Gościnność jako miłość do Boga w drugim człowieku
W życiu zawsze trzeba coś wybierać! (na targu: pomidory zwykłe lub malinowe; jechać tą albo inną drogą do pracy; wybór małżonka/i, imienia dla dziecka). Każdy wybór powoduje określone skutki. Im poważniejszy, tym i skutki poważne i nieodwracalne. Czy mam je na myśli, dokonując takiego a nie innego (emocjonalnego) wyboru?! Nie zapominaj o skutkach! I nie mam na myśli dzisiejszych tylko wyborów. Chodzi o ten najważniejszy, fundamentalny, od którego wszystko inne zależy: Wybór Pana Boga ponad wszystko. Tylko ten zawiera w sobie wszystko inne: gdy wybieramy inne rzeczy, zawsze coś przeciw czemu. Albo… albo… Gdy wybieramy Boga, nie ma albo..albo: Albo On… albo nasi rodzice…albo nasze dzieci. Nie!!
Właściwa hierarchia miłości. Nasz Bóg nie jest Bogiem, który pragnie, byśmy na ołtarzu Jego miłości składali naszych bliskich. Ktoś może powiedzieć: a historia Abrahama i syna Izaaka (próba wiary!, na początku przymierza z ludźmi). Tylko Bóg jest Bogiem. Bóg jest Miłością, ale miłość nie jest bogiem. Niestety, wiele przykładów, że tak jest: młodzi zafascynowani sobą, tak się kochają, że w ich miłości nie ma Pana Boga i Jego przykazań; rodzice rozpieszczające swoje dziecko (dzieci), ponoszących wiele ofiar, które z prawdziwą miłością nie mają nic wspólnego; starsi rodzice, którzy nie odcięli 'pępowiny’ i traktują dorosłe dzieci jak przedszkolaków. To patologie ludzkiej miłości. Ludzka miłość jest zdrowa, gdy jest zakorzeniona w Bożej miłości i jest jej przedłużeniem. Pytanie: czy ktoś nie przesłania mi Pana Boga?!
Nikt w historii z ludzi wielkich, filozof, mędrzec, nie oczekiwał od swoich uczniów, że będą go kochać więcej aniżeli ojca i matkę, więcej niż syna i córkę. Czasem domagali się tego jedynie tyrani (Stalin, Hitler), opętani pychą. Natomiast Jezus oczekuje od nas z całkowitą jednoznacznością: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien„. W ustach jednego tylko Boga takie słowa są prawdziwe. Co to znaczy „nie być godnym Boga”?? – „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien„.
Jesteśmy smutną cywilizacją samotnych egoistów. Niezdolnych do jakiegokolwiek wyrzeczenia (rodzice wymagajcie!!). Krzyczący o swoich prawach, milczący o powinnościach. Godzić się na swój krzyż nie oznacza pochwały cierpienia. To mądrość życia. A życiowe doświadczenie mówi: każdy, kto kochał, ten wie, że nie ma miłości bez ofiary, bez umierania egoizmu, bez wyrzeczenia, dawki bólu i łez. Tak warto i tak trzeba, do końca życiowej drogi wiernej miłości.
Po raz kolejny Jezus stawia nas nad przepaścią wiary i zaprasza do tego, abyśmy w Jego ręce złożyli wszystkie nasze ukochane osoby i relacje, jakie mamy. Słowa Jezusa nas ostrzegają: kto chce na własną rękę szukać sensu życia, kto chce sam ocalić swoje życiowe skarby, straci je. Kto powierza je (traci) Jezusowi, ten odzyska swoje życie jeszcze piękniejsze: to ziemskie, i wieczne. W ewangelicznej perspektywie każda strata przeradza się w zysk.
Tracić swoje życie = umierać dla grzechu. „Umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie„. Jeśli nie żyjemy dla Boga, to grzech nas uśmierca. Jezus Chrystus traktuje nas bardzo poważnie. A ja Jego, także?! Czy wybieram każdego dnia na 1 miejscu Tego, który oddał za mnie życie??!! Wybór, który prowadzi do śmierci grzechu, a życia w łasce.
Jedna z możliwości: Wybrać Boga to praktykować gościnność! Gościnność: Bóg zawsze ją wynagradza, odpłaca. Widzieć w drugim Boga, który zagląda pod mój dach. Pielgrzymka 1979: do końca życia nie zapomnę gościnności tych ludzi. Prości starsi ludzie: stodoła z dziurami w dachu, garnki żeliwne, ale serca na dłoni.
Kubek świeżej wody wystarczy podać: proste gesty służby Bogu. Czy widzimy ich wartość? Wychować do postawy gościnności, troski o drugiego człowieka. Opowiadanie o trzech mamach i ich synach.
„Trzy mamy przyszły do studni po wodę z dużymi wiadrami. W rozmowie przechwalały się swoimi synami. Pierwsza opowiadała jakim to wspaniałym gimnastykiem jest jej syn, jakie wspaniałe akrobacje potrafi wykonywać. Druga zachwalała talent swojego syna do śpiewu. Trzecia powiedziała, że choć jej syn nie robi niczego nadzwyczajnego, to jest naprawdę dobrym chłopcem. Kobiety napełniły wiadra wodą i wracały w stronę wsi. Na spotkanie wybiegło im trzech chłopców. Pierwszy wywijał koziołki i salta. Stanął nawet na głowie. Drugi chłopiec zaśpiewał piękną piosenkę, tak wspaniale, że aż wszyscy się wzruszyli. Jego mama pękała z dumy. Trzeci z chłopców podbiegł do mamy, uśmiechnął się i wziął od niej dwa wiadra pełne wody”.
Gościnność, uczynność jest sprawdzianem naszej wiary. Uczyć jej innych i samemu praktykować to wybierać miłość do Jezusa na pierwszym miejscu. Wybór, który nadaje sens wszystkim innych wyborom.
