Podczas wędrówki życia, prędzej czy później, nieuniknione jest spotkanie z cierpieniem. Szczególnie dzisiaj, kiedy na każdym kroku mamy do czynienia z zagrożeniem wojny i panoszącej się pandemii. W obliczu cierpienia własnego, cierpienia kogoś nam bardzo bliskiego lub po prostu drugiego człowieka, może zdarzyć się nasz protest, bunt przeciwko Bogu, który wydaje się być obojętny wobec nieszczęść ludzkości. Wielu z nas przeżywało lub przeżywa głęboki wstrząs z powodu Ojca, który milczy wobec ludzkiej niesprawiedliwości, zezwala na wojny, klęski naturalne, zgadza się, by cierpiały i ginęły niewinne dzieci, nie interweniuje, aby położyć kres okrucieństwu.
Czy jednak można znaleźć przyczynę każdego cierpienia?
My sami jesteśmy zarozumiali, bo chcemy wyjaśnić nieprzeniknione tajemnice. Zapominamy, że Bóg – jak przypomina Paweł w liście do Filipian – uczestniczył w naszej wędrówce jako prawdziwy człowiek, a Jezus „uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci”. Kiedy Bóg postanowił zamieszkać wśród nas, uczynił to, przyjmując postać dziecka, najbardziej kruchego stworzenia i wybrał drogę ubóstwa i słabości, aby wyrazić pełnię swojej miłości.
Dzisiaj będziemy przeżywać Drogę Krzyżową, krocząc śladami Ojca Pio z Pietrelciny, otwierając się na Jego nauki duchowe, byśmy byli wierni swojemu, życiowemu powołaniu. Niech w naszych duszach odezwie się szept Chrystusowej miłości, aby całe nasze życie już od dzisiaj opierało się na całkowitym Jemu oddaniu i zawierzeniu. Abyśmy w głębi serca poczuli Jego dotyk, kojący nasze lęki i niepokoje naszego życia. Niech każdy nasz krok postawiony na Jego drodze krzyża, będzie dla nas doskonałą szkołą i kolejnym etapem naszego duchowego dojrzewania.
Stacja I
Pan Jezus skazany na śmierć.
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Człowiekowi który zgrzeszył, Bóg okazał miłosierdzie. Jezusowi, który nie miał grzechu, człowiek ogłasza wyrok. Jezus zostaje skazany pomimo tego, że nie zgrzeszył: tak właśnie mówił Piłat podczas przesłuchania: „Ja nie znalazłem w Nim żadnej winy”. Ale Jezus zostaje skazany i to skazany na śmierć na krzyżu.
Z listów Ojca Pio: „Nie zapominajcie, że jestem egoistą w kwestii cierpienia. Chcę cierpieć sam, podczas gdy niecierpliwie oczekuję na odejście do Jezusa. Wyrzucałbym sobie, gdybym choć jedną godzinę chciał zostać pozbawiony krzyża, lub co gorsza, gdyby inni chcieli przyjść i mi go zabrać”. „Nigdy nie przyszła mi do głowy myśl o jakiejś zemście. Modliłem się za oszczerców i nadal będę się modlił. Często mówiłem Bogu: Panie jeśli dla ich nawrócenia potrzebne jest uderzenie batem, zrób to, byleby tylko zostali zbawieni”.
Wielokrotnie poddawano osądowi życie św. Ojca Pio. Czynili to mali ludzie złej woli i wielcy tego świata. Niektórzy czynili to w imię naszego pana Jezusa Chrystusa, ponoć dla ocalenia czystości wiary i Kościoła.
Wiem, że nie każdy osąd drugiego człowieka jest niesprawiedliwy, ale najbardziej bolą te oskarżenia usłyszane od najbliższych. Ciebie Jezu, skazano aby ocalić naród. Ojca Pio, by ocalić Kościół bądź zakon.
Dobry Jezu, daj mi siłę woli, bym miał odwagę, bronić się przed wydawaniem wyroków nie tylko na rządzących moją ukochaną ojczyzną, ludzi kierujących moim ukochanym Kościołem, ale także na każdego człowieka.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja II
Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Ojciec Pio tak się zwierzał: „Jestem atakowany ze wszystkich stron, nieustannie zmuszany, by szukać zapamiętale i rozpaczliwie tego, który zranił mnie tak okrutnie i który nadal mnie rani, nie zezwalając, by Go widziano”. „Nie chciejmy zaprzeczyć, że cierpienie jest koniecznie potrzebne naszej duszy, a krzyk powinien być naszym codziennym chlebem. Jak ciało potrzebuje pokarmu, tak dusza potrzebuje krzyża”. „Chciejmy zrozumieć, że Bóg nie chce i nie może nas zbawić ani uświęcić bez krzyża; im bardziej pociąga do siebie jakąś duszę, tym bardziej ją oczyszcza przez krzyż”. „ Życie jest Kalwarią, ale dobrze jest wchodzić na nią z radością. Krzyże są naszyjnikami Oblubieńca, a ja jestem o nie zazdrosny. Moje cierpienia sprawiają mi przyjemność. Cierpię tylko wówczas, gdy nie cierpię”. „Gdzie nie ma posłuszeństwa, tam nie ma cnoty. Gdzie nie ma cnoty, tam nie ma dobra, nie ma miłości, a gdzie nie ma miłości, tam nie ma Boga, a bez Boga nie idzie się do nieba. Wszystkie te cnoty tworzą jakby drabinę, a jeśli zabraknie w niej choćby jednego szczebla, to się spada”.
Przychodzi taki dzień, że trzeba w duchu wyrzeczeń i ofiary wziąć odpowiedzialność za swoje życie, ponieść konsekwencje popełnionego zła i uczynionego dobra. Oto dobry Jezus, wiernie miłując Ojca, bierze na swoje ramiona krzyż, na którym złożone zostały złe czyny, grzechy ludzi wszystkich wieków. Bierze go świadomie i dobrowolnie, by trud drogi na kalwarię ofiarować za każdego z nas.
Jezu, postaw na drodze mego życia dobrych ludzi, którzy w trudnych chwilach, będą dla mnie duchowym wsparciem, gdy przyjdą dni trudne, dni wymagające samozaparcia się i wyrzeczenia. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja III
Jezus upada po raz pierwszy
Niełatwo nieść krzyż, Jezus ze swoją miłością do nas, wychodzi nam naprzeciw, abyśmy w chwilach trudności i zmęczenia nie zniechęcali się i nie zrażali. Jezus upadł pod krzyżem, pod ciężarem naszych wszystkich grzechów. Jednak ten ciężar Go nie pokonuje. Jezus podnosi się i podejmuje swoją dalszą wędrówkę.
Z listów św. Ojca Pio: „Krzyż cię nigdy nie przygniecie, jego ciężar może tobą zachwiać, lecz jego moc cię podtrzyma”, „W pomyślnych dla was czy niepomyślnych obrotach spraw, zawsze upokorzcie się przed mocną ręką Boga, przyjmując z pokorą i cierpliwością nie tylko te rzeczy, które Wam odpowiadają, ale także wszystkie udręki zsyłane przez Boga po to, by was uczynić coraz milszymi Jemu i coraz godniejszymi niebieskiej ojczyzny”
Jeżeli chcemy pójść za Jezusem, musimy być przygotowani na potknięcia i różne trudności. Ufając tylko we własne siły, szczególnie wtedy gdy krzyż codziennego zmagania z życiem jest zbyt ciężki, mogą pojawić się trudności, których nie będziemy w stanie pokonać sami. Nie bójmy się tego, ale miejmy odwagę zwrócić się do Pana naszego i Jemu zawierzać, wszystko co trudne. Bo tylko w Nim jest każda odpowiedź i wszelki ratunek.
Mój dobry Boże, wzorem św. Ojca Pio: „błagam Cię, abyś był moim życiem, moją barką i moją przystanią”. Mój Jezu, wiem, że Ty podnosisz upadłych, nie gardzisz strapionymi i spoglądasz z miłością i miłosierdziem na wszystkich potrzebujących, dlatego daj mi żywą wiarę i czynną miłość, abym mógł podążać za Tobą i wypełniać Twoją Boską wolę. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja IV
Pan Jezus spotyka Matkę Bolesną.
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Człowiek nie powinien być samotną wyspą. Nie powinien żyć tylko dla siebie, ale żyć dla Boga, braci i sióstr. Na swojej drodze powinien wesprzeć się na kochanych i kochających. Każdy z nas w swoim życiu spotyka wielu dobrych ludzkich, ale i takich, którzy życzą nam źle. Bardzo szczególne miejsce zajmują w nim rodzice. Bo właśnie matka jest najlepszą wychowawczynią i animatorką życia duchowego. Matka w bardzo trudnych sytuacjach staje się dla człowieka ostatnią deską ratunku.
Podczas wędrówki na Kalwarię Jezus w tajemniczo milczącym spotkaniu ze swoją matką doświadczył wielkiego umocnienia. Ojciec Pio, doznając pociechy i umocnienia podczas modlitewnych spotkań z Maryją, pisał: „Ta najukochańsza Matka umiała podtrzymać nasze błagania, wzmocnić nasze uzasadnienia, uczynić zasługującymi nasze modlitwy … O Boże, jakże rozdzierający ból czuję na dnie serca! Kiedy to się uciszy? Czuję, jak rozrywa mi serce. Nie mam gdzie go złożyć. Gdybym tak chociaż miał satysfakcję, by wypłakać łzami te wewnętrzne męczarnie! O Jezu, teraz prawdziwie pojmuję, dlaczego Twoja Matka, wpatrując się w Ciebie, nie płakała. Ale powiedz mi, o Jezu czymże jest ten wewnętrzny głos który bez końca słyszę: „Gdzie jest twój Bóg”, na który ja nie odpowiadam, obawiając się … by nie skłamać?”
Dobry Jezu, Ty wiesz, co znaczy samotność, szczególnie wtedy, gdy opuszczają Ciebie ci, dla których byłeś nauczycielem, mistrzem i wychowawcą. Ty wiesz, jaką pociechę niesie kochająca Matka. Dla każdego, kto doznał jakichkolwiek cierpień, odrzucenia lub znieważenia. Naucz nas dostrzegać osamotnionych i opuszczonych. Naucz nas patrzeć na Ciebie Jej spojrzeniem, kochać Cię Jej miłością i być zawsze szczęśliwymi z Tobą. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
I Ty któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja V
Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Jezus przyszedł na ziemię, by wypełnić wolę swojego Niebieskiego Ojca, którą było odkupienie ludzkości przez przyjęcie przez Syna Bożego ludzkiej natury. W tej stacji tajemniczo splata się człowieczeństwo Jezusa z człowieczeństwem Szymona.
Św. Ojciec Pio pisze: „W każdym człowieku cierpiącym jest Chrystus, który cierpi. W każdym ubogim jest Chrystus, który w nim znosi swoje umęczenie. W chorych i ubogich są jakby dwa oblicza Chrystusa. Od jakiegoś czasu odczuwam narastające pragnienie ofiarowania siebie samego Panu jako żertwy za grzeszników i dusze w czyśćcu cierpiące. Prosiłem Pana, by raczył na mnie zesłać te kary, które przygotował i ma wymierzyć grzesznikom i duszom czyścowym, by je nawet po stokroć wywarł na mnie, byle tylko grzesznicy nawrócili się i zostali zbawieni, by zostały wypuszczone do raju dusze przebywające w czyśćcu”.
Panie Jezu, nie chcę wymawiać się od dźwigania mojego krzyża. Daj mi odwagę, bym w trudnych chwilach, wpatrując się w Ciebie, umiał się otwierać na pomoc innym ludziom. Panie Jezu otwórz szeroko moje oczy na dobroć i życzliwość bliźnich, którzy w tych ciężkich czasach próby, poświęcając swój czas i bezpieczeństwo dla cierpiących, motywowali mnie do codziennego stawania się Cyrenejczykiem. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja VI
Weronika ociera twarz Chrystusowi
Gest Weroniki zastanawia. Wyszła z anonimowego tłumu podejmując ryzyko, jakie się z tym wiązało. Wpatruje się w oblicze Jezusa, jakby chciała rozpoznać, kim On jest. Dostrzega ludzką twarz, oplutą, zbroczoną krwią i zabrudzoną pyłem wzniecanym przez tłum idących przed jak i za Jezusem. Chustą, którą każda kobieta nosiła na głowie, ociera Jezusową twarz.
Modlitwy zanoszone za braci i siostry są jak chusta Weroniki. Zawsze wracają do nas z darem Jezusowego błogosławieństwa.
Św. Ojciec Pio pisał: „Jeśli wiem, że jakaś osoba jest udręczona na duszy i ciele, czegóż bym nie zrobił dla niej u Chrystusa, aby zobaczyć ją wolną od strapienia. Gdyby Pan mi zezwolił, wziąłbym chętnie na siebie wszystkie jej cierpienia i wysłużone zasługi dla jej dobra po to, żeby zobaczyć ją znowu zdrową … Pan wkłada i zdejmuje ciężary, ponieważ, gdy daje krzyż jednemu ze swoich wybranych, wzmacnia go tak bardzo, że ten, znosząc ciężar, odczuwa ulgę”
Postawa Ojca Pio wobec ludzi stawiających krzywdzące zarzuty posądzania i przyjmowania przez niego przykrości znoszonych dla miłości Chrystusa, jest dla nas przykładem przeogromnej miłości i oddania. Jest jak delikatne otarcie twarzy Chrystusa, chustą Weroniki.
Jezu, „najpiękniejszy z synów ludzkich”, bolesna męka zniszczyła Twoje piękno. Ja zeszpeciłem grzechem piękno swej duszy ozdobionej Twoja łaską. Tylko Ty, Zbawicielu, możesz mi je przywrócić. Uczyń to przez sakrament pokuty, o co Cię z pokorą proszę. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja VII
Jezus upada po raz drugi
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Człowiek potyka się od samego początku swojego istnienia. Mogą rodzić się w nim wątpliwości co do istnienia Boga i Jego miłości. Mogą pojawiać się pytania dotyczące sensowności pracy nad sobą. Po co czynić dobro, które powinno owocować Bożymi łaskami i błogosławieństwem. Ale czy my nie jesteśmy po prostu ślepi i głusi?
Oto przed nami powalony na ziemię Jezus kolejny raz musi podnosić się z prochu ziemi. Nauczał, dawał świadectwo, przywracał wzrok ociemniałym, siłę do normalnego życia sparaliżowanym, złamanym na duchu.
Św. Ojciec Pio pisał: „Czuję się zobowiązany w pierwszym rzędzie powiedzieć, że Jezus potrzebuje takiego człowieka, który wraz z Nim cierpi z powodu ludzkiej bezbożności i dlatego prowadzi mnie drogami cierpienia. Niech zawsze będzie wysławiana Jego miłość, która potrafi mieszać słodkie z gorzkim i przemieniać przejściowe cierpienia życia w wieczną nagrodę”. „Nie martw się i nie trap długim szukaniem Boga. On jest przecież w twoim wnętrzu, jest z tobą, jest w twoich westchnieniach, jest w twoich myślach. On jak matka ukrywa się przed swym synem, a zarazem zachęca go, by jej szukał, a przecież ona jest tuż za nim i swymi rękami przesłania mu oczy, aby jej szukał”
Panie wielokrotnie pomagałeś ludziom, których życie stawało się trudną drogą krzyżową. Pomóż mi, kiedy dopadną mnie słabości i postaw na mojej drodze ludzi, którzy pomogą mi wstać gdy sam, nie będę już dawał rady. Pozwól, bym umiał pomóc tym, którzy upadną. Pomóż mi iść za Tobą każdą drogą, którą mnie poprowadzisz.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja VIII
Jezus pociesza płaczące niewiasty
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Spotykając jerozolimskie niewiasty, Jezus mówi: „nie płaczcie nade mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi”.
Łatwo jest się wzruszyć, patrząc na Ukrzyżowanego. Każdy z nas może wyobrazić sobie postać, naszego najukochańszego Pana, całego we krwi, obitego i posiniaczonego. Z wbijającymi się w tą świętą głowę kolcami korony cierniowej, po której spływają stróżki krwi. Plecami, rozdartymi od rzymskiego pejcza, bokiem przebitym włócznią. Czy ten widok Ciebie porusza? Ale powiedz, kiedy przestajesz spoglądać na obraz Ukrzyżowanego, czy twoje życie nie płynie jak dawnej?
Oto wezwanie Jezusa: nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej na tym, co mnie tutaj przywiodło- płaczcie nad waszymi grzechami, by wejść na drogę autentycznego nawrócenia.
Z listów św. Ojca Pio: „Bóg aby nas pociągnąć do siebie, obdarza nas bardzo wieloma łaskami i wówczas myślimy, że już palcem dotykamy nieba. Nie wiemy natomiast, że do wzrostu potrzebujemy suchego chleba, krzyży, poniżenia, prób, doświadczeń i przeciwności”. W innym miejscu pisze: „Bardzo cierpię z tego powodu, że nie będę mógł zdobyć dla Boga wszystkich moich braci. W pewnych momentach jestem bliski śmierci z powodu bólu serca na widok tylu cierpiących dusz, którym nie mogę przynieść ulgi oraz z powodu tylu bliźnich sprzymierzonych z szatanem”.
Proszę Cię Panie, oświeć mój rozum, rozpal moją wolę, oczyść moje serce, uświęć moją duszę. Spraw bym opłakiwał popełnione grzechy, odrzucał pokusy, poprawiał złe skłonności, pogardzał grzechem i wadami. Abym zwyciężał namiętności umartwieniem, chciwość hojnością, letniość zapałem, wzburzenie cierpliwością, gniew łagodnością. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja IX
Jezus upada po raz trzeci
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Przy pierwszym upadku Jezus jest jeszcze zdolny samodzielnie się podnieść. Przy drugim wydaje się być powalany na ziemię, trzeci to wręcz runięcie na ziemie z wycieńczenia. Kalwaria jest już blisko, ale siły zaczynają Go całkowicie opuszczać. Jezus leży na ziemi. Ten trzeci upadek to jakby wstęp do ostatecznego umierania. Nie jest jeszcze szczytem bólu ani jego kresem.
Gdy człowiek kolejny raz się potyka, gdy pada w grzechu na zdeptaną ziemię, to dusza płacze w nim z bólu. Nigdy nie poddawajmy się w trudnych momentach życia. Istnieje Boży plan, który Ojciec ma dla każdego z nas. Musimy iść dalej, pewni, że Jezus nie zostawi nas samych. On jest zawsze z nami.
Z listów św. Ojca Pio: „Staraj się usilnie uśmiercać w sobie pozostałości starego człowieka… bądź zawsze pokorna, bardziej ufająca Bogu… mniej rozmiłowana w wygodach i próżnej chwale. Podążaj dalej odważnie i nie ustawaj… oczekuj na to, co Bóg ci powie… Pewnego dnia da ci słowo pokoju i pociechy, wówczas poznasz, że twoje cierpienia zostały bardzo dobrze wykorzystane, a twoja cierpliwość okaże się pożyteczna”.
Panie, Ty mówiłeś, że droga nie będzie łatwa. Wiem, że wspinanie się na szczyty ewangelicznej miłości, na drodze naśladowania Ciebie, którą podążał św. Ojciec Pio, napotyka wiele trudności. Ale skoro tak wielu nią kroczy, potyka się, podnosi i odnosi zwycięstwo, ja także chcę je osiągnąć. Bądź moją siłą. Niech Twoja łaska wspiera mnie, a także tych, którzy razem ze mną wędrują i są dla mnie wzorem i przykładem. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja X
Jezus obnażony z szat
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Zdejmując z Jezusa szaty, pozbawiono Go prawa do ludzkiej godności. Nawet w obliczu śmierci nie oszczędzono najniewinniejszego z ludzi. W tym obnażeniu objawiło się wielkie dostojeństwo każdego człowieka, jego nieśmiertelnej duszy stworzonej na podobieństwo Boże, której złość i niegodziwość ludzka nie potrafi zeszpecić. Jezus zostaje obnażony z szat – jeszcze jedno poniżenie. Czy ten proceder nie powtarza się dzisiaj każdego dnia? Już dwa miliony naszych sąsiadów z Ukrainy, uciekło do naszego kraju. Są odarci z wszystkiego, osamotnieni gdyż utracili wszystko i czasami wszystkich. To inny człowiek zgotował im ten los.
Św. Ojciec Pio pisał: „Powtarzajmy sobie często; Bóg mnie widzi. Poprzez ten sam akt, który ja czynię. On mnie widzi a także ocenia. Postępujmy więc tak, aby Bóg nie widział w nas nic innego, jak tylko samo dobro”. „Wzrastajmy zawsze i postępujmy w miłości chrześcijańskiej, która jest królową wszystkich cnót. Pamiętajmy zawsze, że nigdy nie możemy powiedzieć dość tej najpiękniejszej z cnót. Przecież to ona była tak bardzo droga Boskiemu Mistrzowi, że ją nazwał swoim przykazaniem”.
Stojąc przed Tobą Panie, odartym z szat, wspominam tych, którzy utracili wszystko i wszystkich, a w szczególności pokrzywdzonych braci i siostry z Ukrainy. Panie Jezu, naucz mnie szanować godność ludzką , a nie szaty. Stwórz we mnie nowe, czyste oczy, czystą myśl i serce, abym patrząc, myśląc i czując, pamiętał że w każdym napotkanym człowieku może mieszkać Bóg. Uczyń mnie wolnym od każdego nieuporządkowanego przywiązania. Spraw bym Ci służył z miłością, radością i szczerością. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja XI
Jezus przybity do krzyża
Jezusa potraktowano w sposób szczególny; inni skazańcy zostali przywiązani do krzyża, On został przybity. Ogromny ból przeniknął ciało i duszę. Okrutne traktowanie przez katów i szyderstwa tłumu Jezus zniósł w milczeniu. Mimo to nie przestał kochać człowieka. Potwierdzają to słowa Ukrzyżowanego, który kieruje je do Ojca. „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”.
Na różne sposoby można ukrzyżować człowieka. Można go upokorzyć słowem lub czynem, poniżyć milczeniem albo zmusić do milczenia. Odizolować od rodziny i przyjaciół.
Przebaczenie i usprawiedliwienie, oto czego musimy się uczyć, aby wzrastać i podążać drogą czystości serca. Zraniony Jezus przebaczył z wysokości krzyża. A czy ty umiesz przebaczać?…
Z listów św. Ojca Pio: „Nie lękaj się- powtarza mi wiele razy Jezus- ześlę na ciebie cierpienie, ale dam ci też siły… ponieważ nic nie zdoła pokonać tych, którzy jęczą pod brzemieniem krzyża dla mojej miłości, bo Ja ich wspieram” . ”Dla dzieci Bożych bardzo małe znaczenie ma to krótkie życie, które przemija, gdyż wieczność będziemy żyli w chwale Bożej. Zastanów się więc, czy idziesz właściwą drogą do wieczności, czy już stawiasz swoją stopę na tej drodze. Oby w tym kierunku szły twoje nogi i byś był szczęśliwy, bo nie ma znaczenia życie w tym przemijającym i niespokojnym świecie”.
Jezu najposłuszniejszy, poddajesz się dobrowolnie katom, aby do końca wypełnić wolę Ojca. Spraw, Panie, abym i ja zawsze wypełniał wole Bożą. Naucz mnie przebaczać. Chociaż jest to trudne i wiem, że bez Ciebie nie jestem w stanie tego zrobić. Ty przebaczasz doskonale i jesteś wyrozumiały dla nas grzeszników. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja XII
Jezus umiera na krzyżu
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Po trzech godzinach konania Jezus powierza Ojcu swego ducha. Pięknie ten moment opisuje św. Marek Ewangelista, ukazując setnika, który krzyczy w strachu: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym”
Chrystus został podwyższony, aby wszystkich przyciągnąć do siebie. Z krzyża prosi o przebaczenie dla nas… Łotrowi obiecuje raj… Ludziom oddaje swoją Matkę… „W ręce Ojca oddaje ducha swego”, wkraczając w bramy śmierci. Jednak ta śmierć, staje się początkiem nowego życia.
Św. Ojciec Pio pisze: „Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy; a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich, jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyły serce Boga, mogłyby z nas grzeszników, uczynić przy pomocy sakramentów, ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości”.
Jezu, co kazało Ci zstąpić z nieba na ziemię?… Twoja Jezu miłość!
Co kazało Ci cierpieć tak wiele strasznych udręk aż do śmierci?… Twoja Jezu miłość!
Co kazało Ci pozostawić samego siebie jako pokarm dla naszych dusz?… Twoja Jezu miłość!
A my… nawet nie rozpoznaliśmy w Tobie prawdziwego Boga i czasami nadal nie rozpoznajemy. Oto ja Jezu, wpatrzony w Twoje udręczone ciało. Wpatrzony w Twoją zwycięską podróż do Ojca, proszę, naucz mnie akceptować Twój krzyż w moim życiu. Chciałbym mieć tyle odwagi i siły, by wzorem św. Ojca Pio, w trudnych chwilach powtarzać za Tobą „w ręce Twoje powierzam siebie i moje sprawy”. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja XIII
Pan Jezus zdjęty z krzyża
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
W Ewangeliach spotykamy się z Mędrcami ze wschodu, którzy przybyli do Betlejem i w stajence ujrzeli przepiękną scenę: Jezusa w ramionach Matki. Matka i Syn na zawsze zjednoczeni w miłości. Michał Anioł uwiecznił inny niezwykle bolesny obraz: Jezusa zdjętego z krzyża, ponownie w ramionach Matki. Dwa jak bardzo różne momenty, najpiękniejszy i najtragiczniejszy a w centrum zawsze Maryja, przyjmująca w swoje ramiona ukochanego Syna. Tak samo czyni dla nas; w chwilach najpiękniejszych i najtrudniejszych czujemy obok nas bliskość Dziewicy Maryi, uciekamy się do Niej.
Z listów św. Ojca Pio: „Kiedy spoglądamy z ziemi wygnania, nadzieja zwycięstwa jest daleka. Kiedy zaś spoglądamy z domu Boga, pod opieką najświętszej Matki, jest bliska i pewna”
Tak byśmy pragnęli być postrzegani jako dobrzy, szlachetni i święci, ale tak bezboleśnie, bez krzyża i Kalwarii, bez cierpienia i umierania. A św. Ojciec Pio pisał: „Zapamiętaj sobie, że bliżej Boga jest złoczyńca, który wstydzi się tego, że źle robi, niż uczciwy, który wstydzi się tego, że robi dobrze”.
Za przyczyną Matki Bolesnej proszę Cię, Jezu, o łaskę wytrwania w moim powołaniu do samego końca. Udziel mi daru sumiennego wypełniania swoich obowiązków, przede wszystkim tych duchowych. Abym nie bał się świadczyć przed światem i nie wstydził się tego, że jestem Twoim wiernym sługą. A kiedy stanę u kresu mego życia, wyjdź mi na spotkanie z Twoją Matką najświętszą i przyjmij mnie do Twego królestwa. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
I Ty któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja XIV
Pan Jezus złożony w grobie
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Zapewne każdy z nas spotkał się w swoim życiu ze śmiercią kogoś bliskiego. Przecież wszyscy odchodzimy z tego świata, a u kresu naszej pielgrzymki stajemy przed obliczem Ojca, Stwórcy nieba i ziemi. Jezus po dramatycznym pełnym bólu zawołaniu: „Boże mój, czemuś mnie opuścił” wypowiada słowa pełne zawierzenia: „W ręce Twoje powierzam ducha mego”
Ojciec Pio wierzył, że śmierć to początek życia i szczęścia w Bogu. Do tego momentu tęsknił i wzdychał. Śmierć z Bogiem i w Bogu nie może być straszna, skoro tak bardzo jej pragnął. W jednym z listów do swojego przewodnika duchowego ojca Benedykta pisał: „Ach, mój Ojcze, co powinienem robić? Czuję, że wprost umieram, nawet nie odczuwam dość siły by żyć. Moje ukrzyżowanie jeszcze trwa, w agonię weszło bardzo dawno i ona staje się coraz bardziej dręcząca. Powiedz mi, kiedy ona się skończy? Do kiedy chcecie odraczać moje „Wykonało się”
Znamy historię złożenia Jezusa w grobie. Zrobiono to pospiesznie bez dopełnienia wszystkich rytów, które zaplanowano na dzień po szabacie, bo to było nieczyste. Dlatego pozwolono, aby po prostu usunąć Jezusa. Czy podobnie nie dzieje się tak w naszym życiu. Czy Jezus i krzyż nie znika z naszej przestrzeni społecznej. Komu przeszkadza? …Kogo gorszy?
Św. Ojciec Pio pisał: „Jezus nie przyszedł na ziemię aby umrzeć na zawsze. Jezus umarł, aby zmartwychwstać, dając nam wszystkim zrozumieć, że ostatnim słowem życia nie jest śmierć, … ale życie”. Amen
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Zakończenie
Jezu, aby dać życie światu, przyszedłeś i umiłowałeś nas do końca. Umierając i zmartwychwstając, uwolniłeś nas od grzechu i dałeś nam życie wieczne. Pozostań z nami każdego dnia, aż do Twego chwalebnego powrotu. Daj nam mądrość, odpowiedzialność i siłę, by zawsze wybierać życie, mężne, godne i sprawiedliwe.
Kończymy rozważanie Twojej męki Jezu, Panie nieba i ziemi. Pełni pokory i nadziei kierujemy ku Tobie słowa modlitwy zaczerpniętej z wołania patrona naszej parafii, św. Ojca Pio: „Ach, mój Boże! Wlej we mnie odrobinę nadziei, że w końcu oczyszczony i przetworzony w tyglu Twojej słusznej sprawiedliwości będę mógł widzieć Ciebie takim, jakim dla mnie jesteś mój Boże, moje Wszystko, Dobro mojej Duszy”. Amen
