Kategorie
Homilia

IV Niedziela Wielkanocna „C”

Posłuszeństwo dobremu Pasterzowi – „jesteśmy w Jego ręku”

Hiszpania, brak prądu: chaos, bezradność. Nosimy w sobie pragnienie bezpieczeństwa. Jezus  nam to obiecuje i zapewnia: „I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca”. Bo On, nasz dobry Pasterz, jest jedno z Ojcem. Jak absolutnie nierozerwalna jest ich jedność, tak w niej bezpieczne jest moje życie. Jesteśmy zanurzeni w ich jedną Miłość, która objawiła się w tajemnicy Krzyża. Bo Jezus jest naszym Barankiem, naszą Paschą, dlatego jest naszym Pasterzem. Nigdy nie giniemy w anonimowym tłumie, bo Jezus do każdego z nas przemawia osobiście. I ja mam Go słuchać osobiście, czyli w świetle Jego nauki przeżywać swoje życie. Nieposłuszeństwo prowadzi do utraty życia.  

Ale nie dzieje się to automatycznie. By zrozumieć, co to znaczy być bezpiecznym w ręku Ojca, trzeba nam pogłębić trzy prawdy: Co to znaczy, że 1. Jezus jest moim dobrym Pasterzem; 2. Jestem Jego owcą; 3. Jestem pasterzem – dobrym – dla innych.

1. Jezus – dobry Pasterz. To kto? Ukazuje Go wizja z księgi Apokalipsy: 2 czyt: „ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojących przed tronem i Barankiem” – wszyscy są powołani do życia wiecznego. Trzeba jednak opłukać szaty we Krwi Baranka. Jezus jest jedynym, który może dać człowiekowi życie wieczne. Ale może je dać tylko temu, kto idzie za Nim i kto słucha Jego głosu. Taki człowiek jest w ręku Boga. A Bóg jest wieczny. I wieczna jest Jego dłoń. Póki On nas trzyma, także my jesteśmy wieczni. Czy jednak odpowiada nam bycie w ręku Boga? Czy nie obawiamy się tego, bo wydaje się nam, że w ten sposób stracimy wolność? Ale co to za wolność, której kresem jest śmierć? (o. Mieczysław Łusiak SJ) W ręku Boga jesteśmy wolni.

2. „Moje owce” – to o tajemnicy Kościoła i naszej więzi z Jezusem, Dobrym Pasterzem. By być w Kościele trzeba się zgodzić na status „owieczki”. Dlaczego mamy z tym problem? Nasza pycha. Cenimy wolność jako niezależność, samorealizację wg różnych wizji. Mam być bezbronną owcą?! Wyjątkowa więź między Pasterzem a owcą: nie ma tutaj równości, jest zależność. Pasterze jest silny: opiekuje się, troszczy. Owca słaba, potrzebuje ochrony, zdana na pasterza. Ale by być pasterzem potrzeba owiec. Mimo braku równości jest bliskość, zaufanie, przyjaźń. Jaka jest moja więź z Jezusem w Kościele? Czy godzę się na bycie owcą?

By być owcą, trzeba rozpoznawać głos Pasterza. Jak to czynić, skoro jest tyle głosów, które pretendują do roli pasterza? Oferują nam komfort, bezpieczeństwo, obfitość pokarmu… Ten woła mnie po imieniu. Brzmienie Jego głosu objawia kochającą obecność, bliskość, ciepło, bezpieczeństwo.

Usłyszeć głos, to jedno. Pójść za nim, to drugie. Pasterz nie prowadzi na smyczy, pozostawia owcy wolność. Owca idzie za kim chce, schodzi na bezdroża. Błędnie rozumiana wolność: jako absolut, najwyższe prawo. Tymczasem najgłębszym pragnieniem ludzkiego serca nie jest wcale niezależność, ale przynależność do kogoś. Życie rodzi się z miłości, nie z samotności!

Jezus pragnie dziś o nas powiedzieć: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je”. Słuchać bo On wie kim jestem i czego mi potrzeba, by nikt nie wyrwał mnie z Jego ręki. Każde posłuszeństwo to odkrycie, że w tym Jezusowym akcie oddania za mnie swego życia bierze początek i ma źródło mocy moje chrześcijańskie powołanie. Każde ma swoją specyfikę, bo każdy z nas jest inny. Jezus zna nas dobrze i jako dobry Pasterz każdego prowadzi drogą dla niego odpowiednią. W Kościele wiele jest form życia tym samym chrzcielnym powołaniem. Wszystkie one służą owocowaniu jedynej miłości. Pasterz szuka w sercu każdego wiernej i szczodrej odpowiedzi.

3. Ja jako owca, ale także jako pasterz dla innych.

Nie tylko kapłani, ale rodzice, dziadkowie, ciocie, wujkowie… Uczestniczą w misji Dobrego Pasterza. Czyli misji prowadzenia innych, zwłaszcza młodych i bezbronnych, do źródeł wody żywej, na łąki wiecznie zielone w radości nieba. Co trzeba czynić by tę misję wypełnić? Najpierw słuchać Jezusa, nie tylko uchem, ale postawą życia. Potem być świadkiem wiary.

By tak się stało, trzeba nam wyjść z egocentryzmu i starać się brać za kogoś odpowiedzialność. Prowadzić innych do pełniejszego życia, chronić przed złem, stać się autorytetem, który nie niszczy wolności, ale pokazuje drogę, zaprasza, daje bezpieczeństwo: kocha. Potrzebujemy siebie nawzajem. Jezus mówi: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Z miłości Boga bierze wszelkie ‘pasterzowanie’. Tylko wtedy będę wiernym naśladowcą Dobrego Pasterza, gdy będę sam w jedności z Ojcem w niebie. Wszelkie prowadzenie innych musi być poddane miłości Bożej. Ona chroni przed patologią władzy, pychą, pokusą panowania.

By być dobrym pasterzem, trzeba być posłusznym. By być dobrą owcą w Jezusowym Kościele trzeba być posłusznym. Posłuszeństwo = zaufanie. A zaufanie bierze się z miłości. Niech nam towarzyszą pierwsze słowa papieża Leona: „Bóg nas miłuje, Bóg kocha nas wszystkich, a zło nie przemoże. Wszyscy jesteśmy w ręku Boga. Dlatego bez lęku, zjednoczeni, ręka w rękę z Bogiem i ze sobą nawzajem idźmy naprzód”. Amen.