Wodzeni na pokuszenie
Dlaczego Jezus nauczył nas wołać do Ojca: I nie wódź nas na pokuszenie? Dzisiejsza Ewangelia mówi nam wyraźnie: Bóg nigdy nie kusi. To diabeł, ojciec kłamstwa, kusi człowieka. Również Boga, który stał się człowiekiem. W nim kusi każdego z nas.
Pokusa nie jest jeszcze grzechem. To czas decyzji, wyboru. Pokusa stanowi okazję do podjęcia decyzji: kogo wybieram, komu zaufam, komu powierzę swoje życie. Nie jesteśmy zdani na pastwę złego ducha – ma on nad nami tylko tyle władzy, ile mu jej udzielimy. Kusi nas, roztacza przed nami iluzje szczęścia i radości; jednak decyzja, czy go usłuchamy, należy do nas. Dzisiejsze czytania to Dobra Nowina o tym, że jesteśmy na drodze zbawienia i że „wzywając imienia Pańskiego”, podejmując decyzję wiary, zaufania Bogu, możemy przezwyciężyć pokusy podsuwane nam przez Złego.
W kuszeniu Jezusa mamy do czynienia z trzema pokusami. Mówi też o nich św. Jan Apostoł w swoim liście: Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata (1 J 2, 16). Te pokusy nie są od Boga. One pochodzą od szatana.
Pierwsza pokusa: pożądliwość ciała. Chęć posiadania. Są ludzie, którym imponuje bogactwo. Dzieci albo młodzież czasami przyjaźnią się tylko z tymi rówieśnikami, którzy są majętni. Niektórzy myślą, że warto przyjaźnić się z kimś znacznym, nie dlatego, że go lubimy, ale że może się nam przydać. Są ludzie, którzy chwalą się, kogo to oni nie znają i z kim nie jedli już kolacji. Ludzie ustawiają w domach zdjęcia, które zrobili sobie z Janem Pawłem II, ale to, co mówił papież i jak żył, wcale ich nie interesuje. Jezus mówi szatanowi przy pierwszej pokusie: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4, 4).
Druga pokusa: pycha tego życia. Pokusa zaszczytów. Lubimy, jak nas ludzie chwalą. Chcemy być dowartościowani. Strzeżmy się jednak próżności. Czasami mamy do czynienia z ludźmi, którzy sami mają przekonanie, że są najlepsi, niepowtarzalni. Ciężko się z takimi ludźmi pracuje. Wszystko robią najlepiej. Widzą tylko swoją pracę. Inni się w zasadzie dla nich nie liczą. Pewnie, że jesteśmy niepowtarzalni, szczególni, bo jesteśmy dziećmi Bożymi, ale trochę pokory nam się przyda. Mówi Jezus szatanowi przy drugiej pokusie: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego (Mt 4, 7).
Trzecia pokusa: pożądliwość oczu. Pokusa władzy. Myślimy, że będziemy ważni, jak zdobędziemy wysokie stanowisko, jak zyskamy tytuły naukowe. Mamy dzisiaj wypowiadających się w mediach ludzi, którzy mają wprawdzie tytuły naukowe, ale żadnej wiedzy, żadnej kultury. Nie są żadnymi autorytetami. Autorytet zdobywa się nieco inaczej. Starsi ludzie – nasze babcie, dziadkowie – choć nieuczeni – są dziś dla nas autorytetami. Jest takie powiedzenie św. Jana od Krzyża: Na końcu życia będziemy sądzeni z miłości. Warto o tym pamiętać. Mówi Jezus szatanowi przy trzeciej pokusie: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz (Mt 4, 10).
Ciekawe jest to, że szatan i Jezus w tym dialogu posługują się cytatami Pisma świętego. Szatan dobrze zna Słowo Boga, ale wykorzystuje je w sposób manipulacyjny, by zwieść Jezusa z drogi woli Ojca. Jezus odkrywając tę przewrotność sam odpowiada Słowem Bożym i nie staje się ofiarą szatańskiej manipulacji. Aby jednak w naszym życiu przeciwstawić się manipulacyjnym pokusom Złego wykorzystującym Słowo Boże, trzeba samemu dobrze znać sposób działania Złego, mieć całościową wiedzę Pisma świętego i znać niezmienną wolę Boga.
Wielki Post to nasze jednoczenie się z Chrystusem. Czy chcesz pójść z Jezusem na pustynię? Jezus idzie i tam przebywa „pełen Ducha Świętego”. Jego mocy potrzebujemy w walce z pokusami. Sami nie damy rady.
Dlatego trzeba z odwagą powiedzieć naszej pokusie samowystarczalności: tylko Bóg, Jego słowo i sakramenty są tak naprawdę konieczne i wystarczające. To może być naszym skutecznym sposobem przeżycia tego Wielkiego Postu i całego naszego życia z Bogiem, który zbawia nas od złego.
