardzany przez ludzi grzesznik i celnik został wybrany na to, żeby być jednym z dwunastu głównych świadków życia i nauki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jako świadek i apostoł ma wzywać innych ludzi aby poszli tą drogą za Jezusem. Ma mówić mocą Ducha Świętego Jezusowe „Pójdź za Mną!”. Aby porzucali grzech i przyjmowali łaskę zbawienia. Świadectwo, które przypieczętuje męczeńską śmiercią.
Cud nawrócenia Mateusza przyciągnął do Pana Jezusa innych celników i grzeszników, a jednocześnie zdystansował do Niego faryzeuszy. W dzisiejszej Ewangelii Jezus wyjaśnia nam jedną ważną rzecz: dlaczego jedni ludzie się do Niego garną, a inni Go nie potrzebują: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. Jeśli ktoś nie wie o tym, że jest grzesznikiem; jeśli ktoś nie chce tego wiedzieć i jest pogrążony w fałszywym samozadowoleniu, jeśli nie zdaje sobie sprawy, że ciągle nie ma w nim tego co najważniejsze: całkowitego i bezwarunkowego zawierzenia się Bogu – taki człowiek nie potrzebuje zbawienia ani Zbawiciela.
Celnik Mateusz spełnił oba warunki niezbędne do tego, żeby nie zmarnować łaski niezbędnej do nawrócenia: on dobrze wiedział, że jest grzesznikiem, a zarazem całym sercem uwierzył, że Jezus ma moc wyzwolić go z grzechów i uczynić Bożym przyjacielem. Dlatego z taką radością przyjął wezwanie Jezusa.
„Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń” – prorok Ozeasz mówi nam, co znaczy pójść za Jezusem. Nie mierzy się tego ilością całopaleń, poświęceń (Ekstremalna droga krzyżowa; ), lecz miłością, która prowadzi do poznawania Boga w drugim człowieku (Mateusz wydaje ucztę).
Jezus do każdego kieruje wezwanie: Pójdź za Mną! Do nas co niedzielę gromadzących się na Eucharystii. Ale i do tych, którzy odrzucili wiarę. To wezwanie może mieć moc przemieniającą całe życia. Oto przykład:
Vittorio Messori (1941- 3 kwietnia 2026), włoski pisarz. Pochodził z antyklerykalnej, laickiej rodziny, w której religię uważano za przeżytek. Studiował na wydziale nauk politycznych, gdzie panował surowy agnostycyzm, racjonalizm i wpływy marksistowskie.
Kryzys egzystencjalny: Młody student zaczął odczuwać głęboki niepokój związany z pytaniem o sens życia i nieuchronność śmierci. Zrozumiał, że racjonalizm nie daje mu żadnej odpowiedzi na to, co dzieje się po śmierci.
Tym razem jednak do siebie odniósł pytanie: czy wraz z moją śmiercią wszystko się skończy? Vittorio uświadomił sobie, że na to najważniejsze pytanie nie otrzymał odpowiedzi – ani od swoich nauczycieli, ani od racjonalistycznej ideologii, w której się wychował. Czy rzeczywiście śmierć wprowadzi go w czarną otchłań nicości?
Chłopak zrozumiał, że jeśli śmierć jest końcem wszystkiego, to wtedy jego życie jest absurdalne i nie ma sensu. Świadomość ta niosła ze sobą wielkie duchowe cierpienie, wewnętrzny krzyk o ratunek – krzyk człowieka pogrążonego w beznadziejności…
I wtedy przyszło Jezusowe: Pójdź za Mną!
Tajemnicza lektura: Bez wyraźnego powodu wyciągnął z głębi szafy skromne, kieszonkowe wydanie Ewangelii, którego pochodzenia sam nie potrafił wyjaśnić. Wziął Biblię, otworzył i zaczął czytać: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28) – i wtedy stało się coś niesamowitego. Rodzi się w nim myśl: A może pójść za innym, który mówi, że jest Mesjaszem i woła: Pójdź za Mną? Nagle jakby łuski spadły mu z oczu. Został ogarnięty przedziwnym światłem słodyczy miłości, miłosierdzia i sprawiedliwości. To było mistyczne doświadczenie światła obecności Chrystusa, które jak strumień wytrysnęło z Ewangelii. Messori mówił, że tego spotkania z Chrystusem nie jest w stanie wyrazić słowami.
Messori zdecydowanie odrzucił pogląd, że wszystkie religie są równe. Szkoda marnować czas na poznawanie duchowości Wschodu, różnorodnych mitów, legend pochodzących z różnych religii, które mogą być tylko dalekim przygotowaniem do pełnego Objawienia w Chrystusie. Pisał: „Co jednak poradzę na to, że jestem przekonany, że spośród wielu rację miał tylko ten Nazarejczyk, który powiedział o sobie: »Ja jestem drogą i prawdą, i życiem« (J 14,6) i który nas przestrzega: »beze Mnie nic nie możecie uczynić« (J 15,5)?”.
Zrywa z przeszłością. Nowe spojrzenie na Kościół: Cała jego dotychczasowa niechęć do duchowieństwa zniknęła. Zaczął postrzegać Kościół jako mistyczne Ciało Chrystusa i „największy skarb ludzkości”
Droga zawodowa: Choć jego profesorowie wróżyli mu wielką karierę akademicką w duchu laickim, Messori poświęcił swoje pióro i talent dziennikarski obronie oraz dokumentowaniu wiary chrześcijańskiej. Stał się później m.in. autorem pierwszego w historii wywiadu-rzeki z papieżem Janem Pawłem II („Przekroczyć próg nadziei”). Całe swoje duchowe i intelektualne doświadczenia podsumował w książce: „Dlaczego wierzę. Życie jako dowód wiary” – wywiad z pisarzem przeprowadził Andrea Tornielli.
Czy dziś Pan Jezus nie mówi już: Pójdź za Mną!? Nieustannie woła do niektórych mężczyzn, ale nie znajduje w nich odwagi, aby wszystko zostawili i poszli za nim jak celnik Mateusz. Woła do młodych kobiet i mężczyzn, aby szli za Nim drogą sakramentu małżeństwa, a oni muszą najpierw zamieszkać ze sobą, aby się poznać, dopasować. Na razie nie widzą miejsca dla Niego w swojej miłości.
„Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim”. Impulsem, który spowodował otwarcie serca na słowa Jezusa było Jego spojrzenie na Mateusza. Nie oceniające czy potępiające, choć ten wiele miał ‘za uszami’. To spojrzenie Boga, który przyszedł ratować każdego. Tak patrzy i na mnie. I do każdego bez wyjątku mówi: Pójdź za Mną!
