Tę prawdę naszego wyznania wiary można wypowiedzieć bardzo szybko i bez zastanowienia przejść dalej. A wtedy grozi nam niebezpieczeństwo, że nie tylko nie pogłębimy jej treści, lecz także możemy ją źle zrozumieć. Cóż bowiem oznacza pojęcie <<piekieł>>? Najprościej powiemy, że piekło jest miejscem, gdzie odbywają karę wiecznego potępienia ci, którzy umarli broniąc się przed nawróceniem, okazaniem skruchy i żalu za swoje grzeszne postępowanie. Przebywanie Jezusa w tak rozumianym piekle pozbawione jest jednak wszelkiej logiki.
Najnowszy Katechizm przypomina, że „Krainę zmarłych, do której zstąpił Chrystus po śmierci, Pismo św. nazywa piekłem, Szeolem lub Hadesem, ponieważ ci, którzy tam się znajdują, są pozbawieni oglądania Boga. Taki jest los wszystkich zmarłych, zarówno złych, jak i sprawiedliwych, oczekujących na Odkupiciela, co nie oznacza, że ich los miałby być identyczny, jak pokazuje Jezus w przypowieści o ubogim Łazarzu, który został przyjęty <<na łono Abrahama>>” /KKK 633/.
Św. Piotr pisze w swoim pierwszym Liście, że „nawet umarłym głoszono Ewangelię” /4,6/. Jezus głosił więc dobrą nowinę o zbawieniu duszom, które były uwięzione i oczekiwały wyzwolenia. Głoszenie wezwania do zbawienia pozbawione byłoby jednak sensu, gdyby te dusze pozbawione były możliwości wyrażenia skruchy, nawrócenia się, a tak dzieje się przecież z duszami w piekle. Dlatego też mówiąc, że Chrystus zstąpił do piekieł nie mamy na myśli piekła, miejsca wiecznej kary potępienia, lecz miejsce, gdzie przebywały dusze ludzi sprawiedliwych, którzy żyli przed Jezusem. Katechizm podsumowuje to krótko: „Jezus nie zstąpił do piekieł, by wyzwolić potępionych, ani żeby zniszczyć piekło potępionych, ale by wyzwolić sprawiedliwych, którzy Go poprzedzili” /KKK, 633/.
A jeśli oni nie przebywali w miejscu wiecznego potępienia, ani też w niebie, które było jeszcze zamknięte, to jaki był ten stan pośredni, w którym się znajdowali? Nauka Kościoła jest w tym względzie jasna. Święci Patriarchowie, jak Abraham, Izaak i Jakub oczekiwali na przyjście Zbawiciela, aby móc wejść do nieba. Miejsce lub stan ten oczekiwania teologia określa słowem limbus. Jest to słowo łacińskie, oznaczające brzeg lub skraj rzeczy, np. chusteczki czy obrusa. W teologii słowo to służy do określenia pewnego rodzaju sytuacji granicznej, lub mówiąc inaczej, ziemi niczyjej.
Tę sytuację graniczną, o której mówimy zwykło nazywać się w teologii limbus patrum, czyli stan graniczny, gdzie przebywały dusze ludzi sprawiedliwych, którzy zmarli przed narodzeniem Chrystusa. Przebywały tam wybrane do nieba, ponieważ oczekiwały z wielkim pragnieniem, poprzez wiarę, przyjścia Chrystusa. W tej właśnie wierze prowadzili życie święte i zawsze czcili prawdziwego Boga. Za popełnione grzechy w jakiś sposób już zadośćuczynili. Byli więc przygotowani do wejścia do nieba, lecz nie mogli tego uczynić, zanim Jezus Chrystus nie zadośćuczynił za wszystkie grzechy wszystkich ludzi.
Posługując się pewnym porównaniem, można to miejsce nazwać rodzajem poddasza. Najczęściej służy ono do składowania rzeczy, których w tej chwili nie używamy, ale kiedyś znowu będziemy ich potrzebować. Zachowując granice porównania można by powiedzieć, że Pan Bóg, nie mogąc zaprosić Patriarchów i innych ludzi sprawiedliwych, którzy żyli przed Chrystusem, na swoje pokoje, umieścił ich jakby na tym poddaszu, wiedząc, że kiedyś będzie ich mógł przyjąć.
Kiedy więc Nasz Pan umarł na Krzyżu i Jego ciało zostało złożone w grobie, pierwsze co uczynił Jego Duch był pójście na „poddasze” Jego Ojca. Udał się do limbu, do tych wszystkich, którzy przez tyle wieków oczekiwali na Jego przyjście. Pięknie tę scenę ukazują ikony w Kościele wschodnim. Przedstawiają one Jezusa „zstępującego do piekieł”. Widzimy, jak pochyla się nad istotami podobnymi do cieni, wyciąga do nich rękę i przyciąga ich do siebie. Na tych ikonach najczęściej malowane są postacie pierwszych rodziców, Adama i Ewy, lub sam Adam, któremu „ostatni Adam” – Jezus Chrystus – podaje dłoń /1 Kor 15,45/.
Kiedy czytamy Księgi Starego Testamentu, odnajdziemy wielu świętych ludzi, których Chrystus mógł odnaleźć w limbie. Moglibyśmy sporządzić długą listę: Noe, Abraham, Izaak, Jakub, Józef, Mojżesz… i wielu innych. Ich właśnie odnalazł Chrystus i ogłosił im, iż to doświadczenie stanu granicznego zostało zakończone i że teraz zabiera ich ze sobą. Możemy tylko sobie wyobrazić tę wielką radość, jaką wywołała ta wiadomość.
Czy to jednak już wszystko, co oznaczają słowa Credo, gdy mówimy „zstąpił do piekieł„? Niewiele więcej danych podaje nam Objawienie Boże. Społeczność chrześcijańska widzi w tym wydarzeniu triumf Chrystusa nad potęgą śmierci. Zstąpienie Chrystusa do ojców przebywających w Królestwie zmarłych jest ostatnim etapem Jego mesjańskiego posłania. Etap ten posiada jakby dwa uzupełniające się elementy. Z jednej strony jest skondensowany w czasie: obejmuje godziny między Jego śmiercią a Zmartwychwstaniem. Z drugiej strony, pod względem rzeczywistego znaczenia, zmierza do rozciągnięcia Jego odkupieńczego dzieła na wszystkich ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc. Chrystus pragnie, aby ci wszyscy, którzy są zbawieni, stali się uczestnikami Odkupienia. Nie mogą więc być tego pozbawieni ludzie sprawiedliwi, którzy żyli przed Chrystusem. /por. KKK, 634/.
Posługując się jeszcze raz słowami najnowszego Katechizmu Kościoła Katolickiego powiemy, że „Chrystus zstąpił więc do otchłani śmierci, aby umarli usłyszeli <<głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą>>, żyli /J 5,25/. Jezus, <<Dawca życia>> /Dz 3,15/, przez śmierć pokonał tego, <<który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła>>, i wyzwolił <<tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli>> /Hbr 2,14-15/” /n.635/. Jest to prawda, która nie tylko dotyczy dusz ludzi sprawiedliwych, które oczekiwały na wyzwalające ich przyjście Chrystusa. Bardzo bezpośrednio dotyka ona każdego z nas, bo wszyscy staniemy przed rzeczywistością śmierci. Niesie ona w sobie wielki ładunek optymizmu i nadziei. Bardzo prosto wyraża to św. Paweł w pierwszym Liście do Koryntian: <<Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?>> /1 Kor 15,54-55/. Dlatego też my chrześcijanie, możemy śpiewać nad otwartym grobem wielkanocne Alleluja i pełni nadziei mówić: śmierć Jezusa jest dla wszystkich ludzi bramą do życia.
