Kategorie
Katecheza - Rok wiary

25. Wierze w Kościół święty (2)

Jeśli szukamy w słownikach słowa „Kościół”, odnajdziemy wiele różnych tłumaczeń. Polskie Kościół, podobnie jak niemieckiego Kirche i angielskiego Church, posiada rodowód gocki. Na dodatek jest rodzaju męskiego, podczas gdy w innych językach, rodzaju żeńskiego. Hiszpańskie iglesia czy włoskie chiésa, wywodzą się od łacińskiego ecclesia, a ono z oryginału greckiego – έκκλησία. Ecclesia oznacza zgromadzenie osób w konkretnych celu. Kiedy Bóg wyprowadził Izraelitów z Egiptu nazwał ich ecclesia czyli swoim zgromadzeniem, wspólnotą. Zostali przeznaczeni, aby być Jego świadkami w świecie różnego bałwochwalstwa. By być narodem wybranym.

Tym samym słowem posłużył się nasz Pan, Jezus Chrystus, gdy przyszedł na ziemię i założył Kościół. Kiedy powiedział do Piotra: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18), czynił to samo, co Bóg kiedy wyprowadzał przez Mojżesza swój lud z niewoli egipskiej. Tamten był zapowiedzią tego, co uczynił Jezus mówiąc „mój Kościół”. Wybrał tych, których sam chciał. Wybrał grupę Jego uczniów, Jego świadków, do której ja i ty należymy.

Należeć do jakiejś grupy stanowi część naszej ludzkiej natury. Od dzieciństwa człowiek tworzy małe grupy, które nawet posiadają swoje hasła. Dziś może bardziej w cyberprzestrzeni (portale społecznościowe). Dawniej dla chłopców było tworzyć podwórkową drużynę piłki, a bycie wybranym do niej stanowiło powód do radości i dumy.

Dla nas katolików być częścią tej wielkiej „Bożej drużyny” stanowi naturalną część naszej wiary. Radość sprawia, gdy odkrywamy, że pani doktor, znajomy policjant czy kierowca z autobusu miejskiego jest praktykującym katolikiem. Podobnie, gdy podróżujemy do innych, nawet odległych krajów. Prosta, ale głęboka satysfakcja, że ci mówiący językiem, którego nie znamy i inaczej się ubierający, są także katolikami. Szczególnym doświadczeniem przynależenia do tej samej wspólnoty wiary są od lat Światowe Dni Młodzieży. Jezus, ustanawiając Kościół, uwzględnił ten czynnik ludzkiej natury: poczucie wspólnoty. Przechodził wśród ludzi i wskazywał: „Ty, i ty, i ty… będziecie należeć do mojej drużyny”. I ci wybrani, przynależący do wielkiej i bogatej różnorodnością grupy, stawali się przyjaciółmi. Wszyscy należymy do Niego.

To prawda, że Jezus, kiedy mówi o swoim Kościele, bardzo rzadko posługuje się tym słowem. Nazywa go Królestwem Bożym lub Królestwem Niebieskim. To św. Paweł wprowadził do powszechnego użytku słowo Kościół. Choć mówi często o „Kościele w Efezie” czy „Kościele w Filippi”, ale dla niego jest ta sama wielka wspólnota, budowana głoszeniem Jezusowego Słowa.

Oczywiście Kościół nie jest stowarzyszeniem na podobieństwo skautów (harcerzy), którego celem jest wychowanie dobrych, uformowanych ludzi. Kościół jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, której celem jest doprowadzić nas do nieba. Nie jest czymś, co łączy ciebie i mnie, lecz co łączy każdego z nas z Jezusem. Jest łodzią, na której dopływamy do portu zbawienia. Tę nadprzyrodzoną rzeczywistość św. Paweł wyraża innymi pojęciami: Kościół jest Oblubienicą Chrystusa, Świątynią Chrystusa, Ciałem Chrystusa.

Oblubienica Chrystusa. Wszyscy znamy bajkowy motyw mówiący o tym, iż książę nie może ożenić się z królewną dopóki nie pokona jakiegoś smoka, olbrzymów czy też nie przyniesie dzbana wody ze studni gdzieś na końcu świata. Podobnie w życiu ludzkim: mężczyzna musi coś uczynić, aby zdobyć kobietę. Idąc tym tokiem myślenia św. Paweł wyobraża sobie Chrystusa, który przychodzi na ziemię, aby „zapracować” i zdobyć tę oblubienicę, którą jest Kościół. Zapracowuje ofiarą swojego życia. Dlatego miłość Chrystusa do Kościoła jest tak mocna, trwała i zawsze wierna. Św. Paweł, kiedy chce przekazać naukę o miłości małżeńskiej, najpierw wskazuje na wzór miłości oblubieńczej Chrystusa do Kościoła (Ef 5). Jeśli więc chcemy zdobyć miłość Chrystusa, winniśmy być lojalnie oddanymi Kościołowi. Chrystus patrzy na moją i twoją duszę jako cząstkę Kościoła.

Św. Paweł pisze też o Kościele jako wielkiej budowli, w której każdy z nas jest żywym kamieniem. „W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (Ef 2,22). Chce nam przez to powiedzieć, jak ważna jest jedność Kościoła i jak wszyscy jesteśmy zależni jedni od drugich. Mówimy, że coś w drugim jest budującego mnie. Podobnie w Kościele: wiara jednego buduje innych, a jej brak osłabia więzy tej budowli.

Ale św. Paweł mówi jeszcze coś więcej: jesteśmy ciałem Chrystusa, w którym On jest Głową. On daje życie Kościołowi, z Niego płyną łaski, bez których żaden członek Jego ciała nie może prawdziwie żyć. Kiedy boli cię palec u nogi, to tak prawdę nie tam odczuwa się ból, lecz w mózgu, gdyż cały system nerwowy naszego organizmu jest głęboką jednością. Tak jesteśmy złączeni w Kościele z Chrystusem jako członki zjednoczone między sobą i z głowa. Te wszystkie obrazy pozwalają zrozumieć co znaczy być katolikiem i jakie powinno być nasze życie, aby odpowiadało przynależności do Kościoła Jezusa Chrystusa.