Kategorie
Homilia

IV niedziela zwykła „A”

Staję przed lustrem, aby zobaczyć, czy jestem podobny do siebie. Dziś stajemy przed lustrem innym, aby zobaczyć czy jesteśmy podobni do Jezusa. Błogosławieństwa to autoportret Pana Jezusa. I jednocześnie program naszego upodobnienia się do Niego. Jezus mówi do tłumów, czyli mówi do wszystkich.

Wielu z nas lubi chodzić po górach. Fascynuje nas piękno i cudowne widoki jako nagroda za trud wspinania się. W historii dialogu Boga z człowiekiem góra zajmuje szczególne miejsce. Jest naturalnym obrazem mocy i symbolem spotkania ziemi z niebem, miejscem połączenia świata widzialnego z niewidzialnym, imponuje potęgą. Niedostępność szczytów górskich jest znakiem tajemniczości. Ich skierowanie w stronę nieba usposabia ludzi do zajmowania postaw religijnych, ukierunkowuje myśli ku sprawom Boskim. 

Góry – miejsce szczególnej bliskości Boga

Góra Synaj – Na górze Synaj Mojżesz otrzymał przykazania jako znak ustanowienia przymierza między Bogiem i ludem.

Góra Tabor – Na górze Jezus przemienił się i ukazał uczniom swoje Bóstwo.

Góra Kalwaria – Na górze Jezus na krzyżu dokonał dzieła naszego odkupienia.

Góra błogosławieństw – Wreszcie z góry Jezus daje swoim uczniom nowe prawo, które On w pełni ucieleśnił w swoim życiu. Oto droga ku pełni szczęścia, po której Jezus prowadzi swoich uczniów.

Dlaczego w takiej kolejności? Bo to Bóg nas prowadzi i pisze z ludźmi historię zbawienia. Co nam mówi z każdej góry?

Synaj – jestem Bogiem wiernym. To ja cię stworzyłem i wybrałem. Ustanowiłem przymierze, dlatego mogę stawiać warunki czyli pokazuję ci drogi realizacji tego przymierza. Drogi szczęścia.

Tabor – To mój Syn umiłowany! Jezus jest prawdziwym Bogiem. Cel naszego życia: oglądać Boga. Pomyśl o zachwycie tych trzech apostołów.

Kalwaria – taka jest cena miłości. Bo to nie nasze grzechy stoją w centrum na tej górze, lecz osobowa Miłość, która jest całkowitym darem. Bez reszty. Wypływa z serca, a jej znakiem jest przebite serce Zbawiciela. To szczyt panowania grzechu (śmierć Jezusa), ale przede wszystkim zwycięstwo nad nim i śmiercią. Bramy do oglądania Boga otwarte.

Góra błogosławieństw – konstytucja królestwa Bożego. Jej ucieleśnieniem jest sam Jezus. Ubogi, bo uniżył samego siebie, stawszy się człowiekiem. Cichy jak baranek na rzeź prowadzony. Łaknący sprawiedliwości, bo On usprawiedliwia grzesznika. Łagodnego serca, które porusza cierpienie człowieka. Płaczący nad grobem Łazarza i nad Jerozolimą, która Go odrzuca. Miłosierny – to główny rys portretu Pana Jezusa. Czystego serca, bo Jego serce bez reszty oddane Bogu.

Do nieba wędruje się przez góry: te cztery. Wspinając się od najmniejszej do największej. Pierwsza to góra Synaj – góra przykazań. „miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie.” (1 J 5,3). Dosyć łatwa do zdobycia. Taka Tarnica w Bieszczadach. Druga to góra Błogosławieństw – doświadczenie czystego serca, które pragnie prawdziwego dobra dla siebie i dla innych. Taki Giewont. Trzecia to góra Kalwaria – zjednoczenie z Chrystusem w cierpieniu, dźwiganiu swojego krzyża. To takie Rysy. Wreszcie góra Przemienienia – doświadczenie obecności Boga w swoim życiu. Taki Mont Everest – wydaje się nam niemożliwy. Samemu nie. Ale razem z Chrystusem tak. Szczęśliwi, którzy spotkają Boga na każdej z tych gór.

Szczęściem błogosławionych, o których mowa w Mateuszowej Ewangelii nie jest bynajmniej ubóstwo, łzy ani odrzucenie przez ludzi i wyśmianie. Ich szczęściem jest Chrystus, który przychodzi jako Zbawiciel. Bez Chrystusa, bez Jego miłującej obecności, niedola ludzka zawsze byłaby tylko przekleństwem. Obecność Chrystusa sprawiła, że można o nich mówić „błogosławieni”, w odróżnieniu od królów i innych możnych, którzy pragnęli ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie ujrzeli. I choć materialnie posiadali prawie wszystko, Ewangelia nie nazywa ich szczęśliwymi.

Pamiętajmy: Nie sam trud wędrówki do nieba przez ‘góry’ jest najważniejszy. Najważniejsza jest w niej obecność Chrystusa.